#83 – Szafiarsko – o tym, jak wspólnie  wymyśliliśmy szafe, z drugim dnem

W tym tempie z lekkim sercem powitam 2016 rok w calkowicie wyremontowanym, wyposażonym i udekorowanym mieszkaniu, jak bum cyk cyk !

Powracając  z wakacji radość sprawiło mi odnalezienie czystego mieszkania. Jak wiecie, korzystamy z naszych nieobecnosci (a czasem i obecnosci), sporadycznie wynajmując pokoj gosciom via Airbnb. W te wakacje wynajęłam  pokój rownież Rodakom (mam nadzieje, ze spędzili tu milo czas :-)). Mnie zrobilo sie przyjemnie, ponieważ chatka lśniła czystością i moglismy tylko zmienic posciel i reczniki i poczuć się jak u siebie 🙂 (a z doswiadczenia wiemy, ze różnie to bywa).

Bardzo zależało mi na tym, aby jak najszybciej zamknac szczególnie ważną dla mnie sprawę, mianowicie : ułożyć ubrania.

Brzmi banalnie, ale ja od stycznia żyłam na walizkach i marzylam o tym, by znaleźć stałe miejsce dla bielizny i sukienek. Żeby już przestać biegać między walizkami, pudłami, suszarką i pudłem „do prasowania”. Poczuć się j a k   u   s i e b i e   w   d o m u. 
A najlepiej żeby miec garderobe, z dwoma wejsciami, z sypialni i z łazienki, ehh !

Wróćmy na ziemie, to jest do mieszkania przy placu nazwanym od jednego lyońskiego malarza.
Jak w sypialni, pomieszczeniu o powierzchni 15m2 umiescic łóżko, pianino i garderobe i czuć się wciąż swobodnie? Najłatwiej: znaleźć szafę. Najtansze są ponoć w Ikei. I szafa gra. Najtańsze ? Za coś, co zbliżało się (funkcją, bo  nie estetyką) do naszej idei szafy musielibysmy zaplacic ponad 700 euro.
To drogo. Z drugiej strony, przeciez to do naszego gniazdka, itp… Też Wam się włączają takie myśli? Ale… Od dwoch lat nie inwestuję w przedmioty, tylko w przeżycia. Ileż to ja mogłabym sobie zapewnić przeżyć za 700 euro !

Usiedliśmy na jednym z licznych eksponatow i zaczelismy mysleć out of the box.

A oto efekt naszej refleksji:



– podwojna biala komoda
– dwie biale ramki
– dwa haki
– dwie rolki tapety
(cena : 1/3 szafy)

On:
– Marynarki od garniturów znały miejsce w szafie z plaszczami (kto chodzi w garniaku po mieszkaniu?),  spodnie od garniturow w szafce (no bo kto chodzi w kalesonach po mieszkaniu ?) 🙂

– Koszule (serio, kto ma jednoczśnie wyprasowanych 30 koszul? prosze podniesc rękę!) – 3  wyprasowane na wieszakach, pozostale czyste, zlozone w szufladzie.
– bielizna, skarpety, bluzki, swetry : poskladane w szufladach i szafkach

Ona:
– dzieki zabawie w minimalizm, wszystkie ubrania (poza kurtkami, marynarkami i plaszczami) mieszczą sie w 4 szufladach komody.
Jest jeszcze pudlo, wielkosci szuflady, z rzeczami „sentymentalnymi dla Irenki” i jedno mniejsze z ciuchami sportowymi.
– Akcesoria, w zaleznosci od „kolejnosci” uzycia: paski na osobnej polce w szafce, w sypialni, apaszki, szaliki, czapki i rekawiczki  – w szafie na płaszcze, przy wejściu.

Czuje, jakbym zapuszczala korzenie i jest mi z tym dobrze.

Cieszę się, bo jest duzo przestrzeni. A na ścianie wisi nawet plakat zrobiony przez Irenke, gdy miała dwa latka 🙂 

Drugie dno:

Ta „szafa” wyjęła nam dwa dni z życiorysu. Ale było warto ze względu na jedną lekcję:

Wizyta w Ikei, w Castoramie, wybieranie (czyli dokonywanie wyborów, co w ogóle niebiescy łatwym zajęciem, bo pociąga za sobą odpowiedzialność za skutki), dogadywanie się, czyli wymiana mysli, bez użycia rysunków, za to wyłącznie słów…

Benoit, ktory nigdy nie kładł tapety, ktory bał się, że coś wyjdzie krzywo i ze na niego spojrzę i fuknę.

Benoit, ktory dostał takich oporów przed tapetowaniem, że wziął się najpierw za składanie mebli z Ikei, której to czynnosci szczerze nienawidzi, i rozwlekł ją na dwa dni. To nieszczęsne tapetowanie (słownie : pięć pasków) zajęło, rekord swiata, pięć jakże długich godzin, z przerwami na wszystko.

I oto ja, przez 5 godzin siedziałam i się zachwycałam, bo w książkach, o ktorych napiszę (a wszystkie posty z wczorajszej listy wiodą do tych trzech książek) rada była prosta: Panowie i Panie, potrzebujecie naszych szczerych zachwytów.

Przyznam, było mi ciężko zachwycać sie szczerze, ale uparłam się i zachwycalam się szczerze. Do czasu gdy na widok bieli prześwitującej miedzy paskami to się ze złości (bo mnie nie słuchał :-)) i bezsilności (bo mnie nie słuchał :-)) popłakałam.

Ale w efekcie udało nam się porozmawiać, o tym jego lęku przed zrobieniem czegoś źle, moich nieprzyjemnych reakcjach ale i pracy nad zmianą, o jego wierze we własne umiejętności. (Bo przecież poprawił..)

Mam najfajniejsza szafę pod słońcem.

Nabuzowaną emocjami.

Jedna myśl nt. „#83 – Szafiarsko – o tym, jak wspólnie  wymyśliliśmy szafe, z drugim dnem

  1. Pingback: Projekt renowacji mieszkania (5) – otwarta kuchnia | chatka baby jogi

Dodaj komentarz