Gość w dom, Bóg w dom

Otworzyłam mój dom dla Gości z Airbnb.

Była to naprawdę świetna decyzja. Pominę tutaj aspekt finansowy, chociaż był przecież pierwszą motywacją.

Od lat marzył mi sie taki „gościniec”. Nie bezosobowy hotel, nie rozwrzeszczany hostel, coś w rodzaju „chambres d’hotes”, pokoi do wynajęcia. Kiedyś ułożyłam  business plan, żeby otworzyć taki hostel, ale nawet na papierze przedsięwzięcie generowało straty. 

Do Aibnb podeszłam ostrożnie, ale była to przemyślana decyzja. Przede wszystkim zastanawiałam się, czego ja oczekiwałabym wynajmując pokój u kogoś? Czysta pościel, ręczniki, miejsce na szczoteczkę do zębów i szafa na ubranie, śniadanie w lokalnym duchu (nie spodziewałabym się croissantów we Włoszech;)).

Zainwestowaliśmy w kilka nowych rzeczy (pościel, ręczniki, protekcja na materac…), przemyśleliśmy, jak się zorganizować , by przyjmować Gości z i otworzyliśmy nasz dom.

Podoba mi sie pomysł kolokacji. Lubię przyjmować gości, słyszeć w domu rożne języki, lubię jeść śniadania z obcymi ludźmi, dowiedzieć sie czegoś o moim mieście z perspektywy podróżnika, posłuchać opowieści związanych z aktualną podróżą. Za każdym razem przy  śniadaniu mam wrażenie, że to ja wyjechałam gdzieś, nie ruszając się z własnej kuchni !

A poza tym – z tego też bardzo się cieszę, mam nareszcie w miarę czyste mieszkanie (a z tym w przy naszym zagonionym trybie życia bywa ciężko).  Jednak jak się wygospodaruje codziennie 20 min na odkurzanie i umycie podłóg, codziennie się uzupełnia i opróżnia zmywarkę, jesli na bieżąco pierze się brudne rzeczy – bałagan znika, jak za dotknięciem magicznej pałeczki. Niby truizm, ale było mi z tym pod górkę.

PS. Na weekend majowy wybieramy się z dziewczynkami do Londynu. Zarezerwowałam mieszkanie też via Airbnb. Co prawda koncept jest inny niż mój B&B – to mieszkanie, które przeznaczone jest dla turystów, ale odpowiadało naszym kryteriom i jestem pewna, że dobrze będziemy się bawić 🙂

PS 2. Zapraszam na moja strone !

Dodaj komentarz