#109 – Kakebo

Czy słyszeliście o Kakebo ?

Kakebo

Pochodzi z Japonii i w założeniu jest zeszytem do prowadzenia rachunków domowych.

Od półtora roku prowadzę budżet domowy. Na początku zapisywałam
w s z y s t k i e wydatki (bilet TCL, kawa, butelka wody mineralnej). Teraz robie 4 razy w miesiącu podsumowanie w Excelu, żeby się upewnić, ze wszystko jest ok.
Tak, odkąd latem zakończyliśmy remont mieszkania, miałam ochotę poluzować sobie z kontrolą finansową, do końca roku. Poza tym prowadze wciąż kontrole finansowa inwestycji w studio i czasem po prostu mam dość tabelek.

Na 2016 mam ciekawe plany, które wymagają odrobinę finansowej dyscypliny.
Zdecydowałam się wiec w Nowym Roku sięgnąć po gotowe Kakebo, opracowane przez Dominique Loreau.

Mon Kakebo jest dokładnie tym, czego mi brakowało — połączeniem kalendarza, arkusza budżetowego i trochę intymnym pamiętnikiem, w którym mogę zapisać najważniejsze wydarzenia.

Miejsca jest mało, zatem będę się bawić w ćwiczenie skupienia, focusu.

A oto co się w nim znajduje

1. Jest planning na 2016 rok (gdzie zapisze moje tygodnie z Córką,  wyjazdy służbowe, weekendy lub ważne wydarzenia.
2. Jest legenda — albo przykład — kategorii, do których można podciągnąć swoje wydatki.
3. Każdy miesiąc zaczyna się od dwustronicowego planingu budżetowego.
4. Każdy dzień tygodnia ma kolumny na zapisywanie bardziej szczegółowych wydatków.
5. Każdy miesiąc kończy się podsumowaniem operacji na kontach bankowych.
6. Listy: roczne podsumowanie, bilans finansowy, książki, które przeczytałam i filmy, które obejrzałam, zestawienie dochodów.
7. Mały bonus, który bardzo lubię:  karnet adresowy.
Podzielę się z Wami kilkoma radami Pani Dominique (z których część już stosuje, lub stosowałam.  Miejsca jest mało, zatem będę się bawić wćwiczenie  skupienia, „focusu”. A oto co sie w nim znajduje:

  1. Płać gotówką. Wyciągaj z konta kwotę, która ma starczyć Ci na bieżące wydatki oraz jakieś ekstra i rozliczaj się uczciwie sam(a) z sobą.
  2. Postaw obie ograniczenie: płacę kartą za wydatki tylko powyżej pewnej, raczej wysokiej, kwoty (w moim wypadku: 200 euro).
  3. Opracuj sobie budżet miesięczny i roczny na podstawie wydatków stałych, które powtarzają się cyklicznie: czynsz, kredyt, ubezpieczenia, telefon, elektryczność etc.

A od siebie zupełnie dodam

  1. Gratuluj sobie za najdrobniejsze zwycięstwa na polu finansowym
  2. Wyznacz sobie kwotę, którą bez żalu możesz przeznaczyć na cele charytatywne, stowarzyszenia, może datki na Kościół? Pomoc finansową znajomym lub obcym…
  3. Wyznacz sobie c e l e finansowe. Na przykład: „Odkładam Taka Sumę na wakacje”, „Oszczędzam na sukienkę”, „Zbieram na koniki dla Córki „. „Przygotowuje Kwotę na zapłacenie podatków”, „W czerwcu 2016 zainwestuje Tyle w Taki projekt”. Kiedy cel jest jasno określony, bez ambiwalencji, wówczas naprawdę łatwiej go osiągnąć.

Kontrola nad własnymi finansami na początku jest procesem bolesnym. Bo przecież „nie wiem, gdzie te pieniądze się rozchodzą”. A później, po kilku tygodniach spisywania wydatków, okazuje się, że artykuły spożywcze stanowią jedynie maleńki procent naszych wydatków.

Z czasem jednak prowadzi do prawdziwej wolności — jak pisze Dominique Loreau: mamy wybór: przekroczyć — lub nie — własne granice finansowej stabilności, zaryzykować, zainwestować, zrobić sobie przyjemność lub po prostu stracić. Jednak w sposób świadomy.

A Wolności Finansowej życzę i sobie i Wam

.

 

IMG_2900-1

33 myśli nt. „#109 – Kakebo

  1. 5000lib

    O nowy wygląd u Ciebie… 🙂
    Nie słyszałam, ale sprawa nie jest nowa, bo w podręcznikach dla trenerek i trenerów też są ćwiczenia dotyczące wolności finansowej. Bolesność procesu mnie nie przeraża. Jeśli ku czemuś prowadzi i proces jest prowadzony mądrze/ wnosząco, a nie jest to (jak to często bywa_ transfer kulturowy. (Nie piszę, że tak jest w tym przypadku, i nie twierdzę, że ta książka nie jest pomocna).

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      O, i co ? stosujesz te cwiczenia ?
      Sa takiem ktore moglabys polecic ?

      To nawet nie jest ksiazka, tylko raczej kalendarz. Masz racje z tym transferem kulturowym. Zreszta, autorka, we wstepie i „instrukcji obslugi” wlasnie na ten aspekt zwraca uwage: to co w Japonii jest standardem albo elementem kultury, niekoniecznie sprawdzi sie na naszym gruncie.
      Ale ja juz troszke przetestowalam te cwieczenia z zapisywaniem wydatkow i w moim przypadku sie sprawdzily.
      I bylo tak, ze mialam kalendarz (osobisty i zawodowy w jednym), zeszyt do zapisywania waznych rzeczy, oraz tabelki excel na rozne okazje.
      I postanowilam w 2016 roku zastosowac synergie w te narzedzia .
      Zreszta, to, ze prowadzilam budzet przez poltora roku pomoglo mi ulozyc w godzine budzet na kolejny rok, teraz tylko pytanie, jak dlugo bedzie mi sie chcialo prowadzic Kakebo w sposob regularny. Ot, kolejne cwiczenie silnej woli 🙂

      Odpowiedz
  2. 5000lib

    O nowy wygląd u Ciebie… 🙂
    Nie słyszałam, ale sprawa nie jest nowa, bo w podręcznikach dla trenerek i trenerów też są ćwiczenia dotyczące wolności finansowej. Bolesność procesu mnie nie przeraża. Jeśli ku czemuś prowadzi i proces jest prowadzony mądrze/ wnosząco, a nie jest to (jak to często bywa_ transfer kulturowy. (Nie piszę, że tak jest w tym przypadku, i nie twierdzę, że ta książka nie jest pomocna).

    Odpowiedz
    1. babajoga

      O, i co ? stosujesz te cwiczenia ?
      Sa takiem ktore moglabys polecic ?

      To nawet nie jest ksiazka, tylko raczej kalendarz. Masz racje z tym transferem kulturowym. Zreszta, autorka, we wstepie i „instrukcji obslugi” wlasnie na ten aspekt zwraca uwage: to co w Japonii jest standardem albo elementem kultury, niekoniecznie sprawdzi sie na naszym gruncie.
      Ale ja juz troszke przetestowalam te cwieczenia z zapisywaniem wydatkow i w moim przypadku sie sprawdzily.
      I bylo tak, ze mialam kalendarz (osobisty i zawodowy w jednym), zeszyt do zapisywania waznych rzeczy, oraz tabelki excel na rozne okazje.
      I postanowilam w 2016 roku zastosowac synergie w te narzedzia .
      Zreszta, to, ze prowadzilam budzet przez poltora roku pomoglo mi ulozyc w godzine budzet na kolejny rok, teraz tylko pytanie, jak dlugo bedzie mi sie chcialo prowadzic Kakebo w sposob regularny. Ot, kolejne cwiczenie silnej woli 🙂

      Odpowiedz
  3. 5000lib

    Są różne ćwiczenia, ale już teraz widzę, że nie da mi się tego zmieścić w komentarzu. W chwili spokojnej, (przepraszam, ale jakoś nie wyrabiam na zakrętkach, zakrętach ostatnio) na pewno napiszę. Odnosząc się do Twojego komentarza tak na bardzo szybko, mogę napisać, że zapisywanie wydatków to wnosząca rzecz, choćby dlatego, że można zobaczyć na co najwięcej się przeznacza. I jakie dni są newralgiczne. Wiadomo, że pierwsze co, to płaci się zobowiązania, (rachunki:gaz, prąd, telefon inne niezbędne kwestie jak w przypadku niektórych osób leki etc). Na zakupy też chodzę z listą. Prezenty robię wcześniej (nie w grudniu) zimowe rzeczy, można kupić w lato, a wentylatory zamiast kupować wtedy gdy właśnie nadchodzi fala upałów, w zimie. Przemyśleć zakupy, to druga kwestia. I to na wielu poziomach. (Takie to „oczywiste oczywistości” jak mawia klasyk).
    Jestem zdania, że każdy ma silną wolę. Tylko z wolą to jest tak jak z mięśniem. Można bardzo chcieć. I dużo pracować, ale nieefektywnie, bo można nie wiedzieć w jaki sposób. I robić błędy i się zżymać. A jeśli ktoś wie, jak, potrafi i chce nas tego nauczyć, możemy we wspólnej nauce, i przy dobrej komunikacji (to podstawa) nauczyć się wielu rzeczy, również tego w jaki sposób wzmacniać nasz mięsień silnej wolnej woli. Kibicuję i wspieram.

    Odpowiedz
  4. 5000lib

    Są różne ćwiczenia, ale już teraz widzę, że nie da mi się tego zmieścić w komentarzu. W chwili spokojnej, (przepraszam, ale jakoś nie wyrabiam na zakrętkach, zakrętach ostatnio) na pewno napiszę. Odnosząc się do Twojego komentarza tak na bardzo szybko, mogę napisać, że zapisywanie wydatków to wnosząca rzecz, choćby dlatego, że można zobaczyć na co najwięcej się przeznacza. I jakie dni są newralgiczne. Wiadomo, że pierwsze co, to płaci się zobowiązania, (rachunki:gaz, prąd, telefon inne niezbędne kwestie jak w przypadku niektórych osób leki etc). Na zakupy też chodzę z listą. Prezenty robię wcześniej (nie w grudniu) zimowe rzeczy, można kupić w lato, a wentylatory zamiast kupować wtedy gdy właśnie nadchodzi fala upałów, w zimie. Przemyśleć zakupy, to druga kwestia. I to na wielu poziomach. (Takie to „oczywiste oczywistości” jak mawia klasyk).
    Jestem zdania, że każdy ma silną wolę. Tylko z wolą to jest tak jak z mięśniem. Można bardzo chcieć. I dużo pracować, ale nieefektywnie, bo można nie wiedzieć w jaki sposób. I robić błędy i się zżymać. A jeśli ktoś wie, jak, potrafi i chce nas tego nauczyć, możemy we wspólnej nauce, i przy dobrej komunikacji (to podstawa) nauczyć się wielu rzeczy, również tego w jaki sposób wzmacniać nasz mięsień silnej wolnej woli. Kibicuję i wspieram.

    Odpowiedz
  5. Kasz

    Ja bardzo żałuję, że Mon Kakebo nie wychodzi po polsku… Szkoda, bo pozostałe książki pani Dominiki wychodzą 😉

    Odpowiedz
      1. Kasz

        Naprawdę mogłabyś? Zapłacę każdy piniondz 😛 Sprawdzałam, w Polsce słabo z dystrybucją… Byłoby suuuper. Daj znać co i jak!

        Odpowiedz
  6. 5000lib

    Jakiś czas temu pisałam, że to nie zdaje egzaminu, i że nie wierzę w to narzędzie. Nie miałam styczności z książką, ale Twój przykład niezbicie dowodzi, że działa, i że ja nie miałam racji. To znaczy, oczywiście, n i e b y ł o moim zamiarem odwiedzenie Cię od stosowania zaleceń z tej książki, Chciałam jeszcze coś napisać, ale mi umknęło.

    Odpowiedz
    1. babajoga

      Bo masz racje: to proces bolesny, dlugi i do tegi walczy sie ze soba, z wlasnym lenistwem, z malymi klamstewkami, ktore nasza wyobraznia produkuje, kiedy chcecmy wytlumaczyc, dlaczego akurat m u s i a l a m kupic sobie te buty a nie inne, tansze i tak dalej. Ale jestem przekonana, ze rezultaty warte sa zachodu 🙂

      Odpowiedz
  7. 5000lib

    Jakiś czas temu pisałam, że to nie zdaje egzaminu, i że nie wierzę w to narzędzie. Nie miałam styczności z książką, ale Twój przykład niezbicie dowodzi, że działa, i że ja nie miałam racji. To znaczy, oczywiście, n i e b y ł o moim zamiarem odwiedzenie Cię od stosowania zaleceń z tej książki, Chciałam jeszcze coś napisać, ale mi umknęło.

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Bo masz racje: to proces bolesny, dlugi i do tegi walczy sie ze soba, z wlasnym lenistwem, z malymi klamstewkami, ktore nasza wyobraznia produkuje, kiedy chcecmy wytlumaczyc, dlaczego akurat m u s i a l a m kupic sobie te buty a nie inne, tansze i tak dalej. Ale jestem przekonana, ze rezultaty warte sa zachodu 🙂

      Odpowiedz
  8. Pingback: Kakebo w praktyce : Miesiąc 1 i ½ (#2) | chatka baby jogi

  9. Pingback: Pięć miesięcy z Kakebo | chatka baby jogi

  10. Pingback: Pięć miesięcy z Kakebo | chatka baby jogi

  11. Pingback: Pięć miesięcy z Kakebo – chatka baby jogi

  12. Pingback: Pięć miesięcy z Kakebo – chatka baby jogi

  13. Pingback: Pięć miesięcy z Kakebo | | Chatka Baby Jogi

Dodaj komentarz