Czytam 1,2,3

Miałam szczęście (czas:-)) i w upływającym tygodniu przeczytałam :

#1 – „Muszę kończyć, umieram.Komedia kryminalna”, Grezgorza Sobaszeka.

Przyszła do mnie w sobotę, dziękuję Kasz, polecam sie na przyszlosc 😉 wyciągnęłam paczuszkę ze skrzynki na listy, otworzyłam na pierwszej stronie… I wrocilam do mojego świata, do pokoju z widokiem na kościół, dopiero koło północy.

Oprócz świetnej fabuły, języka i humoru, jest jeszcze coś. Może solidarność (pokoleniowa) z autorem (któremu może nawet nie spodobałoby się takie spoufalenie).

Pamietam, kiedy na studiach koleżanka Magda, zwana przez nas Alicją (bo na imprezie przeszła na drugą stronę lustra), zaproponowała mi pracę w czymś w rodzaju Różowego Zakątka 🙂 Miałyśmy tłumaczyć co dzwoniący lub czatujący klient chciał, by nagrywana na wideo Gorąca Mariolka robiła przed kamerą. Prawdziwa praca w ekipie 😉

Nigdy nie wiadomo kiedy przydadzą Ci się doświadczenia z najbardziej nawet niemożliwej (do opisania) pracy.

Poza tym, podczas lektury, widziałam siebie wrzeszczącą na Babcię „błagam, wszystko tylko nie wziąść !!!”. Albo : „nie pisze, jest napisane, na litość boską!”

Bardzo polecam (choć Wy, moi oczytani Czytelnicy pewnie już tę książkę znacie).


  

#2 – „Le Liseur du 6h27”, w polskim przekładzie „Lektor z pociągu 6.27”, Jean-Paul Didierlaurent.


Napisana świetnym językiem Bajka dla Dorosłych. Z Morałem. A nawet z odrobiną suspensy, bo przez kilka pierwszych rozdziałów bałam się, że Maszyna, przy obsłudze której pracuje główny bohater, pożera zwierzęta. A okazało się, że jej strawą są książki.

Guylain, ktory książki uwielbia czytać -cierpi, uczestnicząc w procesie przerabiania niesprzedanych stoków na makulaturę. Dla zachowania równowagi psychicznej, codziennie, jadąc do pracy swoim RER (to też trzeba przeżyć, by zrozumieć) czyta na głos współpasażerom, ocalałe kartki. Raz jest to przepis na zupę pomodorową z książki kucharskiej, raz poemat, innym razem kiepska proza. Jest świetnym lektorem i zostaje nawet zaproszony przez dwie starsze panie by poczytal im na głos w domu… spokojnej starości.

Pewnego dnia znajduje pamiętnik Julii (babci klozetowej w centrum handlowym). Czytając ten dziennik Guylain powoli zakochuje się w jego autorce i postanawia ją odnaleźć.

Bardzo lekka i ciepła powieść. A morał? Może to, by oceniać ludzi po wartościach, ktore sobą prezentują, a nie po ich pozycji zawodowej? A może zupełnie inny, każdy na pewno wynajdzie sobie swoj własny, bo bajka jest wielowątkowa.

Ps. Tu jedna z polskich recenzji a tu jedna z francuskich.

Dziękuję Cecile za prezent urodzinowy 😉

#3 – „L’Etoile Polaire” napisana przez francuskiego filozofa Michel Onfray z ilustracjami francuskiej piosenkarki pop, Mylene Farmer.

I tu się waham. Bo o ile pomysł jest ciekawy (opowieść oniryczna, spotkanie znanego filozofa z lubiana piosenkarka), ładne ilustracje, zrobione akwarelą, o tyle wciąż nie rozumiem fabuły. A czytałam juz 2 razy. W kilku podejściach. Zaczynam nawet myślec, że znalazłam sposob na moje bezsenności – i może to jest moc tej książki – zaczynam czytać stronę i budzę się gdy świta.

Zostanie na moim stoliku nocnym jeszcze przez jakis czas – do skutku. Zrozumiem sens tej bajki lub zacznę regularnie zasypiać o 23h.

Dziękuję Isabelle za prezent urodzinowy 😉

4 myśli nt. „Czytam 1,2,3

    1. babajoga Autor wpisu

      Oj dokladnie. Chociaz odkrylam, ze kiedy wewnetrzni sie zobowiaze do przeczytania jeden ksiazki, zanim siegne po kolejna, cos w rodzaju „projektu denko” (nie otworze kolejnego kremu lub herbaty, poki nie wypije tego co mam) , to poprawia mi sie koncentracja, czytam szybciej i mam „zdziebko” wiecej czasu na kolejna lekture 🙂
      PS Chcialam napisac u Ciebie, ze The Brand New Testament i Youth wciagam na liste „to see”, ale nie wiem czy mi sie udalo zamiescic komentarz 🙂

      Odpowiedz
  1. Pingback: Podsumowanie Roku 2016 | Chatka Baby Jogi

Dodaj komentarz