#57 – Operacja “Plaża” czyli projekt na 60 dni

Oczywiście, bycie Fit jest filozofia na cale życie, a nie tylko na wakacje, znamy, to znamy. Staram się trzymać forme cały rok, ale jak przychodzi pora przymierzenia kostiumu kąpielowego, ze tak powiem, naga prawda wychodzi boczkami.

Pozwólcie mi, ze podzielę się z Wami moim 60 dniowym podejściem do Operacji „Plaża”.

Po całonocnej refleksji postanowiłam podejść do niej jak do Projektu.
Ci, którzy pracują w trybie projektowym na pewno się odnajdą.
W projektach najpierw pojawia się potrzeba i jej definicja a także definicja celu. Później robi się „zdjęcie rzeczywistości” czyli analizę stanu aktualnego. Następnie Szef Projektu zastanawia się, czego mu trzeba, by cel osiągnąć. Zbiera się środki, zwołuje ekipę, układa plan i planing, myśli o ewentualnych przeszkodach i jak się ewentualnie ich pozbyć. Uzbraja się człowiek w cierpliwość, bo wiemy, ze na początku jest euforia, później ciężka praca, ze dwa razy przychodzi zwątpienie i demotywacja, ze dwadzieścia razy pojawiają się trzęsienia ziemi i ląduje ufo, i w ogóle, co idzie zgodnie z planem?

Ale termin ostatecznie się zbliża. I czy się człowiek z projektem wyrobił czy nie, on minie… i zacznie się czas „transition”

Zatem z szeroko pojętym „odchudzaniem” jest podobnie. Przynajmniej w moim przypadku.

  1. Potrzeba i Cel : za 60 dni jadę na wakacje z (własnym) jędrnym ciałem. Konkretnie będę mogła obyć się bez pareo na kostiumie kąpielowym który kupiłam wczoraj (przy okazji pozdrawiam Panią Sprzedawczynie ze sklepu Calzedonia na krakowskiej starówce. Jest bardzo profesjonalna i gdybym potrzebowała więcej tychże produktów, kupiłabym u niej z zamkniętymi oczami J). Już nawet nie będę zakładała jakiś centymetrowych cięć, chce by moje ciało było na tyle jędrne, by sznureczki nie wcinały się w boczki, ok ?
  2. Analiza stanu aktualnego : zrobiłam sobie zdjęcia a nawet po powrocie do domu, jeśli tylko znajde centymetr, dorzucę kilka cyferek, tak dla formy. 
  3. Czego potrzebuje, żeby mieć jędrne ciało ?
    Aktywności fizycznej: Ćwiczeń z ciężarami, żeby wzmocnić mięśnie, trochę cardio, żeby zrzucić „tłuszczyk” biegi i skakanka) oraz jogi żeby rozciągać mięsnie i zachować równowagę.
  4. Zdrowej żywności i i mądrego jedzenia. Tutaj dorzucę, ze układając sobie jadłospis, ważne jest pamiętać, gdzie się mieszka i warto przypomnieć sobie, czy już/wciąż jest sezon na modny w Internecie produkt (łosoś jest zdrowym źródłem białka. A raczej był. Bo gdyby 6 miliardów ludzi miało żywić się lososiem, choćby raz w tygodniu, to sami policzcie hekatombę…bref…)
  5. Środki czyli Czas i Pieniądz. Postanawiam przeznaczyć około 4-5 godzin tygodniowo na aktywność fizyczna. Na przykład tygodniowo : 3 treningi siłowe, 2 lub 3 cardio/hiit i rozciąganie codziennie, a czasem, dłuższy seans jogi. Nie zamierzam kupować żadnych gadżetów przez najbliższe 60 dni, ponieważ mam ich już sporo: buty i strój do biegania i work-outow, hantle, sztanga o regulowanych ciężarach, skakanka, piłka szwajcarska, mata i to byłoby na tyle. Natomiast mam zamiar przyjrzeć się uważniej żywności, która kupuje. To z pewnością jest pozycja, na której oszczędności środków nie wchodzą w rachubę. Posiłki są również najbardziej czasochłonnym elementem Operacji „Plaża” , ponieważ dobrze jest usiąść i zaplanować, co się będzie jadło, zrobić odpowiednie zakupy a później jeszcze pogotować.
  6. Ekipa – może uda mi się w Operacje wciągnąć Bena, choć przyznam, ze na to nie liczę. Liczę za to na moje fejsbukowe koleżanki J . Uważam, ze jest to ważne, wymieniać się wzajemnie doświadczeniami, motywować się wzajemnie i spędzać czas z osobami o podobnych zainteresowaniach, a zainteresowanie własnym ciałem jest, z mojego punktu widzenia dość zdrowym zainteresowaniem.
  7. Plan i planning.
    Plan rozbijam sobie na 10 tygodni.
    10 tygodni układania menu, trzymania się planu ćwiczeń, w sposób inteligentny dostosowując punkty 3A i 3B do rzeczywistości (patrz punkt 7).
    Dzien po dniu obserwuje siebie i eliminuje zachowanie czy nawet nawyki, które mogą mi przeszkodzić w osiągnięciu celu. Zapisuję, co jem, co ćwiczę, jaki mam nastrój, czy spotkało mnie cos miłego i dobrego, czy raczej przeciwnie, cos przykrego i stresującego.
    Co tydzień w Poniedziałek, robię sobie zdjęcia.
  1. Wymówki, usprawiedliwienia oraz prawdziwe tragedyje.
    Znam siebie, znam. Moja najczęstsza wymówka jest Brak Czasu. Choć wiem, ze to bzdura, bo dwa lata temu spięłam cztery litery i dokonałam mini cudu. Ok, co było a nie jest, nie pisze się w rejestr. Zatem Organizacja (posiłków i ćwiczeń) będzie moim groźnym przeciwnikiem. Trzeba mi będzie z nią współpracować. Co jeszcze ? Zmęczenie. Tak. Przyznaje, mój aktualny rytm życia powoduje, ze mecze się dość szybko i nie mam czasu na regeneracje. Może zacznę robić mniej ? lub wydajniej ? spać częściej i dłużej ? nie mogę nie wspomnieć o Niechcemisiu. Niechcemiś jest małym słodkim, cholernie niebezpiecznym skurwysynkiem, Jest taki niby przytulny i opiekuńczy „przecież nic Ci się nie stanie jak raz nie pójdziesz pobiegać”. Należy się go wystrzegać, ponieważ świetnie potrafi rozmawiać ze świadomością, jak się da mu glos, to zrobi człowiekowi wodę z mózgu i budzisz się z łyżeczką nutelli w ustach i nie wiesz o co chodzi.Wyjazdy służbowe. Wprowadzają niezły mętlik i wyprowadzają ciało z równowagi – często jadam wówczas byle co, byle jak i często byle gdzie, pije dużo alkoholu, śpię mało, ekscytuje się zbyt często i przejmuje drobiazgami. Imprezy u przyjaciół i znajomych króliczka należą do tego samego repertuaru. Nad tym zagadnieniem będę pracować punktualnie, w zależności od tego, gdzie mnie poniesie.
  1. Termin
    Dla mnie ? 24 lipca. Wówczas pakuje do walizki wyżej wspomniany kostium kąpielowy, nawet jeśli pierwsza cześć wakacji spędzę gdzieś w okolicach Borów Tucholskich – za punkt honoru stawiam sobie zrobienie zdjęcia na bałtyckiej plaży (może będzie tak zimno, że natura da mi bonus i ciało dodatkowo samo z siebie zmniejszy objętość ? 🙂
  1. A później zacznie się transition, czyli proces prezchodzenia, szukanie nowych wyzwań itp…

8 myśli nt. „#57 – Operacja “Plaża” czyli projekt na 60 dni

  1. babajoga Autor wpisu

    Time’s up, czyli cos o wynikach operacji :
    Niestety, nie powiodlo sie, po 60 dniach wciaz nei mam wymarzonej sylwetki.
    No coz, trza zaczac kolejny „plan” 🙂

    Odpowiedz
  2. Pingback: Podsumowanie postu Dr. Dąbrowskiej (14 dni) | chatka baby jogi

Dodaj komentarz