#41- Baba z wozu, koniom lżej

Wracam do domu z kilkudniowej prodroży służbowej. Dzięki Bogu, lodówka nie jest pusta.

A z innych niespodzianek : znajdź intruza:

 

Życzę miłego Weekendu 🙂

5 myśli nt. „#41- Baba z wozu, koniom lżej

  1. 5000lib

    Kasz: ryba piła?
    Baba: A, że światło jest?
    „Światło, nosisz je w sobie”, Natalia tak śpiewała. A tak poważnie to napisz coś więcej. 🙂

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Powszechnie wiadomo, że Perigree jest najlepsza zakąską do Soplicy przecież, wiec zapewne się czepiam 🙂

      Co tam u mnie? W przerwie miedzy czytaniem „Zapachu cedru” oddaję się pracy, w tym tygodniu do moich obowiązków należy zwiedzanie praskich barów, zostawiam pana Pipera i jego córki na stronie 241. Napiszę wiecej, jak wytrzeźwieje. To znaczy jak tylko wrócę do domu. To znaczy do kawalerki. To znaczy gdzies tam, nad Rodan… 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz