Miesięczne archiwum: Maj 2015

Kawalerka do wynajęcia w Lyonie

Mili moi czytelnicy,

Od 5 czerwca w Lyonie przybędzie jeszcze jeden pokój a właściwie kawalerka do wynajęcia.

To jest to miejsce, w którym z calą rodziną Patchworkową (i z psem Pepperem) mieszkaliśmy przez dobre dwa miesiące podczas prac remontowych w naszym domu.

Zapraszam :

Airbnb : kawalerka do wynajęcia. Czytaj dalej

#57 – Operacja “Plaża” czyli projekt na 60 dni

Oczywiście, bycie Fit jest filozofia na cale życie, a nie tylko na wakacje, znamy, to znamy. Staram się trzymać forme cały rok, ale jak przychodzi pora przymierzenia kostiumu kąpielowego, ze tak powiem, naga prawda wychodzi boczkami.

Pozwólcie mi, ze podzielę się z Wami moim 60 dniowym podejściem do Operacji „Plaża”. Czytaj dalej

#52 – O korzyściach z bycia (w związku z ) Color Blind

Siedzę sobie przy stole w pięknej (brązowej) spódniczce w (czerwone) kwiatki i bluzeczce (zielonoturkusowej). Teraz, jak o tym piszę wyobrażam sobie reakcję faceta, znającego na pamięć Alternatywy 4: powiedziałby pewnie : „no i jak to wyglada? Jak gówno w lesie!”. A tu proszę, kulturalnie: „ramiączko Ci spadło”. Pepper wyżebrał u mnie kawałek kiwi i zaraz go wypluł. A Ben: „nie smakuje Ci ,piesku, pomidorek?” Czytaj dalej

#51 – O tym jak nie kupiłam FIT pisma

Siedzę na lotnisku w Birmingham (bo lot się opóźnił) i prawie się nudzę.

Buszuję miedzy półkami z czasopismami, jak magnes przyciągają mnie te ze strefy fitness.
Rzuciłam się na nie, jakby samo oglądanie ślicznych sylwetek dziewcząt na okładkach pozbawiło mnie tłuszczyku z brzuszka, ramion i dolnej części pleców, już byłam w drodze do kasy, kiedy opadł ze mnie entuzjazm.

Czytaj dalej

O powodzeniu w życiu

Wczoraj były urodziny mojego Ojca.

Zadzwoniłam z życzeniami, miałam okazję zamienić kilka słów, zadzwonił telefon z pracy, musiałam skończyć rozmowę a później skończył się dzień.

(Czasem czuję się, jakbym była na jakiejś planecie z Interstellara, moje 2 godziny mogą śmiało trwać czyjeś 24h).

Tata podziękował za życzenia i powiedział mi, ze jest ze mnie dumny.

Że powiodło mi się w życiu. Czytaj dalej

#49 – Konsumentka – Salata

Taki piekny niedzielny poranek. Zbieramy sie na wypad w jakies miejsce, gdzie pies bedzie mogl sobie hasac bez smyczy… Zabieram sie do pakowania „piknikowego koszyka”. Ale przedtem podziele sie z Wami kolejnym fragmentem ksiazki Jean-Pierre Coffe, „Arretons de manger de la merde”   (wciaz w moim wolnym tlumaczeniu) Czytaj dalej

#48 – Kupowac produkty lokalne i jesc zywnosc w zgodzie z sezonami

Brzmi tak banalnie. A przeciez wcale nie jest to takie latwe wprowadzic w zycie. Mieszkam w miescie i choc od kiedy zmienilam prace i pracuje w home office, kupuje w przydomowych sklepikach i unikam hipermarketow, to wcale nie znaczy, ze spozywalam zywnosc produkowana lokalnie i w zgodzie z sezonami. Zle nawyki, ot co.
Plan jest taki:

Czytaj dalej

Konsumentka

Zapraszam na cykl wpisow dotyczacych zywnosci, ktore beda ukazywac sie nieregularnie. Nie beda to bilety o “prawidlowym odzywianiu sie”, tematem ich nie beda przepisy.  Chcialabym, w wolnym tlumaczeniu, przyblizyc Wam ksiazke, ktora mna potrzasnela, to jedna z tych, ktore przeszkadzaja – zyc.

Pozwole sobie pominac osobowosc autora (Jean-Pierre Coffe jest ekscentrykiem, czasem prowokatorem), fakt, ze sie ponoc powtarza (no tak, nie jest to jego pierwsza ksiazka o jedzeniu) I przejde od razu do (tak, bardzo nieeleganckiego) tytulu: Czytaj dalej