Projekt Mieszkanie – część pierwsza

Projekt Mieszkanie nie zakończył się na zakupie .

Najpierw poniesiona fantazją marzyłam o domu. Rzeczywistość ściągnęła mnie na ziemię.  Wyprowadzić się z Lyonu, na przykład w Mont D’Or lub gdzieś w  Bourgogne? To oznaczałoby spędzać codziennie godzinę, półtorej dowożą dzieci do szkoły, tyle samo przeznaczyć na powrót. To byl argument nie do zbicia. Domek pod lasem, z ogródkiem, kwiatami i warzywami, zostawiam tam, gdzie mu dobrze i ciepło, czyli w mojej głowie, na jakiś czas, i wracam do codzienności. 

Kryteria

Mieszkania odpowiadającego wszystkim naszym wymogom nie udało nam się znaleźć. Dzielnica, powierzchnia, ilość pokoi, cena, szanse na sprzedaż za kilka lat – to nasze kryteria zakupu mieszkania.  Zaczęliśmy więc inaczej patrzeć na dostępną na rynku ofertę.

Zdecydowaliśmy się kupić duże mieszkanie ale z jednym tylko pokojem, dlatego dużo tańsze niż te, które oglądaliśmy na co dzień.  Dla czteroosobowej Rodziny Patchworkowej wyzwaniem było to, jak się zorganizować, żeby każde z nas miało swoją przestrzeń i swój świat.

Po półtora roku poznaliśmy nasze cztery ściany. Wiemy gdzie jest najciszej, skąd jest najładniejszy widok z okna (każdy oczywiście ma swój własny ulubiony punkt widzenia). Rysowaliśmy kilka wersji, jak przekształcić nasze 107 metrów tak, by najlepiej wykorzystać każdy kąt, by powstały dwa-trzy prawdziwe pokoje, salon, jadalnia, dwie łazienki (trzy kobiety w domu…)… a mimo to, by wciąż mieć wrażenie otwartych przestrzeni.

Bardzo pomógł nam pomysł otwarcia naszego domu dla gości z Airbnb. O korzyściach, nie tylko finansowych, z tej przygody napiszę przy innej okazji – okazuje się, że nasi goście dzieląc się z nami wrażeniami, podsuwają nam bardzo ciekawe rozwiązania.

Kiedy mamy gości i nie mamy dzieci, mieszkamy w pokoju dziewczynek – mamy małą liczbę ubrań, najpotrzebniejsze przedmioty, książki tylko te, które aktualnie czytam – i jest mi z tym dobrze. Dobrze, jak nie czułam się od tygodni.

Okazuje się, że naprawdę niewiele mi potrzeba, by czuć się, hm, szczęśliwa to zbyt mocne słowo na określenie tego, co obecnie doświadczam, ale tak, czuję się… ukojona.

W końcu zdecydowaliśmy się wynająć architekta, pod koniec stycznia mamy otrzymać pierwsze projekty, zbieram inspiracje, następnie wybieranie, kolorów i materiałów, podejmowanie decyzji, a remont planujemy na kwiecień – czerwiec.

Czeka mnie kolejne pakowanie wszystkiego – doskonała okazja, żeby ostatecznie pożegnać się z nieużywanymi od roku, od ostatniej czystki minimalistycznej, przedmiotami. Zostaje nam wynająć jakieś mieszkanie lub pokój na 2-3 miesiące trwania remontu.

Zaczyna się bardzo ciekawy rozdział…

2 myśli nt. „Projekt Mieszkanie – część pierwsza

  1. Pingback: #14 – Projekt renowacji mieszkania – pokoj dzieci | chatka baby jogi

  2. Pingback: Projekt renowacji mieszkania (5) – otwarta kuchnia | chatka baby jogi

Dodaj komentarz