Pamiętnik tranzycji – ograniczamy mięso

 

Menu i Lista Zakupów na nadchodzący tydzień (Luty)

Poniedziałek

Obiad : w poniedziałki w „tygodniu z dziećmi” Margaux je ze mną obiady a Irenka nie je w stołówce szkolnej bo chodzi na gimnastykę i ma 25 minut na posiłek. Zazwyczaj albo kupuje sobie fast fooda w Griniotte (to kwestia „społecznościowa” – kumple idą na zapiekankę, raz na jakis czas, czemu nie?), albo zabiera z domu kanapkę albo  Bento.

Bento, to nic innego jak lunch-box, z załączonymi sztućcami.

Dziś w Bento to samo co u nas na talerzu : gotowane warzywa (ziemniaki, groszek, marchewka), kanapka z szynką, jajko, a na deser sałatka owocowa). Dodatkowo czujemy się wyróżnione, bo Irka wybrała nasze towarzystwo przy stole, niż koleżanek na szkolnym dziedzińcu. Więc było fajnie.

salatka owocowa: jablko, gruszka, 2 banany, 3 kiwi, pomarancza

 

Chili sin carne.  

deser: szarlotka – nie odbyła się (z powodu braku czasu:-))

Wtorek

Sałatka z jabłka i selera z orzechami. – na pewno użyję innych jabłek 🙂
Cukinia z czosnkiem, humus.
Zupa z marchewki i dyni.

Ta część nie miała miejsca. Dopadło mnie coś złego i przespałam cały dzień. Obudził mnie o 12 h Benoit, który przyniósł sushi, a później telefon o 17h. A wieczorem wpadli goście.

Naleśniki : na Swieto Ofiarowania Panskiego, w mojej bezreligijnej Francji obchodzone jako Chandleur, je sie wlasnie nalesniki 🙂

 

Środa

Risotto + kurczak dla Patchworkow +  sałata zielona.
Po konikach: ciasto bardzo czekoladowe (od Ani)

Tutaj przyznam się do porażki, bo ciasto ani nie wyglądało (jak to z oryginalnego obrazka) ani moim Patchworkom nie smakowało – to akurat nie jest wielki problem, bo ogolnie są nastawieni na „nie” jeżeli chodzi o niekonwencjonalne desery, odkąd zaserwowalam im ciasto czekoladowe z czerwonej fasoli 🙂 ciasto fasolowe jest moją najsłynniejszą porażką kulinarną i ciągnie się za mną juz drugi rok. Ale to ciasto jeszcze dopieszczę, bo mi smakowało 😉

Wieczorem: Zupa z soczewicy (przepis od Marty) – zrobiłyśmy „wczorajszą” zupę krem z marchwi i dyni – zniknęła z talerzy.

Czwartek:
pieczone warzywa : ziemniaki, marchewka, dynia…
pieczona ryba.

Piątek:
Restauracja (dzieci jada do „drugich rodziców”), z czystym sumieniem i bez jęków możemy iść na sushi.

Sobota i Niedziela

według humoru szefa kuchni i dostawy z piątkowego rynku.

Po inspiracje wybieram się do Monop Daily. Tam maja polki cale gotowych dan bezmięsnych. Wystarczy wybrać co warto spróbować, podejrzeć składniki, ewentualnie pozamieniać co mi nie odpowiada na „zdrowsze” i już mam piękne menu weekendowe…

5 myśli nt. „Pamiętnik tranzycji – ograniczamy mięso

Dodaj komentarz