#82 – O powrotach, poczatkach i kontynuacjach

Prosze Panstwa, wrocilam do domu, do Lyonu, do siebie. Steskniliscie sie ? (usmiech)

Wstalam o 6h30 czyli o 3 godziny wczesniej niz przez caly ostatni miesiac. Zdarzyly sie wyjatkowe wyjatki, ale dawno tak sie nie wyspalam. Zastanawiam sie, jak mi sie taki trik udal, po miesiacu lenistwa mowie sobie przed zasnieciem: wstaniesz rano … i wstalam! Zwinelam mate do jogi i poszlam z psem nad rzeke.

Posiedzialam z zamknietymi oczami (taka prawie medytacja) powtarzajac sobie dzisiejsza mantre, pozniej Pozdrowilam Slonca i z pozycji Psa Patrzacego w Dol zobaczylam faceta (z pieskiem), ktory przygladal sie mojej wypietej pupie. Jego piesek i moj piesek radosnie skakaly, Pan juz otwieral usta zeby zagaic konwersacje az tu widze, ze na plaze wpada Benoit, katem oka, bo wcaz w pozycji „odwroconej” widze ze obrzucil wymownym wzrokiem Pana z Pieskiem, podbiega by zaznaczyc „swoj teren” czyli dac mi buziaka (akurat wrocilam do sklonu) i i biegnie dalej.
Obserwujac te scenke z ze tak powiem innej perspektywy, niezle sie ubawilam.

Na spacer z pieskiem zabralam portmonetke – starczylo mi dokladnie, co do centa, na bagietke i kawe do „french press” (ktora nazywana jest tak na calym swiecie, poza Francja).

Moj zjadacz bagietek pozeral swoje tartinki z konfitura malinowa, popijajac je kawa z handlu equitable, a ja (back to the basics) przyrzadzona wczoraj taboule i herbatka typu detox.

Fajnie jest wrocic po wakacjach do pracy. Normalnie czuje sie, jakby to byl pierwszy stycznia, powaznie. Tabula rasa ! Moge wszystko !

Prysznic, makijaz, ubranie z mojej kapsulowej garderoby, poranny selfie i moge wrocic do pracy. Ze co? Przeciez pracuje w domu, po co mi buty na obcasie i makijaz? A chociazby po to zeby ze stajlem otwoarzyc drzwi Pani Dozorczyni, wyrzucic smieci i wyprowadzic pieseczka na rundke wokol kosciola.


Wiecie, jak to po wakacjach, mejli tysiac piencset, mozna utonac. Ale od czego mamy pomodoro tajmera? (pamietacie ? 25 min nieprzerwanej pracy, 5 min przerwy i tak do obiadu).

Wykorzystujac moje pieciominutowki (teraz rozumiecie, czemu ten bilecik jest tak chaotyczny) robie sobie mini planning tego, czym chcialabym sie z Wami podzielic:

  • Wakacje na Kaszubach – przewodnik subjektywny
  • 3 ksiazki, ktore warto przeczytac, nie tylko w wakacje
  • Szafiarsko – o tym, jak wspolnie wymyslilismy szafe
  • Umarl krol, niech zyje krol, czyli Jesienne Plany Wakacyjne (z Big Apple w tle)
  • Powrot Tygodniowych Rozkladow Lotow (ktore nazwe Pewnymi Kroczkami Przez Chaszcze Codziennosci)
  • Balkonowy ogrodek, czyli apel o wasze pomysly

Lyon jest cudownie pusty, cudownie chlodny po upalnych wakacjach w Polsce, a ja czuje sie dzis podejrzanie dobrze (kolejny dzien mojego nowego zycia ?).
Czy mozna ufac komus, kto rajcuje sie Poniedzialkiem ?

Milego Tygodnia !

4 myśli nt. „#82 – O powrotach, poczatkach i kontynuacjach

  1. Katarzyna

    Pozytywna energia jak zwykle 😊 ja jeszcze tydzien przed urlopem ale czuje sie dzis rowniez podejrzanie dobrze jak na poniedzialek i wstalam rano pocwiczyc 20 min przed praca. Dobrego tygodnia!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz