#48 – Kupowac produkty lokalne i jesc zywnosc w zgodzie z sezonami

Brzmi tak banalnie. A przeciez wcale nie jest to takie latwe wprowadzic w zycie. Mieszkam w miescie i choc od kiedy zmienilam prace i pracuje w home office, kupuje w przydomowych sklepikach i unikam hipermarketow, to wcale nie znaczy, ze spozywalam zywnosc produkowana lokalnie i w zgodzie z sezonami. Zle nawyki, ot co.
Plan jest taki:

  • dowiedziec sie wiecej o lokalnej zywnosci sezonowej : lista produktow sezonowych, producenci, dystrybutorzy, stowarzyszenia…
  • znalezc liste sezonowych warzyw I owocow oraz znalezc przepisy dostosowane do sezonu
  • znalezc I przetestowac punkty sprzedazy gdzie mozna dostac taka zywnosc
  • sprawdzic, czy wysilek wlozony na tym etapie zwroci sie w bliskiej przyszlosci

Test

Przeskoczylam schodek spacerujac z Pepperem. W Poniedzialek rano znalazlam THE sklep. Nazywa sie Ma ferme en ville  i znajduje sie o 2 min piechota od kawalerki.

To jest to. Rozmawialam z wlascicielem, opowiedzial mi, ze kiedy przygotowywal sie do otwarcia sklepu, odwiedzil wielu producentow roznej zywnosci : fermy kurze, inne specjalizujace sie w produktach mlecznych – jogurty, maslo, sery, rolnikow produkujacych sezonowe warzywa I owoce, firmy produkujace rzemieslniczo makarony, przetwory itp.

Przez tydzien, codziennie robilam zakupy w tym sklepie. Nawet nie musialam biec na ryneczek, bo wszystko, czego mi bylo potrzeba znalazlam wlasnie tam.

Powiem tak: wybor warzyw I owocow sezonowych jest z pewnoscia ograniczony w porownaniu z hipermarketem.

Ale jestesmy w maju, we Francji, w Lonie, kulinarnej stolicy Galii. Z pomoca przyszla mi strona: http://www.fruits-legumes.org/mois/

Zatem, mozemy liczyc na :

Czosnek, szparagi biale I zielone, oberzyny, botwinke, buraki, jarmuz, kapusta chinska, kalafior, ogorki, szpinak, koper (bulwy), salaty, cebulki dymne, ziemniaki, rzodkiewki, rabarbar….

No I ja lubie takie wyzwania. Z absolutnych nowosci w tym tygodniu: zrobilam pierwszy raz w zyciu tarte z “blettes” czyli buraka lisciastego, oraz, tarte z rabarbarem. Codziennie jedlismy bardzo proste ale tez roznorodne potrawy.

thumb_IMG_9846_1024

Po prostu : marchewki, ziemniaki, salate zielona, groszek zielony, pory, rzodkiewki, truskawki, jablka, jajka, jogurty I sery, kozie I krowie z niepasteryzowanego mleka, rodzinie kupilam mieso (kurczaka I wolowine). Z bonusow kupilam czipsy (75% ziemniakow, reszta to olej slonecznikowy I 1% soli) oraz oliwe z oliwek. (wciaz mam pokazny zapas kasz I suchych straczkow, ktore mocze codziennie, na noc, I dorzucam nazajutrz do potraw).

Jesli spojrzec na to ze strony analizy ekonomicznej, na zywnosc wydalam w tym tygodniu 90 euro. To odrobine wiecej, niz zazwyczaj. okolo 12, 13 euro na dzien dla naszej czteroosobowej rodziny. Czy to jest duzo ? Dzis w kwiaciarni widzialam bukiet niezapominajek za 11 euro 50 centow. Osadzcie sami.

11181806_10206697045089920_804524079650369388_n

Kolejny etap testu juz w przyszlym tygodniu.

5 myśli nt. „#48 – Kupowac produkty lokalne i jesc zywnosc w zgodzie z sezonami

  1. azkabazkan

    Słyszałem kiedyś o idei związanej z żywnością, która polega na kupowaniu produktów, które są produkowane w odległości nie większej niż 200 km od miejsca zamieszkania. Pomysł ciekawy i ekologiczny, ale np. dla mieszkańców Polski kawa i herbata odpadają.

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      🙂
      To jest dokładnie ten system. W tym sklepie kupuje sie produkty pochodzące z rejonu do 250 km wokół Lyonu
      Myślę, że chodzi o to, by nie zwariować, mimo wszystko i nie zaprzestać nagle konsumować
      kawy, herbaty i całej masu innych produktów użytku powszechnego.
      (Chociaz, jesli sie człowiek uprze, w Lyonie mozna spokojnie i dostatnio zyc, myjąc sie mydłem produkowanym w pobliskich rzemieślniczych mydlarniach, ubierać się w ubrania made in France itp :))
      Poza tym, ja jestem za handlem miedzynarodowym. Tylko Mądrym.
      Kiedyś, w jedej z moich poprzednich prac, spowiadałam metalowe części (żerdzie i śruby geotechniczne) z Chin, ktore były montowane w Niemczech a następnie sprzedawalam te „systemy, jako made in Europe, do Nowej Kaledonii.
      Normalnie jeszcze sie wstydzę, a byłam tylko panią przerzucającą papierki w tym systemie.

      Mysle, ze zarówno Francja jak i Polska sa krajami z bogatą tradycją rolniczą i różnorodnymi produktami, ktore mozna uprawiać, hodować, zbierać lokalnie.
      Jesli mamy do wyboru żywność lokalną, sezonową i tą sprowadzaną, wbrew zdrowemu rozsądkowi z drugiej części Europy, to czemu z tego nie skorzystać?

      Pozdrawiam 😉

      Odpowiedz
      1. azkabazkan

        Moi znajomi spędzili trzy tygodnie odnawiając zamek Chevroux i wspominali, że życie bez Internetu i wyłącznie na lokalnych produktach było świetnym doświadczeniem 🙂

        Odpowiedz
  2. baixiaotai

    Ja tak żyję na co dzień 🙂 Tyle, że mieszkam w miejscu, w którym nie ma prawdziwej zimy – czyli przez cały rok mam dostęp do świeżych, sezonowych warzyw i owoców. W Polsce miesiące od października do marca kwietnia byłyby udręką.

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Super 🙂 Ale wiesz? ja tak przetrwalam zime. No prawie. Kupowalam tylko na rynku lub w tym zaprzyjazionym sklepie, i zima byly dostepne ziemniaki, dynie i kapusty roznych form i smakow, pory, selery, ziemniaki, marchewki itp. bardzo sporadycznie kupowalam cos innego, no na przyklad banany, pomarancze i cytryny, ktorych, wiadomo, nie ma pod reka. Da sie przezyc i to calkiem smacznie 🙂

      A w ogole w maju jeszcze nie bylam w hipermarkecie.

      Owoce i warzywa kupuje na targu, ryz, makarony i inne ” suche” najczesciej na wage, w sklepie ze zdrowa zywnoscia. Rozwiazalam problem srodkow pioracych (robie sama z mydla i sody oczyszczonej), mydel (kupuje w internecie od dziewczyn, ktore robia fajne mydla) i innej chemii (przyznam, czasem kupie krem lub szampon dla moich corek). Nawet papier toaletowy kupuje w sklepie ze zdowa zywnoscia i pilnuje, zeby nie byl wybielany 🙂

      Dzieki ze zajrzalas 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz