#56 – Romantyczny weekend w Krakowie (wersja praktyczna)

Czyli recepta na udany weekend dla par borykających się z kryzysikiem.

Po pierwsze : zastanów się, czego Ci potrzeba ?

Na przykład nam potrzeba było się odnaleźć I uciec od codzienności.

vide #55 – Romantyczny weekend w Krakowie (wersja romantyczna)

Po drugie : rozejrzyj się za okazjami.

W naszym przypadku : „wolny weekend”, „bezpośrednie, tanie bilety z Lyonu do Krakowa EasyJetem”, „konferencja Bena w Krakowie”.

Po trzecie : znajdźcie, jakie jest wasze minimum niezbędne do szczęśliwego życia ?

Dla nas był to dach nad głową i pełny brzuszek.

Hotel wybraliśmy siedząc w niedziele nad kawa na lotnisku w Lyonie. Na pewno booking.com i venere.com i ich horrendalne komisje przyczyniają się do pogarszającej się kondycji finansowej hoteli, ale… (tu będzie dygresja: szukałam hotelu dla szefa, w Lyonie. Obok kawalerki znalazłam jeden, cena na booking.com: 150 euro za dwie noce. Myślę sobie: pójdę zarezerwuje bezpośrednio, co ma hotel tracić 20%. Na recepcji „mila” pani proponuje mi cenę 90 euro za noc… Nie lubię takiego cwaniactwa…) Zatem znaleźliśmy hotel, który odpowiadał naszym kryteriom. Pewnie, gdyby wziąć się za to wcześniej, ceny byłyby ciekawsze i wybór większy, ale, pamiętajmy, ze „lepszy jest wrogiem dobrego”.

Wylądowaliśmy w hotelu Wawel. Mam mieszane odczucia. Bo z jednej strony ekipa pracująca w hotelu jest bardzo profesjonalna i naprawdę wszystkie osoby z którymi rozmawialiśmy były bardzo mile i uczynne i to zasługuje na 5 gwiazdek.
Hotel współpracuje z parkingiem Na Groblach i ceny są bardzo korzystne w porównaniu z innymi parkingami w centrum (60 zl za dobe w porównaniu z 4 zl za 30 min, wlasciwie nie ma porównania…)
Sam hotel też jest świetnie usytułowany. Tylko… ta brudna wykładzina na podłodze, ten uciążliwy, może nie hałas (no właśnie czego ? klimatyzacji ?) co raczej buczenie… To nie było warte ceny za która zapłaciliśmy.

Kraków od strony kuchni był ciekawym doświadczeniem.

Tęskniłam za barszczem i pierożkami i na pierwszy podwieczorek wybraliśmy się do bistro o znajomo brzmiącej nazwie Kokoriko. Jak się okazało jest ono połączone z restauracja Czarna Kaczka. Nieważne – wsunęliśmy barszczyk i pierożki, które były pyszne.

Wieczorem trafiliśmy do miejsca, które bardzo mi się podobało : Restauracja Magnes. Spodobały mi się świeże kwiaty na stolach, spora przestrzeń miedzy stolikami, piękny żyrandol (?).

Następnego dnia obiad zjedliśmy w malej pizzerii prowadzonej przez Włocha, obsługiwanej przez bardzo fajną Panią, która świetnie mówi po włosku – mogę z czystym sumieniem polecić risotto z dynia. Zwiedzając Kazimierz, wpadliśmy do Galerii Tortów Artystycznych na kawę, sernik (ja) i markizę (Ben)

A wieczorem wyszliśmy z hotelu „aż” do restauracji Miód Malina (znów, mnie podobał się wystrój, drewniane stoły, piec z prawdziwym ogniem, śledzik na carpaccio z buraka i podpieczone ruskie pierogi były rewelacyjne).

Naprawdę, jedliśmy bardzo dobrze, obsługa była raczej mila (poza tym, ze jak wspomniałam, nie zamawialiśmy alkoholu, myślę, ze może to mieć cos wspólnego z wysokością napiwku). Jedyna ogromna niespodzianka był dla mnie fakt, ze w restauracjach wciąż alternatywa dla dan mięsnych są pierożki lub placki ziemniaczane i nie trafiłam, mimo, ze szukałam, na restauracje serwującą dania wegetariańskie. … No ale, na dwa dni – jestem zadowolona.

Po czwarte : lista “nice to” be, have, do. 

To dość ważna pozycja, bo trzeba zrozumieć, ze “nice to” powinno być naprawdę czymś dodatkowym, takim “maiłoby było gdyby”, ale “jeśli nie” to w żaden sposób nie wpłynie to na jakość przedsięwzięcia.

Chcieliśmy zwiedzić zamek, muzeum Czartoryskich, załapać się na jakaś prawdziwa wycieczkę po mieście, z fajnym przewodnikiem, a wieczorem iść na koncert 😀 . Jeszcze się z tego śmieję. Nie zrobiliśmy nic z wyżej wymienionych aktywności. W hotelu można było zamówić za to masaż, co tez uczyniliśmy. Mogę znów z czystym sumieniem polecić taka usługę – wyluzowało nas to na resztę dnia 🙂 Panie były bardzo profesjonalne i uważam, ze były to dobrze wydane pieniądze.

Podsumowujac: Kraków zaskoczył mnie czystością (jestem przyzwyczajona do lyońskich niegrzeszących czystością chodników), mila obsługą (przyznam, ze czasami prawdopodobnie słabo kalkulowaliśmy napiwki, około 10% – we Francji należą one do naprawdę do rzadkości, servis jest wliczony w koszt posilku ). Gdybym była maruda, napisałabym cos niecoś o tym, ze trudno jest turystom zdobyć informacje – na przykład: jak dostać się na lotnisko, lub co innego można zobaczyć, prócz wycieczek do Oświęcimia (Oświęcim jako atrakcja turystyczna to temat rzeka, zawsze mnie trzęsie jak na niego schodzę, wiec zgrabnie zeskakuje z tej tratwy)…

PS. Dla ciekawych mojej opinii w sprawie podroży do i z krakowskiego lotniska:

Żeby znaleźć przystanek i kupić bilet, trzeba użyć „końca języka za przewodnika”, ale interakcje z przechodniami mogą być przyjemnym elementem atrakcji turystycznej.
Autobus 292 odchodzi z dworca autobusowego, najłatwiej się tam dostać przechodząc przez centrum handlowe, koło dworca kolejowego, trasa zajmuje około 50 minut a bilet kosztuje 4 zl. Można również wezwać taksówkę (80 zl za 30 min jazdy).
Lotnisko w Lyonie tez jest właśnie remontowane ale dzięki balickiemu doświadczeniu będę odtąd duuuuużo bardziej wyrozumiała goniąc setki metrów przez blaszane kontenery na lyońskim terminalu 3…

7 myśli nt. „#56 – Romantyczny weekend w Krakowie (wersja praktyczna)

    1. babajoga Autor wpisu

      Tak. Celowo. Bo naprawdę uciekliśmy i się schowaliśmy. Ale teraz wiemy, że EasyJet lata bezpośrednio miedzy Lyonem a Krakowem, i taki weekend jest dość łatwy do zorganizowania 🙂

      Odpowiedz
        1. babajoga Autor wpisu

          🙂 wiem, wiem 🙂 nie, nie byliśmy. Naprawdę, miedzy hotelem a jadłodajniami, nie potrafię wymienić wielu miejsc w których byliśmy 🙂

          Czym jest Kładka ?

          Odpowiedz
        2. babajoga Autor wpisu

          Nie, nie byliśmy 😉
          Miedy hotelem a jadłodajniami, niewiele jest miejsc o których potrafię powiedzieć, ze byliśmy.
          Czym jest Kładka ?

          Odpowiedz

Dodaj komentarz