#17 – Książka Elise Franck

Dopiero dzisiaj wpadła w moje ręce, chociaż w mojej biblioteczce jest już od kilku lat. Przyznam ze wstydem, ze sam tytuł mnie odrzucał, po minimalistycznych porządkach tylko cudem ta książka się w niej ostała.

Z pewnymi tematami jest jak z nauka języków. Na przykład, jeśli uczysz się francuskiego, ale dopiero zaczynasz i nie znasz francuskiej mentalności nie będzie Cie śmieszyła komedia „Les Bronzes font du ski”. 

Nie byłam gotowa na poruszenie tego tematu, teraz jestem, ale teraz jest już trochę późno (chociaż wcale nie dlatego, ze jestem starsza)

„Comment je suis devenue rentiere en quatre ans sans heritage ni aide particuliere” powinna być lektura obowiązkową dla każdego, kto kończy 20 lat.

„Rentiere” dosłownie oznacza osobę, która żyje z renty, czyli na przykład z dzierżawy lub wynajmu (domów). W wolnym tłumaczniu tytuł może brzmieć: „jak w cztery lata zapewniłam sobie stały dochód, który pozwolił mi rzucić pracę na etacie”.

Metoda Elise Franck jest jak na francuskie warunki szokująco prosta: jeśli masz umowę o prace na czas nieokreślony (CDI, francuski standard) banki udzielają Ci kredytów mieszkaniowych. Nie kupujesz wówczas swojego własnego mieszkania (we Francji status Residence Principale). Mieszkasz w mieszkaniu wynajętym. Kupujesz mieszkanie, które przeznaczysz na wynajem. Bierzesz kredyt o bardzo niskiej racie miesięcznej, nawet na 25, 30 lat. Szukasz mieszkania, które trzeba wyremontować. Po transformacji urządzasz takie mieszkanko z gustem i wynajmujesz, najlepiej, by miesięczny czynsz przekraczał ratę kredytu. Po kilku miesiącach, powtarzasz operacje. Znów po kilku miesiącach kupujesz kolejne mieszkanie i po remoncie natychmiast je odsprzedajesz, z zyskiem. Za zarobione w ten sposób pieniądze spłacasz cześć kredytu za pierwsze mieszkanie i możesz ubiegać się o kolejne kredyty na mieszkania do wynajmu.

Kobieta zaczęła praktycznie od zera. Poprawka. Zaczęła od tego, ze miała umowę o pracę, jako asystentka dyrektora, pracę, której nie lubiła, ale zaciskała zęby i po cichu i z uporem budowała swój business plan. Podziwiam tą Panią, wielkie brawa i szacunek się jej należą.

We Francji banki udzielają pożyczek, póki wysokość zadłużenia (rat) nie przekroczy 33% Twoich dochodów ale do tej kalkulacji używa 70% wysokości miesięcznego czynszu.

Gdybym nie miała już Residence Principale, czyli wynajmowałabym wciąż mieszkanie w którym mieszkam, na pewno zastosowałabym te metodę,

Dziś moja sytuacja jest zupełnie inna, zatem moje decyzje inwestycyjne opierają się na innych zasadach. Na przykład mój cel numer 6 to pozbycie się zadłużenia (kredyt mieszkaniowy). I aktywnie działam w tym kierunku.

Z drugiej strony udało nam się kupić piękne mieszkanie, które już w ciągu roku zyskało bardzo dużą wartość, więc jestem przekonana, że na dłuższą metę jest to dobra inwestycja, ponieważ we Francji nie płaci się podatku od plus value, czyli zysku kalkulowanego na podstawie różnicy między ceną zakupu a ceną sprzedaży.

Bardzo ciekawa lektura. polecam,

Dodaj komentarz