#113 – Moja francuska Wigilia 

Co drugi rok spędzam Boże Narodzenie bez mojej córki.

W pierwszy dzień Świąt jeździmy zazwyczaj do rodziców B. A Wigilię organizuję w domu, dla przyjaciół.

Zamiast karpi i śledzi Francuzi kupują ostrygi, krewetki, langusty, łososia, ślimaki oraz fois gras.

  


Omija nas amok „przedświątecznych porządków”. Tak w ogóle, a w tym roku szczególnie, bo dzięki pomocy Alizé mieszkanie jest raczej dobrze posprzątane; raz, dwa razy w miesiącu mamy rownież gosci z Airbnb, więc dbamy o to by było czyściuteńko.

Ogarnęliśmy po prostu salon i kuchnię, przygotowaliśmy stół :


Po czym usiedliśmy w kuchni przy barze, żeby poczekać na spóźnialska, napić się szampana i jeść otwierane przez B. ostrygi…


I tu zostaliśmy przez cały wieczór 🙂

Umówiliśmy się na 19h na wspólne „gotowanie”(raczej przygotowywanie).

Może zainteresuje Was menu?

opłatek 

ostrygi

krewetki

moje ulubione : verrines

warzywa z sosem śmietanowym

ser kozi z pomidorem

awokado, łosoś, maskarpone

  mus z zielonego groszku i ziemniaka..

najbardziej plaski sernik swiata (z rikoty), placek orzechowy, ciastka marchwiowe

Przełamaliśmy się opłatkiem.

Wręczyliśmy sobie podarunki.

Późnym wieczorem wpadła jedna znajoma znajomej i byłam bardzo dumna z naszego polskiego zwyczaju stawiania pustego talerza na stole.

O północy zostawiliśmy nasze francuskie towarzystwo i poszłyśmy z Ewą do polskiej parafii na pasterkę.

Było bardzo uroczyście i … pięknie. Chór śpiewał kolędy i sprawiało mi radość siedzieć tam i śpiewać razem z innymi.

Niektórym osobom w Polsce, którym Pasterka i kolędy wydają się przykrym obowiązkiem, mam ochotę powiedzieć tylko jedno: „Litwo, ojczyzno moja…” 🙂

Zupełnie nietypowa była ta moja Wigilia, nawet jak na moje i tak nietypowe wigilijne doświadczenia.

Ale znów – najważniejsze było dzielenie się naszym czasem, opowiadanie sobie śmiesznych i lekkich historyjek i poczucie miło spędzonego wieczoru.

Życzę Wam Spokojnych i Zdrowych Świąt.

3 myśli nt. „#113 – Moja francuska Wigilia 

  1. Luke

    Przykro mi z powodu braku córki w te święta, zazdroszczę natomiast czasu spędzonego z przyjaciółmi 🙂 Swoją drogą, menu bardzo interesujące. Wszystkiego dobrego 🙂

    Odpowiedz
  2. Pingback: Projekt renowacji mieszkania (5) – otwarta kuchnia | chatka baby jogi

Dodaj komentarz