#51 – O tym jak nie kupiłam FIT pisma

Siedzę na lotnisku w Birmingham (bo lot się opóźnił) i prawie się nudzę.

Buszuję miedzy półkami z czasopismami, jak magnes przyciągają mnie te ze strefy fitness.
Rzuciłam się na nie, jakby samo oglądanie ślicznych sylwetek dziewcząt na okładkach pozbawiło mnie tłuszczyku z brzuszka, ramion i dolnej części pleców, już byłam w drodze do kasy, kiedy opadł ze mnie entuzjazm.

Zaraz, zaraz. Przecież „fitnessowo” nie urodziłam sie wczoraj.
Spojrzałam dokładniej na strukturę zawartości a nawet poczytałam kilka „artykułów”.
Dotarło do mnie, że przecież ja to wszystko wiem.
Wiem, ze moje ciało lubi przyjmowac regularnie 5 posiłków dziennie i przepisy wchodzące w skład planu diety są mi znajome.
Wiem, że należy pamietać o piciu wody i unikać kupnych soków robionych ze skoncentrowanych soków oraz napojów gazowanych.
Wiem, że należy ćwiczyć regularnie i ze moje ciało lubi rytm : 2 dni ćwiczenia, 1 dzien odpoczynku, że więcej powoduje u mnie zmęczenie a jesli założę sobie, że mogę trenować cześciej i z jakiegoś powodu treningu niewykonanie, to czuję się lekko sfrustrowana.
Wiem, jak poprawnie wykonywać proponowane ćwiczenia, a nawet jak ułożyć sobie rozkład ćwiczeń na tydzien, by objąć glowne części ciała, jak ważne jest by stopniowo podnosić obciążenie itp…
Zatem, dlaczego miałabym wydawać 7£ na gazetę, w której jest cała masa reklam suplementów diety?
Ale najważniejsze pytanie : z całą tą wiedzą, dlaczego nie udaje mi się po prostu stosować się do tych zasad ? Co sprawia, że moje ciało jest wciąż cieniem tych sylwetek z okładki?
Podumam nad tym w czasie lotu.
Miłego dnia.

10 myśli nt. „#51 – O tym jak nie kupiłam FIT pisma

  1. Tochybaomnie

    Bo w teorii zawsze wszystko wydaje się być proste i oczywiste. Z praktyką tak łatwo już nie jest. Zwróćmy poza tym uwagę na to, KTO jest zazwyczaj na okładkach: są to ludzie, których piękny wygląd i ciało to nieodłączny element pracy.

    Nie dajmy się zwariować 😉

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Dumalam sobie o tym i dumalam i oto do jakich wnioskow doszlam:
      z praktyka nie jest latwo gdyz moja organizacja czasu nie jest idealna.

      Bo poki siedze w domu, to jem proste dania z produktow mam nadzieje zawierajacych najwiecej zdrowych skladnikow. A jak tylko wyjezdzam gdzies do pracy (czasem nawet co tydzien), dni nie przypominaja jeden drugiego, nie mam zielonego pojecia, jak bedzie wygladal ten nastepny, z definicji mojego zawodu – lubie byc elastyczna – a to niestety ma swoje wady w postaci nieregularnego jedzenia, podgryzania niezdrowych przekasek i saczeniu alkoholu (tak, lubie sobie stac z lampka wina i dyskutowac z nieznajomymi)…

      Zapewne kiedys jakos to ogarne 🙂

      Odpowiedz
      1. Tochybaomnie

        No to rzeczywiście nie jest to proste. Ale z dumania wyciągnęłaś wniosek, to jakiś kroczek naprzód 😉 może jakoś uda Ci się rozwiązać tę sytuację? A jeden kieliszek czerwonego wina raz na jakiś czas nawet jest wskazany 😉

        Odpowiedz
          1. Tochybaomnie

            hehe 😀 no ja ostatnio umilam sobie wieczory przy książce popijając wino i zagryzając dobry serek 🙂 czasem, gdy się zaczytam to opróżnię butelkę 😛 Ale to wiesz, też raz na jakiś czas ;-))))))

            Odpowiedz
  2. 5000lib

    A dlaczego miałabyś stosować te zasady? Cieszy to, że nie okupiłaś gazety, to tak jak kupowanie płyt w dużych sieciach znanych marketów, albo sugerowanie się bestsellerami/ albo takimiż listami.

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Bo to sa takie proste triki, dzieki ktorym mozna utrzymac/poprawic sylwetke.
      uwaznie sie obserwuje (kazdy ma jakiegos bzika, ja staram sie nie przytyc a jednoczesnie staram sie walczyc z zebami czasu nadgryzajacymi moje cialo – czytaj, dbam to by zanikajaca masa miesniowa jeszcze ze mna pozostala).

      W takich czasopismach z pewnoscia jest duzo interesujacych wiadomosci. Tylko sa one podane w tak bezosobowy sposob, tak niedostosowane do indywidualnego przypadku… Czyzby czasopisma podazaly sladami TV ? Po co je wydawac, skoro wiekszosc z tych porad i zasad mozna wynalezc w internecie, jesli sie czlowiek naprawde zainteresuje, szukajac bloggerow rozwiazujacych podobne problemy? Dosc niebezpieczne dla pluralizmu prasy, w koncu zostaa tylko wielkie tytuly ukazujace sie w ogromnych egzemplarzach, z reklamami niepotrzebnych gadzetow, zupelnie juz robiace wode z mozgow czytelniczek.

      Lubie pojsc do tak zwanych niezaleznych ksiegarni (przyznaje, nieczesto mam na to czas) lub malych sklepow muzycznych (ostatnio bardzo rzadko). I przyznaje, ze mam swiadomosc, ze z pewnoscia kupujac na Amazon (rowniez rzadko, najczesciej ksiazki po angielsku) przyczyniam sie do upadku malych butikow. Chociaz mam nadzieje, ze male sklepy muzyczne lub ksiegarnie otwieraja witryny internetowe…

      Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Że się człowiekowi kondycja poprawi od samego czytania i motywacja wzrośnie bo się zainwestowało kilka zlociszczy w papier 🙂 no, faktycznie nie 🙂 No i ile mozna czytać o planach treningowych, prawda?

      Zastanawiam się poważnie nad współpracą z jakims trenerem/trenerką, tylko z krwi i kości, żeby od czasu do czasu sie z nim/nią spotkać i zaczerpnąć dawki bezpośredniej motywacji.
      Moze powinnam założyć puszkę, jak Brygitta, wkladalabym tam kasę za każdą niezakupioną gazetę i po miesiącu uzbieralabym na indywidualny treningos 🙂

      Odpowiedz
  3. Pingback: Jak tworzy się bezodpadowa przyszłość ? – chatka baby jogi

Dodaj komentarz