#76 – Pocztówka z Venice (CA)

Przesyłam Wam gorące pozdrowienia z Venice w Kalifornii .

Jak wygladal moj weekend?

Lot

Skorzystalam z uprzejmosci mojej firmy, wylecialam dwa dni wczesniej niz bylo planowane (dzieki czemu bilet lotniczy byl tez troche tanszy, bo zeby uzyskac “dobra cene” biletow, nalezy zostac gdzies na dluzej niz tydzien).

Kwatera

Wynalejam, przez Airbnb, pokoj u Nanci, w Venice. https://www.airbnb.fr/rooms/1231802

Nanci jest Props Stylist. No prosze, dzieki tej podrozy odkrylam, ze istnieje taki zawod. I wyjechala w ten weekend, wiec mozna powiedzic, ze mam dom dla siebie.

Meszkanie jest schludne i czyste, swietnie usytuowane. Polecam 🙂

Venice

Venice znajduje sie blisko lotniska LAX (a ja nie potrafie prowadzic samochodow z automatyczna skrzynia biegow), blisko plazy i bardziej trafia w moj budget niz na przyklad Santa Monica.

Venice kojarzy mi sie z jakas wioska, powaznie. Domy nowoczesne, w ktore wlozono duzo kasy gina posrod domkow, jakie stoja na ogrodkach dzialkowych na Retkini, ale najwiecej jest takich niedrogich domkow z dykty, na wynajem.

 Do plazy jest dokladnie kilometr, powiedzialo mi Endomondo. Plaza jest duza, szeroka, piaszczysta, juz drugi dzien znam ja pusta, bo przychodze tu o przed 6 rano, wiec nie wiem jak wyglada za dnia.
Na plazy o tej porze spotykam prawie wylacznie Europejczykow (tak jak ja: bladzi, z usmiechem od ucha do ucha jakbysmy wygrali los na loterii), ktorzy budza sie o 3 nad ranem I nie maja co ze soba zrobic.
I bezdomnych.

Bezdomni

O tej porze tworza wlasciwie odrebna populacje “Venician”. Myja sie w publicznych prysznicach (przeznaczonych dla bywalcow plazy). Czesc z nich jest nacpana, czesc jeszcze lub juz skacowana.

Mijam ich i przypominam sobie, by byc wdzieczna, za zycie ktore mam (karce sie w duchu, ze czasem grymasze…).
Nie sa agresywni, wiedza, ze nie wolno zadzierac z “mieszkancami” dzielnicy, bo policja patorluje. Ale tez mijam ich szerokim lukiem.

Uliczni sprzedawcy

Sa tu juz przed wschodem slonca, moze nawet spali na plazy ? Powaznie, niestety nie widzalam juz tutaj zbyt duzo oryginalnych lub zaskakujacych stoisk. Jacys portretowcy, czasem malarze. Pozniej w ciagu dnia promenade jest plena turystow, czsem ktorys sie zatrzyma, Podziwiam, ze Sprzedawcy tak trzymaja fason, staraja sie byc pozytywni, mimo kaprysnych turystow.
Do ulicznych sprzedawcow dorzucam nauczycieli surfowania. Vany z materialem albo byly tu zaparkowane, albo przyjezdzaja tuz po wschodzie slonca. Zanim pojawia sie pierwsi klienci minie troche czasu, czeka ich duzo pracy…

Bieganie

Przeprosilam sie z njubalansami, poszlam pobiegac. Pierwszy bieg byl cudowny. Najlepszy w tym roku. Truchtalam, bo wciaz bola mnie biodra, ale czulam, ze z kazdym krokiem przybywa mi endorfin. Odrodzenie. Drugiego dnia bylo ciezej (bolaly mnie dodatkowo wszystkie miesnie, mysle ze to po seansie jogi :)). Ale I tak bylo cudnie. W myslach powtarzalam sobie: dzieki Ci, Panie, dzieki ci Zycie, dzieki Ci, Przeznaczenie, ze oto jestem tutaj, na tej pustej plazy, jest piekna pogoda, gonie mewy i czuje sie beztrosko.
Niestety pojawila sie takze mysl, ze jesli po to by sie tak bosko czuc musze przemierzyc pol globu, to naprawde cos ze mna jest nie tak…

 Joga

Dla mnie (a jest to moj blog osobisty, wiec sa tu wylacznie moje wrazenia) symbolem Kalifornii jest wlasnie joga.
Szkol jogi naliczylam sie w sasiedztwie cztery, ale przyznam, ze nie zataczalam szerokich kregow. Zajecia sa naprawde niedorgie – 25 dolarow za 3 lakcje.
http://www.theyogacollective.com/

 W malenkiej sali jest nas z 40 moze wiecej osob. Jestem zaskoczona iloscia facetow. To, ze jestem jedna z kraglejszych osob na sali za bardzo mnie nie zaskakuje. Jest goraco, pot sie leje z kazdego ciala. Faceci zdejmuja podkoszulki, takiej ilosci pieknych meskich cial, roznych kolorow, dawno nie widzialam, na zywo chyba nigdy 🙂
Widac, ze ludzie przychodza tu czesto, to takie kazualne, zajecia sa dla “all levels”, potrafie wykonac wszystkie pozy, ale brak mi gracji sasiadow. A czasem I zwyczajnie kondycji, siadam wowczas w pozycji Dziecka. Nie szkodzi. I tak czuje sie szczesliwa.

Jedzenie.


  
W piatek wieczorem jestem zmeczona, nie mam sily na znaleznienie spozywczego (he, he, co za okreslenie, spozywczy J). Ide do pierwszej restauracji, ktora napotykam. Mila knajpa, http://www.superbasnackbar.com/ maja niesamowity wybor win, ale po 20 godzinach podrozy jestem naprawde bardzo zmeczona, zamawiam salatke z jarmuzu (przepyszna), wykrecam sie od alkoholu, tlumaczac, zgodnie z prawda ze nie bede mogla docenic jego smaku, kelnerzy patrza na mnie z politowaniem I troche z zawodem, bo z tej salatki wielkiego napiwku nie bedzie.

W sobotę rano zjadłam śniadanie wracając z plaży i biegania : tarta ze szpinakiem i miseczka owoców. 10$.

Ok.

Postanawiam, ze jesli bede mogla, to przygotuje sobie jedzenie w domu.
Odkrylam, o dwa bloke od mieszkania, moj zielony Raj na Ziemi : The Whole Food Market. http://www.wholefoodsmarket.com/stores/venice
Mowcie co chcecie – bardzo podobal mi sie ten sklep, byl po prostu sliczny, zachecajacy, wyladowany produktami “organic” z calego swiata, prawdopodobnie ceny byly kosmiczne, ale mialam przy sobie 20 dolcow, tyle tez wydalam na przygotowanie sobie rewelacyjnych sniadan, obiadow I kolacji.
Odkrylam rowniez super miejsce z naprawde dobra kawa, http://www.groundworkcoffee.com/pages/venice-on-rose 

Moje wrazenia z weekend ktory wlasnie sie skonczyl (gdyz przyjechali po mnie koledzy z firmy) ?

To byl taki weekend-detox.

Pobylam sama. Nikt mi nie mowil co mam robic. Z nikim nie ustalalam, co mam zjesc, gdzie pojsc. Zero decyzji. Pobiegalam. Pocwiczylam joge. Pospalam. Spalam 15 godzin, widocznie potrzebowalam tego. Niczego nie musialam. Niczego nie zalowalam (czasem, gdy gdzies jade, chwyta mnie zal, ze moglam zobaczyc wiecej)
Ach, dlugo bede wspominac ten weekend.


  
No ale jutro juz do pracy 🙂

Pozdrawiam goraco 🙂

PS. Pada. Wczoraj po poludniu tez padalo. Szok 🙂

2 myśli nt. „#76 – Pocztówka z Venice (CA)

    1. babajoga Autor wpisu

      Naprawdę? 🙂 Dzięki :-))

      Czuję się właśnie jakbym spędziła 20 godzin w podróży samolotem, przewegetowała 20 godzin a pozniej 20 godzin w podróży samochodem, energia do życia oscyluje wokół 10%.
      Ale może zaserwuję sobie cos z tutejszej bogatej oferty farmaceutycznej i mi sie polepszy :-)))

      Odpowiedz

Dodaj komentarz