Szesnaście lat pozniej 

Jak kometa, pojawiliśmy się na zlocie absolwentów Arts&Metiers.

Grupa wynajęła fantastyczne schronisko w Alpach – Les Sonnailles. (Swoją drogą bardzo polecam – pokoje proste ale bardzo czyste, przepyszne, lokalne jedzenie – tomme de savoye palce lizać ! –  bardzo fajna i energiczna rodzina prowadząca ten biznes zajęła sie naszą ponad 40 osobową grupą…)

Przyjechaliśmy w piątek w nocy, towarzystwo było juz po pierwszych icebreakerach.

Nazajutrz, Wybralismy się na długą wycieczkę Swing z drzewa na drzewo.


 Bardzo długa trasa, zajęło nam to prawie 5 godzin. Bo byłyby z nami szkraby (lekkie, czasem nie doleciały do kolejnej stacji), kilku panom wydawało się, że wciąż sa zgrabni i smukli jak przed laty, a tu wjechali z taką siłą stukilkunastu kilo po linie, że ich odbiło i zatrzymali sie w połowie kilkudziesięciometrowej liny, więc znow akcje ratownicze, bardziej spektakularne.

Było z czego się pośmiać wieczorem (znów pyszne jedzenie, 90% dań zrobionych przez nasze gospodynie !) i bedzie co wspominać.

Byliśmy dość krótko (większość wyjeżdża dopiero w poniedziałek wieczorem). Ale… Akurat wystarczająco aby zobaczyć dalszych znajomych królika, wymienić ploteczki, zobaczyc kto przytył, kto schudł, komu powiększyła się rodzina, komu zaś pomniejszyła. Doszliśmy do wspólnej konkluzji : dzieci rosną nam w górę, my rośniemy wszerz.

Znam tych ludzi od 7 lat, Benoit od prawie dwudziestu. Podoba mi się, że dbają o to, by podtrzymać więzi, że organizują takie weekendy raz do roku, czasem nawet wyjazdy na wspólne wakacje. Ma się lepsze lub gorsze relacje z poszczególnymi osobami, ale takie długoterminowe znajomosci, oparte na wspólnych 3 latach studiów są bardzo ciekawe i wzbogacające.

Jak się człowiek dobrze przyjrzy, to zobaczy w tych prawie czterdziestolatkach zadziornych chłopaczków-studenciaków, z ogromnym poczuciem humoru, ukrytym pod garniakami, ktore na weekend zamienili na podkoszulki. Że doskonała szkoła i dyplom nie zapewniają bezproblemowej ścieżki przez życie i dobrze jest miec wokół siebie znajomych ze starych i dobrych lat szkolnych.  Ci ktorzy byli nieszczęśliwi w zeszłym roku, dziś promieniują radością… Taka trochę ilustracja powiedzenia „fortuna kołem się toczy”.

Podobało mi sie to spotkanie.

Zmyliśmy się bardzo wcześnie – uciekamy na dwa dni na romantyczna wycieczkę do Krakowa, żeby zadbać o nasze więzi 😉

Miłej niedzieli !

Jedna myśl nt. „Szesnaście lat pozniej 

  1. Pingback: #55 – Romantyczny weekend w Krakowie (wersja romantyczna) | chatka baby jogi

Dodaj komentarz