Ćwiczenia szczęścia #3

Na specjalne życzenie Kasz oto kolejne „ćwiczenia szczęścia” przedstawione w programie J’ai décidé d’être heureux o którym pisałam wcześniej.

Tutaj znajdziecie : ćwiczenie „okazuję szczodrość” Tu ćwiczenia „Rodzynek czyli o ćwiczeniu uważności” i : „Gimnastyka Zwierzątek albo coś o spojrzeniu otoczenia”

Czwartym Ćwiczeniem szczęścia jest „List na 85 urodziny”.

Uczniowie Życia Szczęśliwego zostali zaproszeni do domu, hm, spokojnej starości, i poproszeni, by opisali swoje 85 urodziny. Jak chcieliby być postrzegani przez otoczenie, bliskich, przyjaciół, gdy skończą 85 lat. Co mogliby o nich powiedzieć ci, którzy będą wówczas przy ich boku ?

Czy nie kojarzy się Wam to z ćwiczeniem, o którym pisałam wcześniej przy okazji Ho’oponopono ? (kiedy spotykamy się z sobą-dzieckiem, gdzieś na granicy przeszłości i nierealności ?). Mnie tak, tylko ze wizualizacja dotyczy innego aspektu pracy nad soba. Nie „przebaczenia” sobie czy pogodzenia sie ze soba i akceptacji, lecz „zaprogramowania” sobie… zycia.

Reakcje są różne.

  1. Flavie, najmłodsza z grupy (23 lata) popłakała się.

„Nie potrafię znaleźć w sobie najmniejszej zalety a tu nagle mam wyobrazić sobie, co ludzie o mnie powiedzą za 60 lat, jakie wspomnienia będą mieli ze mną związane ? Nie widzę tego ćwiczenia! Najbardziej na świecie chciałabym moc powiedzieć sobie, ze jestem kimś, kto może być kochanym, nie ważne za jaka zaletę i za co. Mam gdzieś, czy zorganizowano by mi imprezę z okazji urodzin, byleby powiedziano mi, ze jestem kochana.

2. Benjamin („22 punkty na 100 w skali szczesliwosci” na początku doświadczenia) w ogóle nie może sobie wyobrazić takiej opcji, nie jest w stanie wyobrazić sobie siebie w przyszłości.

– Mam tyle innych rzeczy do skonstruowania przed 85 rokiem życia…”
– Wyobraź sobie właśnie, że wszystko skonstruowałeś, wszystko osiągnąłeś, możesz nawet to opisać… – mowi Jordi, psycholog – twoje dzieci na przykład ?
– Na razie nie mogę sobie tego wyobrazić. Ca depasse mes facultes. To mnie przerasta.

„Psychologia pozytywna jest…trudna”. Mówi później Benjamin, trzydziestoletni inżynier-informatyk. „Wyobrazić sobie mnie za 40 lat wydało mi się czymś zupełnie nierealnym. Czy mam ochotę znaleźć się w domu spokojnej starości? Czy będę wówczas wciąż na tym świecie ? To ćwiczenie wymaga ode mnie postawienia sobie zbyt wielu pytań w stosunku do mojej przyszłości. I widzę na razie czarną dziurę”.

3. Catherine, osoba ponad pięćdziesięcioletnia, od zawsze samotna, od zawsze grająca role kochanki, lub „tej drugiej”, czuje się tutaj, w domu spokojnej starości, jak „ryba w wodzie”. Zmotywowana, uważa, ze to miejsce wysyła wiele pozytywnej energii. Przysiada się do niej jakiś starszy pan, zaczyna z nią rozmawiać…

4. Sandrine, kobieta czterdziestoletnia, w rodzinie „zrekonstruowanej” (jak tutaj czasem nazywają Patchworki), nie do końca szczęśliwa z drugim mężem, bardzo źle znosi fakt, ze jej starszy syn z pierwszego związku mieszka na stale z ojcem, od 7 roku życia. (Bardzo dobrze ją rozumiem i potrafie wyobrazić sobie, jak się czuje…). Usiadła sama i skupiła się na napisaniu przemówienia, z perspektywy swojego najstarszego syna.

„Patrzeć prosto w oczy rzeczywistości jest bardzo trudne. To, jak przeżywam relację z moim starszym synem, cały ten czas, 7 lat które straciłam, od kiedy mieszka ze swoim ojcem… To jest cos czego żałuje i będę żałowała jeszcze długo. (Przyznam się Wam, ze się popłakałam w tym miejscu, bo mam dokładnie te same wyrzuty sumienia w stosunku do Irenki, choć Irka mieszka ze mna przynajmniej tydzień na dwa. ). Myślę, ze mój syn jest jak ja, udaje, że jest szczęśliwy, nie okazuje swoich emocji… Moje dwie młodsze córki maja życie księżniczek. Mieszkają z mamą i tatą”…

5. Pierre, biznesmen, który wszystko stracił w wyniku kryzysu finansowego, firmę, małżeństwo, opieke nad dziecmi,  pieniądze i status społeczny, czuje ze, ćwiczenie go stymuluje. „Staram się przypomnieć wszystkie szczęśliwe momenty mojego życia, wokół mnie wyobrażam sobie wszystkie ważne osoby, które były przy mnie. Chciałbym, żebyśmy dobrze jedli, dużo się śmiali. Chciałbym, żeby kobieta mojego życia była obok mnie, by dzielić ze mną te emocje”.

6. Sandro, żonaty ojciec dwójki dzieci, od kilkunastu miesięcy na bezrobotnym, tez planuje z werwą swoje 85 urodziny. Nagle do jego stolika przysiada się starsza pani, mówi mu, że „nie należy się martwic i być nieszczęśliwym, trzeba śmiać się, tańczyć, śpiewać, rozmawiać”. Sandro jest zaskoczony, bo miejsce gdzie się znajdują naprawdę nie skłania się do tak pozytywnego nastawienia do życia, a jednak…

7. Siódmy uczestnik, Stephane Plaza ( o ktorym pierwsza szostka nie wie, ze uczestniczy w protokole), facet przecież szczęśliwy i radosny (zaproszony do programu by pokazać jak może ewoluować „szczeliwiec”, jeśli również bierze udział w tych ćwiczeniach) wychodzi z ćwiczenia zbulwersowany.

Napisanie takiego listu obudziło w nim emocje głęboko zakopane, ochotę stworzenia rodziny, posiadania dzieci (w chwili nagrywania programu miał 42 lata i wciąż był bezdzietnym kawalerem). Uzmysłowił sobie, ze jest w „tunelu, gdzie wszystko dla niego idzie jak po maśle”, ale co z innymi ? W efekcie tego ćwiczenia jego „indeks szczęścia” spadł do 76 punktów. Jak sam później przyznał, list na 85 urodziny dal mu impuls do skontaktowania się z rodzina. Wziął telefon, wykręcił numer do bratanka… i przeżył szok. Okazało się… że ma nieaktualny numer. Znaczy to, ze od bardzo dawna nie miał wiadomości od syna swojego brata.

https://youtu.be/SNhXrwNYLQ8?t=55m50s

 

Jest to niewątpliwie ćwiczenie, które pomaga uporządkować wartości, które są w naszym życiu naprawdę ważne i które pozwalają nam czuć się szczęśliwymi.

Chce zaprosić Benoit, żebyśmy również napisali razem takie listy (niekoniecznie je sobie pokazując). Ciekawe, czy nam sie uda.

A wy? Czujecie się na silach, żeby przetestować to ćwiczenie ?

***

PS. Mam w domu trzy książki, z którymi zadecydowalam sie rozstac. Przeczytalam je z wielka uwaga, zrobily na mnie niesamowite wrazenie i mysle, ze szkoda byloby, zeby siedzialy u mnie na pólce i zbieraly kurz. Autorem jest Andrzej Setman, polski terapeuta, ktory również prowadzi programy, pomagające ludziom czuc sie szczęsliwymi.
Sa to :

„Nie… chcę żyć”
„Nie… chcę kochać”
„Tubella”

Chcialabym zaproponowac Wam cos w rodzaju lancuszka. Wyslę ksiażkę pierwszym trzem osobom, ktore się po nie zgloszą, a Wy, po przeczytaniu,  puscicie je dalej. Co wy na to ?

14 myśli nt. „Ćwiczenia szczęścia #3

  1. Pastelowa Kropka

    Myślę, że na pierwszy rzut mogłabym z uśmiechem na twarzy i tak z miejsca zacząć nawijać jaką to b będę babką z werwą w tym wieku, Ba! będę biegać i modnie się ubierać, będę pić czerwone wino i używać błyszczyka… Niestety idąc dalej tym tropem zaczyna do mnie docierać Czy starczy mi sił? Kto będzie obok mnie? Czy uda mi się być wreszcie fajną osobą? Trudne i wzruszające ćwiczenie… daje do myślenia. Co do książki zgłaszam się do łańcuszka 😀
    Ps. Dałaś mi do myślenia z tym słowem próbować, ale wiesz co… jako być może absolwentka Awf-u 😉 nie mogę się do końca zgodzić z tymi 50% porażki, to znaczy tak ona tam jest ta porażka, ale jest tam też ryzyko, takie podejście do przeskoku przez kozła, wzięcie rozpędu, wzbicie się i potem upadek lub przeskok na drugą stronę. Kto próbuje nie siedzi w miejscu, kto próbuje może się sparzyć lub wygrać, kto nie próbuje stoi w miejscu … 😉

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Ps. Z ryzykiem też masz rację, czy mamy wystarczzająco dużo odwagi, by podjąć ryzyko i potencjalnie coś stracić? A może kiedy tracimy w wyniku świadomie podjętego ryzyka, robimy miejsce na nowe? Hm..

      Odpowiedz
  2. Kasz

    Fiu, fiu, tyle powiem odnośnie ćwiczenia. Ciekawa jestem jakby to wyglądało w hamerykanskiej wersji, na pewno nie tak dobrze. Na pewno inaczej. I nie wiem, mieszkam i trochę opiekuję się 89-letnią babcią męża, którą pokochałam przez ten czas odkąd jest z nami, jak własną rodzinę. Słucham jej opowiadań (a pamięć ma świetną!) i czuję się z miejsca na straconej pozycji – chciałabym tak jak ona, mieć tylko dobre wspomnienia (a spotkało ją naprawdę wiele złego, nie tylko w czasie wojny), chciałabym takiej pogody ducha nie tylko na starość ale i teraz. Mam w domu chodzący „Traktat o łuskaniu fasoli”, mam nadzieję, że kiedy jej zabraknie, ja nie zapomnę się cieszyć tak jak ona 🙂
    P.S.1. Zgłaszam się i ja!
    P.S. 2. Zrobiłam własne ćwiczenie szczęścia. Rozmawiam z obcymi ludźmi – odezwałam się do „sąsiadki” z dzielnicy na przystanku autobusowym i w 5 minut dowiedziałam się o niej wielu rzeczy, widać, że nie często ma okazję rozmawiać, a lubi 🙂 I powiedziałam pani w busie, że ma piękną torebkę ( piękna była, naprawdę) – sposób, w jaki rozjaśniła jej się twarz sprawił, że miałam dobry humor do końca dnia :))
    P.S. 3 Odnośnie kakebo – ależ jedzenie „nic” nie kosztuje, mam to samo wrażenie! To tylko te dodatki do jedzenia 😉

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Kasz, jestem pelna podziwu, bo nie kazdemu jest dane z miloscia i cierpliwoscia podchodzic do osob starszych . A spisujesz wspomnienia Babci ?

      PS.1: Wysle ksiazke, jesli powiesz mi ktora 🙂 Chce kochac czy Tubelle? 🙂

      PS.2: Usmiech i dobre slowo tak niewiele od nas wymagaja a tak wiele zmieniaja w zyciu innych , nie ?

      PS.3. Jak na przyklad nowe talerze, obrus i swieczki no i kreacja do kolacji, nie ? :))
      Moi aktualni goscie z Airbnb mnie zaskakuja i iwele sie od nich ucze.
      Po 10 latach pracy w bankowosci, zlozyli wymowienie i postanowili na rok przyjechac do Europy. Wynajmuja mieszkania i pokoje przez Airbnb (czyli przez najblizszy rok nie placa bezposrednio za prad, wode, podatki od nieruchomosci, zamieszkania itd:)), ubran wzieli tyle, ile trzeba na rok, czyli po plecaku kazdy, a jak sie cos zuzywa, to wyrzucaja i kupuja zastepstwo, jezdza i lataja w najtanszy sposob (choc transport przedstawia wciaz duza pozycje w ich budzecie) a juz na jedzeniu naprawde nie oszczedzaja: kupuja w sklepach bio, produkty swietnej jakosci, praktycznie nic przetworzonego a i tak wciaz dalko sa zawrotnych sum (jakie stanowilyby wylacznie restauracje). Naprawde daja mi swietny przyklad „frugal life”…

      Odpowiedz
  3. 5000lib

    Chodzę sobie z tą myślą i chodzę, I chodzę, dobra ale to nie ważne, można dla osób, którym jest trudno w taki sposób opisać, mylę, że mogą pracować z metaforą, tj. opisać swój wymarzony dzień, zrobić to z dwóch, albo trzech perspektyw. Przeżywając go od /końca,/ od początku, / widziane oczami osoby z boku. Chyba się nie powtarzam, jeśli tak to przepraszam.

    Odpowiedz
      1. 5000lib

        Dziękuję. Gdy spisuję obojętnie, czy jest to mapa myśli, czy np od myślników (bardziej linearnie, bardziej szkolne, i do tego może włączyć się myślenie oceniające) mózg pracuje inaczej, a jeśli wizualizuje to wchodzą do tego np odczucia na poziomie emocji, smaków, zapachów, ale też np reakcji innych (to może pokazać co jest ważne, tzn. na co np zwracamy uwagę) Generalnie otwiera się kilka worków perspektyw.

        Odpowiedz
  4. 5000lib

    Jeszcze jedno, ad vocem wyobrażenia, czytałaś może :Wtorki z Morriem” nie chodzi mi o film, ale o książkę, tam jest taka scena, kiedy to profesorowi wyprawiają pogrzeb za życia, i mówią wszystko to, co chcieli by mu powiedzieć zanim będzie za późno.

    Odpowiedz
      1. 5000lib

        Jeśli masz na myśli Ks. Twardowskiego? (tak?) to ciekawe, spostrzeżenie… Hm… Przeczytałam tę książkę kilka dobrych lat temu, jeśli zamierzasz ją przeczytać to nie oglądaj filmu (ani wywiadów, ani fabularnego). Wiesz, że ja nie przepadam za przełożeniem (bezkrytycznym) pozytywnego myślenia, sądzę, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, że nie da się wszystkiego przerobić, ani wytłumaczyć „pozytywnym nastawieniem do życia”, ale sądzę, że są narzędzia też takie, które warto współ-stosować w sposób świadomy. Wracając do książki pamiętam, że jest kilka fragmentów, które mnie ujęły,(mocno chwyciły) jjest tam fragment o zaufaniu gdy studenci upadają do tyłu, i muszą zaufać osobie stojącej za, że ich złapie… Generalnie polecam, jako dobre uzupełnienie.

        Odpowiedz
        1. babajoga Autor wpisu

          Tak, wiesz, spieszmy sie kochac ludzi. Z niewiadomych przyczyn nie mowimy ludziom waznych rzeczy na codzien, zaczynamy dopiero sie budzic, gdy ci juz odchodza…

          dzieki, dorzucam do listy ksiazek do przeczytania

          Odpowiedz
  5. Pingback: Ćwiczenia szczęścia #4 | chatka baby jogi

Dodaj komentarz