Straszna Historia (z Lyonem w tle)

Co trochę mamy tu w Lyonie, na co dzień, jakieś mrożące krew w żyłach historie: tu napad na bank, tam uprowadzenie i odcięcie głowy oraz próba wysadzenia w powietrze fabryki…

Ale… zostawmy na chwile współczesność, przenieśmy się 200 lat z hakiem wstecz, tu strasznych historii też jest bez liku.

Jest koniec roku 1793. Stoimy na „równinie Brotteaux” pod Lyonem….

Trudno mi sobie wyobrazić to „pod Lyonem”, gdyż jest to dzielnica w której aktualnie mieszkam.

W końcu XVIII wieku powstaly tu plany wybudowania Nowego Miasta, architekt, Pan Morand, wybudował drewniany most łączący oba brzegi Rodanu, ale rewolucja na czas jakiś objęła te plany w nawiasy. Morand nawet stracił głowę, dosłownie, naprzeciw mostu, który wybudował, ponieważ wolał zdemontować kawałek konstrukcji niż przepuscić przez most Armie Konwentu szarżującą na Lyon… Prawdziwe miasto zaczeło się tu budowac dopiero koło roku 1830.

No ale wróćmy do burzliwych lat rewolucyjnych (w kolejny nawias pozwolę sobie wziąć komentarz o rewolucji lyońskiej z polskiej Wikipedii, pisany chyba w czasach rewolucji pazdziernikowej…).

Stoimy wiec na „równinie pod Lyonem”, dookoła rosną drzewa, jakie spotykamy na zalewowych polach wzdłuż rzek… Jest grudzień, wiec pewnie i jest śnieg, a jak śnieg i szczątki dwustu poszarpanych ciał, to pewnie i krwi na bielutkim sniegu co niemiara, pewnie jakieś wymiociny widzów, no makabra.
I opowieść w sam raz na mój piórkowy debiut w Klubie Polki na Obczyźnie*.

Ale, ale, cofnijmy się jeszcze o kilka lat.

W chwili wybuchu Rewolucji Francuskiej, w 1789 roku, jedynymi miastami francuskimi liczącymi ponad 100 000 mieszkańców były Paryż i Lyon.

Lyon był wówczas miastem finansjery, handlu w ogóle a produkcji i handlu jedwabiem to nawet stolicą. I kwitł.

Wraz z wybuchem rewolucji cala ekonomia miasta legła w gruzach. Sytuacja pogarszała się z miesiąca na miesiąc, w początkach 1790 roku już 25000 osób oficjalnie żyło z pomocy, ehkm społecznej (jak widać, socjal ma we Francji udokumentowaną tradycję).

Lyon był dużym miastem ale miastem na prowincji. Nie żył na co dzień Rewolucją, tak jak żył nią Paryż… Katolicyzm był bardzo silnie reprezentowaną religią – a tu ze stolycy dochodziły słuchy o profanacji obrządków, o grabieniu kościołów….
We wrześniu 1792 rządy zaczyna Konwent Narodowy. Noblesse i rojaliści konstytucyjni w Lyonie są dość silni – a tu w styczniu 1793 roku głowę traci król Ludwik XVI .

W Lyonie rządy przejmuje radykalne skrzydło Konwentu. W marcu 1793 roku jest wyjątkowo źle – ludziom grozi zwyczajnie głód. Urząd miasta organizuje piekarnię narodową, żeby za darmo rozdawać chleb. Ale wiemy jak to jest – w przyrodzie nic nie powstaje z niczego. Żeby dać ludziom chleb, trzeba skądś wziąć ziarno i na ziarno. Taksuje się rzemieślników, handlarzy, bo właściwie tylko oni mają wciąż prace i dochody, rekwiruje się żywnosć na wsi.  Konkretnie, chodzi się po domach i aresztuje tych, którzy nie płacą tego „podatku” oraz uskutecznia się donosicielstwo. Ludzi zamyka się w więzieniach a kiedy brakuje miejsca – w piwnicach domow wzdłuż Rodanu, gdzie jest ciemno, wilgotno, zima zimno, latem gorąco.
W mieście rośnie niezadowolenie. Konwent nie ma lepszego pomysłu, niż postawić na środku placu Bellecour gilotynę – ot, tak ku przestrodze gawiedzi.

Tego było większości zbyt wiele. W maju zawiązuje się zbrojne powstanie – w obronie Lyonu (i trochę, przyznajmy, religii). Armia, złożona z prostych ludzi – rzemieślników, sprzedawców, rolników i bezrobotnych, ale na jej czele zostaje wybrany facet z doświadczeniem w wojaczce – dawny dowódca gwardii królewskiej, czyli rojalista jak się patrzy, książę de Precy. Armia liczy zawrotną liczbę… 8 000 członków.

Do Paryża jedzie delegacja  – żeby się poskarżyć w stolicy, jak barbarzyńsko postępują rządzący Lyonem dygnitarze i wytłumaczyć, skąd i dlaczego ten przewrót, a także zapewnić, ze Lyon jest miastem prawa i ze wspiera Rewolucje, ale Rewolucje sprawiedliwa. Ale cóż to ? Delegacja stawia się przed tymi samymi ludźmi, którzy skazali i stracili króla. Jakie mogą mieć wiec posłuchanie posłowie lyońscy ?

W tak zwanym międzyczasie znienawidzona ekipa rządząca miastem zostaje zaaresztowana, urządza im się popisowy proces i skazuje na… ścięcie.
Pech chciał, ze ta gilotyna, pamiętacie? na placu Bellecour, nigdy nie była używana. Zatem, że tak powiem, pierwsze razy są dość makabryczne, bo za straceńców kat bierze się kilkakrotnie…

Cóż, w Paryżu zapadła decyzja prewencyjna – miasto Lyon zburzyć i zrównać z ziemia, co by inne miasta nie myślały sobie, ze można się tak bezkarnie zbutować.
W miejscu centrum ma powstać kolumna z napisem : Lyon sprzeciwił się wolności, Lyonu już nie ma. (Lyon fit la guerre à la liberté ; Lyon n’est plus)

Do Lyonu rusza armia. Ze Wschodu, z Alp idzie więc armia, 60 tysięcy chłopa, która będzie atakować (od strony Rodanu) a od Zachodu, od Saony ustawia się armia, która ma na celu odciąć miasto od aprowizacji.
W sierpniu 1793 zaczyna się bombardowanie, oblężenie miasta trwa 2 miesiące.

Lyon poddaje się w październiku, do miasta wkracza Armia, z Armią, Fouché a z Fouché – żądza krwawej zemsty.

Plan zrównania z ziemia miasta zaczyna się od wyburzenia 50 budynków (z listy 600), no i trzeba przecież wyrznąć te 100 000 mieszkańców. Za denuncjowanie „winnych” otrzymuje się początkowo do 60 franków, ale szybko rośnie potrzeba zwiększenia liczby ofiar i donosicielem może stać się każdy, w myśl zasady: albo donosisz, albo jesteś winny. (Czy nie przypomina wam to takiej książki z Rokiem w tytule ?)
Zaczyna się skromnie, od powołania komisji, która przeprowadza „sądy”. Każda „rozprawa” trwa dwie i poł minuty. Oskarżonym zadaje się 4 pytania:
Nazwisko?! Wiek?! Zawód?! Co robiłeś podczas oblężenia?!
Następnie „sędzia” decyduje : gilotyna czy rozstrzelanie. Pierwszego dnia rozstrzelanych zostaje 60 osób.

Nowa gilotyna staje na placu des Terraux. Dziennie wykonuje się 20-40 egzekucji. Tu ginie właśnie wspomniany wyżej Morand. Gilotynę przenosi się 3 razy, bo okoliczni mieszkańcy się skarżą na nieludzkie wrzaski egzekutowanych….

Katom czy raczej Komisarzom wciąż jest mało. Wymyślają wiec sposób by wysłać na tamten świat więcej osób: w grudniu z więzień i cel na Presque’ile prowadzi się na Brotteaux kilka dziesiątek skazańców, powiązanych jeden do drugiego.

Przywiązuje się ich miedzy drzewami i strzela się do nich z… dział armatnich naładowanych żelastwem… I tak kilka dni, aż „metoda ta zostaje zarzucona” pod koniec miesiąca.

 

Łącznie, trzech Komisarzy skazało na śmierć w tym okresie prawie 1700 osob.

Nie wiem dokładnie co działo się miedzy grudniem 1793 a marcem 1974 roku.
Wiem za to, że Fouché, glówny inicjator egzekucji w tej formie,  został wezwany na dywanik przez Robespierra i oskarżony o zamach przeciwko niemu.
Został uwolniony w wyniku jakiejś amnestii i odnajdujemy go kilka lat później u boku … Napoleona ! Fouché żywot skonczył 25 lat później, oskarżony o królobójstwo, na banicji, w Trieście, ale to już zupełnie inna historia.

Wróćmy do mnie, na Brotteaux.

wejscie do krypty


W miejscu egzekucji postawiono symboliczny grób, cenotaf, który został spalony już w 1796 roku. W 1816 roku postawiono tam druga kapliczkę, która została zastąpiona, w 1901 roku przez świątynię, która możemy zwiedzać aktualnie (Chapelle de Saint Croix), przy 149 rue de Crequi, Lyon 6.
W kaplicy znajduje się krypta, gdzie ołtarz jest zbudowany z czaszek i kości rozstrzelanych tam za pomocą dział osób.


Kryptę zwiedziłam, przeszły mnie ciarki, brrrr, dzięki uprzejmości jednej z sióstr uczestniczyłam w lekcji historii udzielanej uczniom pewnego liceum, gdzie usłyszałam tę historię i w oparciu o Wujka Google oraz kilka blogów** , Wam ją przekazuję.

*W ramach lutowego projektu Klubu Polek piszemy na zmiane:

o przetrwaniu zimy:
Natalia z Chin na bloguMały biały tajfun,
Magda z Tajwanu na blogu Gong Zhu Majia,
Monika na blogu Dom na krańcu Wszechświata 2.0

o strasznych lub śmiesznych historiach
Marianna z RPA w Południowoafrykańskich impresjach
Ania z Austrii na blogu I love Wien.

Jutro zapraszamy do Wielkiej Brytanii, zobaczyc o czym napisze Angelika na blogu http://www.adreamerslife.pl/ 🙂

**Merci a:

Bibliotheque Municipale de Lyon et son Guichet de savoir
Le Lyon des Gones 
le blog docroger
lefouduroy

 

 

 

 

Dodaj komentarz