#61 – O tym jak odkryłam że panicznie boję się pustki.

Kobieto, przeciez ty zawsze jestes takim wulkanem energii:  tu sport, tu praca, tu gotowanie, tam sprzątanie, tu dzieci, tam facet, koleżanki, a jeszcze znajdujesz czas zeby usiąść z książka na kanapie lub chociaz napisać dwa słowa na blogu. Do dzisiaj. Dziś po raz pierwszy czuję, że nie daję rady.  Wczoraj wieczorem leżeliśmy w łożku, co prawda jeszcze nie w naszej sypialni, ale w naszym „starym” łożku, relaks, masowałam Benowi twarz olejkiem araganowym, czuję się dobrze w kokonie, ktory stworzyłam, z glową Bena na moim brzuchu i Pepperem w nogach…i mnie naszło.

Strach, obawa, niepokój.

Bo oto koniec, udało nam się z tym remontem, „teraz to juz  t y l k o sprzątanie”… (Nawiasem mówiąc, chciałabym, zeby Mama mi pomogła to wszystko z głową poupychać…) .

Kończą się nerwowe wymiany mejlami I esami z architektem i „fachowcami”. Skończył się Czas Kampingu. Odnalazłam drogę nad rzekę, „moją” plażę nad Rodanem (którą dzielę z tysiącami lyonczykow i kilkoma bobrami). Jestem u siebie. Wiem, że mamy „całe życie” na urządzanie chatki wedle naszych gustów…

To czego się boję? Prawdopodobnie całkiem irracjonalne emocje. Zaobserwowałam, że często pod koniec jakiegoś dużego przedsięwzięcia (lubię nazywać to projektami), pojawia się ten nieszczęsny czas, ktory powinien do cholery byc wolny, a nie jest; codzienne tempo sie luzuje, chociaz zajęć wcale nie ubywa. Szary koniec się rysuje a nie światełko w tunelu.

Nie lubię takich rozbełtanych okresów… Nie wiedzieć co mam robić, konkretnie, w jakim kierunku iść, ta bezwiedza mnie paraliżuje. A do tego jestem potwornie zmęczona.  Jeszcze tylko namoczę fasolę na noc i rąbnę się w ramiona, Benoit i Morfeusza.  Jutro tez jest dzień, nie słyszałam o końcu swiata (a widzieliście ten film, Seeking a Friend for the End of the World? Polecam. Mądry i ciepły, choć na końcu się popłakałam)…

7 myśli nt. „#61 – O tym jak odkryłam że panicznie boję się pustki.

  1. Tochybaomnie

    Myślę, że zawsze pod koniec jakiegoś etapu w życiu, bądź będąc na finiszu jakiegoś projektu czujemy ekscytację zmieszaną z nostalgią.
    Ale gdzie coś się kończy, tam drugie się zaczyna.
    Założę się, że po przespanej nocy Twoje nastawienie troszkę się zmieniło? 😉

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Oh, potrzebuję jeszcze 3,4 przespanych nocy, zeby zaczac myśleć, czuć i działać z werwą i entuzjazmem. Czuję się wypalona. Ponoć zgliszcza nawożą ziemię…;)

      Odpowiedz
      1. 5000lib

        To zależy. Od tego kto i w jaki sposób (z)definiuje „pustkę” i „samotność”. I „pustką od”, albo „pustką do”… I tak dalej…:)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz