#47 – Konsumentka – Pomidor

Zapraszam do lektury bardzo luznego tlumaczenia fragmentu ksiazki, o ktorej pisalam tutaj.

thumb_IMG_9801_1024

Przyjrzyjmy sie pomidorom. Kto jeszcze pamieta, ze tradycyjnie dojrzewaja one od lipca do wrzesnia ? Ten, kto je uprawia we wlasny orodku. Bo wy, wy od dawna nie dziwicie sie, ze mozna je kupowac w sklepie w styczniu lub listopadzie. To wydaje sie nowam rmalne. Pomidor doskonale ilustruje perwersje “bezsezonowosci” –barbarzynskie okreslenie, ktore jednak mowi samo za siebie –jego krotka, wymowna historie, I wyjasnia wspolczesna jego miernote .

Jeszcze do lat 1980 (we Francji) pomidor byl uprawiany na polu, najlepiej na naslonecznionych polach Poludnia.

Produktywizm, wymog zwiekszenia ilosci skrzynek pomidorow na hektar uprawy, nawozy, pestycydy, nawadnianie, nowe hyperwydajne odmiany, wymogi aktorow, ktorzy domagaja sie owocow solidnych, mogacych wytrzymac alea transportu I wciaz prezentowac sie na polkach sklepowych – to wszystko zlozylo sie na przyczyne stoczenia sie pomidora. Oto dlaczego z tej rodziny roslin ozdobnych, choc istnieja ich setki odmian, dzis w sklepach spotykamy z piec.

thumb_IMG_9802_1024

Zastanawiam sie, czy zdajecie sobie sprawe z faktu, ze aktualnie pomidor jest sprzedawany czesciej Zima niz podczas sezonu, ze jest uwazany nie jako owoc, ale jako warzywo. Jesli nic nie szokuje was w jego ewolucji, jesli jestescie zadowoleni I jesli jego smak was satysfakcjonuje, oddajcie hold inzynierom, ktorzy wymyslili I stworzyli la long life.

Chapeau bas. Pomidor o dlugim okresie konserwacji, fenomen genetyczny, ktory potrafi przetrzymac trzy tygodnie i sie nie zepsuc. Wyobrazcie sobie cudo, odporne an choroby, zdolne do dlugich podrozy bez sprzeciwu, jego gen zahamowania dojrzewalnosci pozwala mu zachowac piekny aspekt przez cale jego dlugie zycie.

http://www.fresh-market.pl/serwis_informacyjny/wiadomosci/goracy_temat/zagubiony_smak_pomidorow,p889919324

Jesli kusi on wasze oko, to nie masz szans zauroczyc waszych kubeczkow smakowych. Wedlug badan amerykanskiego uniwersytetu Rutgers , taki pomidor zawiera 200 razy mniej zelaza, 15 razy mniej magzezu, 5 razy mniej calcium niz pomidor « tradycyjny ». (…)

Zapomnialem wspomniec o wydajnosci : 600 ton na hektar.

Czy zaskocze was mowiac, ze najwieksze europejskie centrum produkcji pomidora znajduje sie w Hiszpanii, w Huelva (wystarczy spojrzec na google earth…). Almeria nie moze w niczym zazdroscic Huelva – 25 000 hektarow folii. Fabryki pomidorow sa rowniez zainstalowane w Belgii, Holandii, Niemczech i w Bretani, Bretania i Niemcy sa przeciez dobrze znane z dlugich okresow naslonecznienia.

thumb_IMG_9803_1024

Pod foliami nie ma ziemi. Krzaki pomidorow sa sadzone w pozywkach wodnych (http://pl.wikipedia.org/wiki/Hydroponika) (mieszanka torfu, welny szklanej, celulozy lub kokosu), z ktorych roslina czerpie wode z nawozem. Technika, ktora przeczy wszystkim wielkim pryncypiom agralnym. Genialne, prawda ? Nie potrzeba wiecej zmieniac upraw, by uniknac wyczerpania ziemi, pomidor nastepuje po pomidorze, malina po malinie. Czytelniku, jesli miales kiedys okazje znalezc sie w ogrodku, skosztowac pomidora prosto z krzaka, na pewno zauwazyles, ze owoce te maja rozne ksztalty i kolory. Za to, w rejonach sklepow, kazdy pomidor przypomina jeden drugiego – kolorem, ksztaltem.No tak, by zasluzyc na miejsce w skrzynce, trzeba miec ten sam ksztalt, by zadowolic oko konsumenta, wszystkie musza miec ten sam kolor. Powykrzywiane, za duze, za male, w zlym kolorze – tym panstwu dziekujemy, do kosza. Ale przeciez wszystkie warzywa i owoce sa traktowane w ten sam sposob.

thumb_IMG_9804_1024

Po tej szybkiej ewolucji pomidora, od pola do szklarnii przemyslowej, agroinzynierowie znalezli nowy przekret. Pomidor typu galazka. Zalaly wszystkie stragany, moga rowniez byc uprawiane wszedzie. Nawet n apolkach supermartketow wydizelaja silny zapach “swiezo zerwanych owocow”.

thumb_IMG_9805_1024

Pelen sukces. Zatem na tym nie poprzestano – stad mamy maline, koktajlowki… (…)

Zrozumielismy, pomidory nie maja juz narodowosci, tylko marki : Saveol, Rougeline …

Niemniej jednak, pomimo miejsca I procesow hodowania, pomidor moze miec smak, jesli sie go nie maltretuje. Zabawcie sie, jesli macie troche czasu do stracenia, potowarzyszyc pomidorowi w jego dlugiej drodze. Ja kiedys sprobowalem, w firmie Savel, w Bretanii, zjadlem ze smakiem soczystego pomidora wyhorowanego wedlug zasad hydroponiki.

thumb_IMG_9806_1024

Ale. Po zebraniu, w temperaturze 10 stopni C, pomidor zapakowany jest w skrzynke I umieszczony w samochodzie chlodni (3 stopnie Celsjusza). Pierwszy szok termiczny. Po dlugim dniu jazdy pomidor zostaje wyladowany w hurtowni, gdzie przebywa w temperaturze takiej, jaka aktualnie panuje w hurtowniach, od -1 do +30 stopni celsjusza. Drugi Szok. Nastepnie jest umieszczony w chlodni (4, 5 stopni Celsjusza). Trzeci szok. Nastepnego dnia, lub jeszcze nazajutrz, zostaje zaprezentowany Konsumentowi. 15-18 stopni. Czwarty szok. I po tym wszystkim chcielibyscie, by pomidor mial jeszcze smak, zdrowie I przyjemnosc do zaoferowania?

****************************************************************************

Tak, naleze do tych osob, ktore kupowaly pomidory w zimie – bo to zrodlo witamin I potasu :), bo dobrze jest miec cos kolorowego na talerzu 🙂 ktore skarzyly sie nieustannie na brak smaku I zapachu oraz horendalne ceny. I zdalam sobie sprawe, ze faktycznie, nie dziwi mnie pomidor w styczniu, a nawet maju.

Przyznaje, ze jakos zostaly mi w pamieci pomidory, ktore rosly na grzadkach na wsi u Dziadka, no tak – wies = wakacje = lato = zapach pomidorow. Wiem, jak wyglada szklarnia od srodka, ale jakos moj mozg nie chce swiadomie zapamietac sobie, tego co widzialy dorosle oczy. Wiem, ze panta rei i pomidor z ogrodka dziadka juz sie nie zdarzy.  Mimo to, kiedy widze piekne czerwone pomidory w sklepie, trudno jest mi sie im oprzec. Wiem, ze pestycydy prowokuja powazne choroby, tak boje sie raka piersi matki mojej pasierbicy, bo wiem, ze nie wzial sie z promieniowania z kosmosu, a po nawykach zywieniowych Margaux moge sobie wyobrazic, co sie u nich jada/lo.

Po lekturze tego rozdzialu uswiadomilam sobie, ze mam ochote odnalezc zapomniane smaki I zapachy warzyw I owocow, bo tak sie sklada, ze sa one moim glownym zrodlem wyzywienia. Chce jesc zdrowa, lokalnie produkowana zywnosc, przypomniec sobie rytm sezonow oraz swiadomie I konkretnie wspomoc rolnikow I dystrybutorow, ktorzy moga mi dostarczyc czego teraz szukam.
A szukam teraz smakow I jakosci. Nie pracujemy fizycznie, nasza aktywnosc sportowa jest rowniez na minimalnym poziomie. Tak, wole jadac mniej ale smacznie, zdrowo I lokalnie.

Znalazlam plan, ktory od wczoraj testuje. O planie szerzej kiedy bede miala wiecej perspektywy.   A I  ksiazka naturalnie bede sie dzielic .

9 myśli nt. „#47 – Konsumentka – Pomidor

  1. brigitta

    Aga, to jest super, znaczy się urywek tej książki.Proszę, pisz częściej i więcej, bo ja również nagle przypomniałam sobie smak prawdziwego pomidora i obiecałam sobie,że już nigdy nie zjem go w zimie. Pewnie do jutra zapomnę o tych obietnicach, ale ostatnio coraz częściej pochylam się nad swoim talerzem, wprost proporcjonalnie do przypadków raka u znajomych, dalszych znajomych itd. A także tego, że przez tydzień leżałam w łóżku z okropnym bólem brzucha i mdłościami, przeklinając wszystko, bo przecież nie zachorowałam ot tak sobie. Może w sklepie sprzedano mi stare mięso, może zwyczajnie mój żołądek chciał zwymiotować chemię, która jest w każdym produkcie, tak, nawet w warzywach. Co ja będę mówić Tobie, nawet dział z jedzeniem dla dzieci jest tak napakowany cukrem, syropem i innym dziadostwem, że odechciewa Ci się ciastka 🙁

    Mniejsza z tym, dzięki za ten wpis 🙂

    Odpowiedz
  2. brigitta

    P.S. Byłam tak chora, że nawet Jager nie pomagał, jego zapach powodował mdłości, wyobrażasz to sobie?!?!?!?. Pomyśl jak źle musiało być ze mną Aga… nie mogłam pić, chodziłam spać z Gosią o 20:00… tzn. nie spałam, ale leżałam i nie mogłam wstać.. heh 😛

    Odpowiedz
      1. brigitta

        Dzięki, zaraz obczaję 🙂

        Ale z Pawlikowską mam ten kłopot, że ona ciągle wałkuje to samo, jej książki to kilka sensownych zdań rozłożonych na 100 stron i trudno mi to przełknąć.

        Ale wiesz jak to jest, jak się szuka to się znajdzie 🙂

        Odpowiedz
        1. babajoga Autor wpisu

          Nie wiem, bo kiedyś wpadła mi w ręce jedna z Blondynek, ale nie przeszłam przez pierwszych 10 stron 😉
          No i zawsze mozesz czytać Coffe w moim luźnym przekładzie 🙂

          Odpowiedz
  3. azkabazkan

    Ja natomiast nie zapomnę smaku i zapachu chrupiącego ogórka zerwanego prosto z grządki. Myślę, że jednym z elementów, które składają się na sens życia jest własny ogródeczek 😉

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      „Wlasny ogrodeczek” to jest swyrazenie-autobus, zatrzymuje sie na przystankach: domek z ogrodem, czas na grzadkowanie, systematycznosc w uprawianiu.
      Takie moje marzenie, ktore z pewnoscia zrealizuje: jak bede miala 50 lat, bede nauczycielka jogi I mieszkala na wsi, to bede miala wlasny ogrodek. Hough.
      🙂

      Odpowiedz
  4. Pingback: #49 – Konsumentka – Salata | chatka baby jogi

Dodaj komentarz