Tygodniowy Rozklad Lotow #4

Tydzien bez dzieci.

treat yourself well

  1.  Widzimy sie z Benem tylko wieczorami. Plan jest taki, ze bedzie swietnie.  Male zadanie / eksperyment  dla mnie samej : jezeli przyjdzie mi ochota go skrytykowac, gryze sie w jezyk. Facet wchodzi w trudny moment – nie dosc ze za miesiac czterdziestka na karku to chce sprzedac firme i zaczac nowy biznes. Tak. Zamierzam bawic sie w Polyanne i widziec w tym wszystkim same plusy.
  2. Zdrowe finanse – skladamy wniosek o wykupienie kredytu mieszkaniowego i skrocenie czasu splacania z 23 lat (jakie wciaz nad nami wisza) do 12. Wiaze sie to z dosc powaznym wysilkiem finansowym z naszej strony, ale motywuje mnie fakt, ze przed piecdziesiatka bede wspolwlascicielka (ja, a nie bank) tej pieknej inwestycji.
  3. Czas dla mnie – zdecydowanie ksiazka o Ho’oponopono. Jest naprawde swietna. Poza tym robie w czwartek albo robie sobie domowe spa, albo urywam sie do Hamamu z Bea.
  4. Praca – Everything you can imagine – is real 🙂 Pozdrawiam 🙂
  5. Czas z bliskimi i nieznajomymi.
    Zapraszam przyjaciolke na herbatke.
    Daje 2 godziny mojego czasu na tlumaczenia.
  6. Sport – joga, pierwszy tydzien drugiego miesiaca.
  7. Gotuje: dzis : risotto, jutro mnie nie ma, w srode wieczorem zapiekanka z czerwonej fasoli i dynii, w czwartek chili sin carne. W piatek jedziemy na wycieczke – tradycyjnie: kanapki, do przegryzki : marchewka i pomidorki, jablka a na deser: szarlotka. Pieke rowniez ciastka i mufiny na sobote i niedziele. Na pewno ciasteczka owsiane, na pewno mufiny warzywne. W sobote i niedziele przynajmniej raz bedziemy jesc w restauracji. W niedziele, po powrocie: zupa i zapiekanka (makaron, warzywa, mozarella).
  8. Wybieramy sie na weekend do Paryza 🙂 Otrzymalismy w prezencie swiatecznym bilety na przedstawienie hippiczne Pegase et Icare . Bardzo chcialabym przy okazji isc z Patchworkami do Luwru, bo zawsze, zawsze bylam tam sama. No i romantycznie powloczyc sie z nimi gdzies, nie wiem jeszcze gdzie.
  9. Dom: akcja „szafa minimalistki” przeniesiona z tygodnia #3 na #4 : chodzi o to, by pozegnac sie ze znoszonymi bielizna i bluzeczkami (niestety, nie do odzyskania) i znalezc godnych nastepcow…

Zycze Wam milego tygodnia 🙂

Jedna myśl nt. „Tygodniowy Rozklad Lotow #4

  1. babajoga Autor wpisu

    Właściwie ten tydzień minął jak z bicza strzelił. Ani się obejrzałam był piątek wieczór i zaczął się weekend, to pewnie przez te wizytę w Tuluzie, wypadły mi z domu cale 2 dni, w środku tygodnia.
    1. Rodzina: Udało mi się nie skrytykować (w sensie: to co robisz jest złe). Ale, przyznam szczerze, wieści, którymi mnie raczył przyjmowałam bez takiego entuzjazmu, z jakim partnerka powinna wspierać swojego Mężczyznę. Tu pojawia się alternatywa : albo mamy naprawdę rozbieżne cele w życiu, stąd moje stawanie okoniem, albo problem z komunikacja. Do rozważenia.
    2. Zdrowe Finanse: sprawa z bankiem, jak to z francuskim bankiem, wciąż w trakcie.
    W tym tygodniu złamałam zasady dotyczące użytkowania pieniędzy i kart kredytowych.
    Dlaczego ? Po pierwsze, nie zdążyłam wyciągnąć odpowiedniej sumy w poniedziałek, we wtorek byłam już w podroży, pakując się zapomniałam kilku życiowych drobiazgów. Ogolnie mówiąc, stare zwyczaje wracają biegiem. Wniosek ? Zorganizuje się na przyszłość (już w poniedziałek), by w portfelu znalazła się suma na najbliższy tydzień). Dziś niedziela kiedy dzieci będą kończyć lekcje, siadam z Kakebo i robię podsumowanie miesiąca.
    3. Czas dla mnie. Przeczytałam książkę o Ho’oponopono. Rewelacyjna. Jestem pod wrażeniem i zauroczona. Wprowadzam koncept w życie, powolutku. Napisze o tym więcej.
    4. Praca. Są projekty, jest zabawa. Cóż ? Budzę się codziennie z myślą: co mnie ciekawego dzisiaj spotka ? i to jest naprawdę fajne. Byłam z krótką, acz intensywna wizyta w Tuluzie.
    5. Nie poszłyśmy z Beą do hammamu, za to porozmawialiśmy sobie od serca. Lubię te kobietę, cieszę się ze jest w moim życiu.
    Tłumaczyłam. Ale o tym napisałam osobny bilet.
    6. Sport. K a t a s t r o f a. Joga tylko 2 seanse (po pierwsze bolesna miesiączka, po drugie brak ochoty)… Wniosek: w kolejnym tygodniu przypomnieć sobie po co cieczę. Nie dlatego ze muszę, ale dlatego ze chcę. To ważny niuans.
    7. Kucharzę : z Tuluzy wróciłam pozna nocą, wiec wypadł mi z grafiku chili sin carne, nie szkodzi, będzie w sam raz na nadchodzący tydzień.
    8. Weekend w Paryżu: bardzo milo spędzone dwa i pół dnia. O czym szerzej w osobnym bileciku.
    9. Akcja szafa minimalistki znów się nie odbyła. Oficjalnie z powodu braku czasu. Podejrzewam, ze moje stare, zużyte ubrania po prostu nie chcą opuszczać szafy. Dobrze im w komodzie. No i co mam z tym zrobić ?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz