#13 – Przyjmuję z pokorą i dziękuję za…

…kłody, które dostały mi się pod nogi. Tak sobie myślałam siedząc dziś w taksówce, gdy przejeżdżałam koło Pałacu Buckingham –

2015/01/img_8548.jpg
czy to nie fantastyczne się złożyło, że pięć lat temu po raz pierwszy zwolniono mnie z pracy (zwolnienie grupowe) ?
Że wykorzystałam ten czas na zdobycie dyplomu, dzięki czemu trafiłam do firmy, w której chwyciłam się okazji i zaczęłam dużo podróżować? Z tej samej firmy odeszłam, złożyłam wymówienie i rzuciłam ją z ulgą, kiedy zmienił mi się szef z szefa na „Młodego Dynamicznego”? „Młody Dynamiczny” był wprawdzie starszy ode mnie, ale bez żony i dzieci, więc jego wyobraźnia nie ogarniała, że oprócz pracy można jeszcze mieć ochotę przebywać z dzieckiem oraz dbać o zycie seksualne z partnerem. Bardzo Ci, „Młody Dynamiczny” dziękuję, że dzięki Twoim podkopom zostałam przeniesiona do innego działu. W tym innym dziale sprawowałem funkcję, do której nie miałam ani serca ani wyksztalcenia. Ale dzięki umówie o pracę, otrzymałam kredyt na mieszkanie, a dzięki wyrozumiałego nowemu szefowi poznałam tajniki zawodu kupca. No i dziękuję pewnym moim byłym kolegom, za traktowanie mnie jak śmiecia, w sumie gdyby nie to, siedzialabym tam jeszcze, od 9h do 17h i marzyła o lepszym życiu.

Tak sobie myślałam, wracając z obiady autobusem 38 w kierunku Victorii,

2015/01/img_8556.jpg
że fajnie jest mieć w portfelu kartę Oyster, wciąż naładowaną od ostatniej wizyty w Londynie, że uwielbiam to miasto ale przede wszystkim, że kocham moją pracę, dzięki której mogę tu czasem przyjechać, lubię i szanuję ludzi z którymi teraz pracuję, moich kolegów, wspołpracowników i klientów (nikt nie powiedział nigdy złego słowa o kliencie – w poprzedniej pracy wszystkim problemom winny był właśnie klient), lubię tę działkę o czuję, że jestem na razie w dobrym czasie w dobrym miejscu.

I że to, wbrew pozorom, dzięki kłodom udaje mi się osiągać pewne cele – bo to one zmuszają mnie, gdy jest mi źle, do zastanowienia się, odpowiedzi samej sobie na pytanie : „jak to zmienić na lepsze?” oraz dają energię do działania.

Oczywiście, taka jestem teraz mądra, jednak jak mi coś się zwali na głowę (albo kłoda przywali w nogę), to przyznam, boli, wtedy muszę sobie pojęczeć i poużalać się nad sobą i w ogóle wciągnąć większość przyjaciół w moje historie.

(Gdzie ja bym bez Was dzisiaj była, swoją drogą?)

Ale tak jestesmy skonstruowani, że zapominamy przeciez o bólu (czy kobiety mogłyby mieć w przeciwnym razie kilkoro dzieci?) i z pogodą patrzymy w jutro.

Czy nie?
🙂

5 myśli nt. „#13 – Przyjmuję z pokorą i dziękuję za…

    1. babajoga Autor wpisu

      Dziekuje bardzo. To jest niesamowite uczucie budzic sie rano z poczuciem, ze lubie moja prace.
      Moze to zabrzmi dziwnie, ale dzis budze sie z mysla: ho, zobaczmy, co sie dzis wydarzy ? Gdzie mnie poniesie, jaka furtka dzis sie otworzy. I ze strony zawodowej jest to naprawde fantastyczne.
      Ale najfajniejsze jest to – nie wiem czy pamietasz – ze rok temu myslalam sobie: obym znalazla cos, co mi sie nie znudzi po 30 dniach 🙂

      Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Bardzo chetnie 🙂 Nastepnym razem bede na pewno w pierwszy weekend maja, wybieramy sie w czworke z Patchworkami, a pozniej rowniez w maju, na jednych targach . Dam Ci znac 🙂

      Odpowiedz
  1. Pingback: #99 – Pocztówka z Chicago | chatka baby jogi

Dodaj komentarz