Miesięczne archiwum: Marzec 2016

#16 – Wdzięczność (dzień szesnasty )

Dziś wypełniamy „magiczny czek”, z suma jaka sobie życzymy otrzymać… I umieszczamy go sobie na ścianie, w portfelu, w książce – tak, by nasz wzrok padał na niego regularnie. Za każdym razem, kiedy na niego patrzymy, wyobraźmy sobie, jak spędzamy te pieniądze 🙂

(w Polsce prawdopodobnie czeki wyszły z obiegu :))

***

Co zrobiłabym z suma, która zapisałam sobie na karteczce ?

Spłacam kredyt za mieszkanie. A właściwie to za Studio tez.

„Zabezpieczam” finansowo ewentualne studia mojego dziecka. Lub, jeśli nie chciałaby wykorzystać tych środków na studia, pomagam jej w jej własnych projektach (ale nie za dużo. Kiedy cos się otrzymuje na tacy, to tak często bywa, ze się to uznaje za pewniak, za „należne mi” i się o to należycie nie dba. a poza tym to frajda przeciez osiagnac cos samemu).

Następnie wyjeżdżam w podróż dookoła świata. Może na rowerze ? Oczywiście rower od czasu do czasu jest przewożony pociągiem, autobusem, samolotem czy statkiem. Taka kilkutygodniowa podroz statkiem, gdzie mozna dostac i choroby morskiej i zapytac sie „poo co ci to k* bylo?, pobyc sama ze soba lub z Towarzyszem Podrozy.

Sypiam czasem w hotelach z sauna, a czasem w hostelach. Czasem wynajmuje mieszkanie w Airbnb, a czasem rokladam namiot.

Jadę najpierw do Meksyku a stamtąd do Ameryki Południowej. Az do Ushaii. Hiszpańskiego uczę się po drodze 🙂

Następnie zwiedzam Oceanie : zaczynam od Tahiti, później Australia, ale zahaczam tez o Nowa Zelandie.

Po drodze kradną mi rower. Ale gdzie ?

Na kilka miesięcy wybieram się do Indii, tak, akurat przez Japonie, Taiwan i Malezje, bo koniecznie chce zobaczyć ten park z Orangutanami.

Z moich obliczeń wynika, ze taki roczny break kosztuje tyle co Rolex, a jak się człowiek dobrze zakręci to dwuletni najwyżej tyle co Tesla.

Od czasu do czasu place bilet lotniczy mojemu dziecku, żeby dołączyło do mnie na kilka tygodni.

Gdy zdobywam pozwolenie na prace czasem bywam kelnerka, czasem baby-sitterka lub daję lekcje francuskiego. Albo robię zdjęcia. Ślubne. Bo umiem.

Co może mi pomóc przedłużyć podróż.

A kiedy już mi się chce, to wracam do Polski, na Warmie, i konstruuje sobie w lesie nad jeziorem domek z drewna, taki wiecie, z wielka izba (może nie tak wielka, jak w Hateful 8 Tarantino), w której jest i kuchnia i jadalnia i salon z biblioteka, i miejsce na gościnna kanapę, za ściana łazienka (i sauna), za druga ściana sypialnia z dużym, wygodnym łóżkiem.
Mam ogródek, ze szklarenką, a co, zebrałam bowiem wiedze o permakulturze, czas by ja wykorzystać.

Od lat żyje przecież w sposób minimalistyczny. Produkuje mało odpadów, jem co mi ziemia obrodzi, albo co zdrowego uda mi sie kupic,  a żeby te wszystkie doświadczenia nie zaginęły, zdobywam etat nauczycielki francuskiego w najbliższej mieścinie i wkładam dzieciom do głowy, ze warto mieć marzenia i je realizować.

W wolnych chwilach ćwiczę jogę (czyli codziennie), zakładam Towarzystwo Miłośników Ziemi (tu nazwa regionu w którym się zakotwiczę:-)) i raz w tygodniu,czemu nie po Mszy? chodzimy sobie po lesie i nad jeziorem i zbieramy śmieci, ktore pozostawili po sobie mniej ogarnięci wielbiciele natury. 

No i Irenka przyjezdza do mojej chatki Baby Jogi 4 razy do roku, z przyjaciółmi, później z rodzina.
Zycie jest piękne 🙂

***

Jestem wszieczna za 

1. Długi poranny spacer z Pepperem nad rzeką

2. Za uśmiech mojej córki rano, po przebudzeniu. 

3. Za ładną pogodę i śpiewające ptaki. I za to, że dostrzegam tę wiosnę

4. Za kwiat magnolii na balkonie

5. Za interesujące blogi, ktore dzisiaj czytałam. Tak jak moje dzieci nie oglądają telewizji (tylko YouTube) tak ja nie czytam już gazet (niestety, przepraszam wszystkich dziennikarzy), tylko najcześciej blogi.

6. Za kolejny udany dzień w pracy.

7. Za to, że mogłam zawieźć dzieci na koniki.

8. Za pyszną tartę pomidorowo-kozią

9. Za wspólne oglądanie Mamma Mia z dziewczynami

10. Seans jogi przed snem.

I za propozycję robienia zdjec ślubnych (mimo,że przestałam oficjalnie w zeszłym roku, po prostu ktoś mnie poprosił u szefowej;-)), za planowanie wakacji w Grecjii, za szczerość sama ze sobą, za… Ach, dużo bym mogła jeszcze pisać…

Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

Tygodniowy Rozkład Lotów #13

Spędziłam Wielkanoc jedyną w swoim rodzaju.
Obyło się bez niesnasek, kłótni, żalów. Obyło się bez spiny, że musi coś być takie a nie inne, bez namawiania mnie do jedzenia mięsa, prawie bez alkoholu (a to już prawdziwa nowość). Było za to dużo bliskości i śmiechu, była piękna święconka, był długi spacer, wspólne gotowanie i sprzątanie, normalność.

Może nie powinnam tego napisać, ale co tam. Znalazł się skądś Rozweselający Papieros a widok mojego Ojca zaciągającego się zielem oraz spacer z dymkiem z Mamą – bezcenny.

🙂 

moja rodzina, po wyprowadzeniu się z Łodzi odżywa w stylu Flower Power. 

Wracam do Francji i jest mi trochę przykro, bo tak krótko. A jednocześnie z głową pełną samych miłych wspomnień, więc miło
No ale. 

Tydzień z dziećmi. 

1. Rodzina – tak. Jest dla mnie najważniejsza. Patchworkowa, posklejana, ale taką ją stworzyliśmy i taką ją kocham. Plany na ten tydzień? Spędzić ze wszystkimi jak najwiecej czasu, przytulać te moje naburmuszone nastolatki jak najcześciej, i szukać powodów do wspólnego śmiechu.

2. Finanse. Wow, wow, wow. Proszę państwa, jak pisałam w ubiegłym tygodniu : bank zgodził się na nowe warunki kredytowe, jesteśmy zatem zadłużeni już „tylko” na najbliższe 12 lat, płacimy miesięcznie trochę więcej, ale w sumie kredyt będzie nas kosztował duuuużo mniej, niż to było początkowo założone. I o tym napiszę kolejny odcinek serii „jak kupować mieszkanie we Francji” 🙂

3. Czas dla siebie. Przeczytałam L’exception. Czytam „le Bonheur est en vous” oraz „Życie na pełnej petardzie”, o której myślałam już od grudnia. Kupiłam dzisiaj na lotnisku a pózniej dowiedziałam się że ksiądz Kaczkowski nie żyje. 

Umówiłam się na seans masażu (ktory jest jednocześnie seansem terapeutycznym, z kobietą która jest rownież trenerką od rozwoju osobistego). 

A w piątek znów wizyta u Ethiopaty.

Poza tym mam zamiar uszyć sobie saszetkę na kobiece comiesięczne akcesoria. W teorii mogłabym ją sobie kupić, i czas bym zaoszczędziła (materiały mam, wszystko z odzysku) i byłoby bardziej estetyczne (bo szyję ręcznie). Ale mam ochotę oddać sie zajęciu kreatywnemu a zarazem upierdliwemu na tyle, by poćwiczyć cierpliwość. 

Podobają się Wam ćwiczenia Wdzięczności? Bo zostało zaledwie 7 lekcji do odrobienia :*

4. Sport i Zdrowie – ponieważ (niestety) znów nie jestem w ciąży, Święta minęły, a z Polski przywiozłam sobie jeszcze jedną książkę z ćwiczeniami cierpliwości 🙂 czas się rozluźnić i skupić na sporcie. Zaczynam od wtorku program 180 dni z Natalią Gacką. 
W sobotę jedziemy na narty.

5. Praca – odpoczęłam w święta, nabrałam energii i znow jestem pełna entuzjazmu 🙂

6. Kuchnia – ułożyłam menu, od wtorku do piątku.(w sobotę jadę na narty, a w niedziele jadę do pracy na kolejny tydzień).

7. Inni – nie bedzie mnie w Lyonie przez kolejne 2 tygodnie. Najpierw Rodzina. Jesli starczy czasu – inni. 

8. Podróże – z tych prywatnych szykuję się do majowego weekendu z Mamą w Londynie.

9. Dom – podlewam kwiatki, sprzątam, piorę, ogarniam… W tym tygodniu wystarczy 🙂

Miłego tygodnia !

14# – Wdzięczność (dzień czternasty)

Dziś nadszedł dzień, gdy możemy unormować relacje nieco problematyczne lub zerwane.

Sporządźmy wiec listę 10 powodów, dla których moglibyśmy podziękować  osobie, z ktorą zerwaliśmy kontakt.

To jedno z najtrudniejszych ćwiczeń w tym „zestawie”.

Za co moglibyśmy podziękować osobom, z którymi zerwaliśmy kontakt? 

Może za spokój w naszym życiu, ktory pojawił się wraz z ich nieobecnością?

Może jednak za przeżyte wspólnie chwile? 

***

Myślę o mojej koleżance Andżelice. To była piękna, długotrwała znajomość. Nasza wspólna głupota doprowadziła nas do tego, że nasza przyjaźń się skończyła. Czy chciałabym ponownie widzieć ją w moim życiu? Nie. Ten czas się skończył. Czy żałuję, że była? Nie. Mam dzięki niej tak wiele pięknych wspomnień. Wybieram puścić w niepamięć powód naszej kłótni. I dziekuję jej za Irlandię, za Mediolan, za dwie majówki, za sesje zdjęciowe, za wspólną pracę, za rozmowy, za jej pomoc przy przeprowadzkach, za wyjście do parku z Irenką, za to, że była i zapewne jest wspaniałą kobietą. Za to jej dziekuję.

***

  
1.jestem wdzięczna za Śmingus Dyngus. I za to, że moje Patchworki mogą go doświadczyć.

2. Za bezpieczną podróż po polskich drogach. (Ludzie jeżdżą dużo za szybko jesli weźmiemy pod iwagę stan dróg. Za każdym razem zastanawiam się, czy to bezmyślność, brak wyobraźni? Przecież po drodze mijamy tyle krzyży…)

3. Za bezpieczną podróż samolotami. Irenka była przerażona tym, co wydarzyło sie w Brukseli, przy przejściu przez Security check rozglądała się nerwowo. Pózniej, już po stronie „międzynarodowej” powiedziała mi, że czuje się bezpieczniej. 

4. Za czekanie miedzy dwoma lotami. Dziewczyny oglądały filmy na komputerze, my spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Dawno już nie widziałam mojego mężczyzny tak wyluzowanego. Odbylomsię prawie bez telefonów i mejli.

5. Za czas na lekturę

6. Za czas na refleksję

7. Za radość Peppera, ktory nas zobaczył 

8. Za czyste, dzięki wysiłkom Alizé, mieszkanie.

9. Za zaimprowizowaną „z niczego” kolację 

10. Za spokojną noc w ramionach mojego faceta. Niby niewiele, a przecież…

Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

13# – Wdzięczność (dzień trzynasty)

Dziękujmy za wszystko, co udaje nam się robić. I to od samego rana. Wyobrażajmy sobie rezultat, jakby każdą czynność i zadanie były już zrealizowane.

Dziś, przy Święcie, się nie napracuję;-)

Jest i będzie miło.

 ***

Jestem wdzięczna za :

1. Długi spokojny poranek. Za kwiatki w ogrodzie

  
2. Pyszne i lekkie (tak) śniadanie Wielkanocne

3. Za historyjkę, ktorą przygotowaliśmy dla dzieci przy okazji szukania jajek po ogrodzie i lesie. We Francji jest taki zwyczaj że w Pomiedzialek Wielkanocny chowa się słodkości i urządza dzieciom zabawę w podchody.

Nasz historyjka: „jestem małym smokiem, ktory nie umie nawet pluć ogniem a którego wiesniacy zamknęli w donżonie. Pewnego dnia obejrzałem w TV program, jakiś starzec mówił że zamknięto mnie, bonza bardzo mi śmierdziało z buzi ! I że mam na zewnątrz rodzinę i że wystarczy zebrać 10 jaj z czekolady, żebym zdobył klucz a wówczas odnajdę i rodzinę i będę wolny i szczęśliwy.

Pozniej w ogrodzie pochowaliśmy jajka z czekolady i karteczki z podpowiedziami, gdzie znajdują się kolejne.

Klucz znajdował się w łazience, przy myciu zębów (jedno z zadań) mozna było w lustrze poznać rodzinę smoka.

Siostrzeńcowi bardzo się podobały, dziewczyny obraziły się za ten „oddech szakala” ale też im się podobało 😉

4. Jestem wdzięczna za spokojną atmosferę w Święta, chyba po raz pierwszy w życiu (w ubiegłym roku było fajnie, ale nie donkonca t a k spokojnie.

  
5. Jestem wdzięczna za długi spacer z cała rodziną, nad jezioro.

6. Zamiast siedzieć przy stole cały Boży dzień, spacerowaliśmy ponad dwie godziny i nawet pozbieralismy trochę „zapomnianych” śmieci.

  
7. Za małą ilośc TV w Święta. Za grę w Śpiące Królewny;-)

   
 8. Za rozmowy, rozmowy, rozmowy. Z Rodziną ale i z Benoit. Naprawdę dawno tak wiele nie rozmawialiśmy 😉

9. Za to że Irka miała okazję mówić trochę po polsku, za to że Margaux była bardzo miła i nawet obejrzała bez sprzeciwu Forest Gump po polsku.

10. Za wieczór przy kominku…
Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

12# – Wdzięczność (dzień dwunasty)

Sporządźmy listę naszych dziesięciu najbardziej szczerych pragnień, we wszystkich domenach życia.

Następnie podziękujemy trzy razy, na piśmie, jakby one się już spełniły. Wyobraźmy sobie siebie w każdej z tych sytuacji. Jak się czujemy ? Jakie emocje towarzysza nam, gdy takie pragnienie się realizuje ?

To zbiega się troszkę z psycho-magicznym ćwiczeniem Feng-shui, siatka Bagua. Znajduje się tam 9 stref, którym odpowiadają pewne energie, w każdej z nich wskazujemy, czego sobie życzymy, zgodnie z energia nią rządząca: milosc, związek, kariera…

Czytaj dalej

11# – Wdzięczność (dzień jedenasty)

Pomyślmy o trzech osobach w naszym życiu, które naprawdę miały magiczny wpływ na nasza egzystencje i podziękujmy im w myślach z cala mocą emocji

Różni się tym, od ćwiczenia z dnia drugiego, że „tamte” osoby pomogły nam, bardzo, w pewnym momencie życia. Jak Dorota, ktora we mnie uwierzyła a Denise nauczyła mnie zawodu fotografa.

Te z dnia jedenastego zaczarowaly nasze życie. 

Czym jest magia, jesli nie silnym przekonaniem i wiarą? 

Na pewno moje życie zaczarowała mi Mama, czytając bajki, gdyż byłam dzieckiem. Babcia, otwierając swoją szafę i pozwalając sie przebierać, malować, obwieszać sztuczną biżuterią. Irka, bo zamienia mnie z Osoby w Mamę.

   
 

1. Jestem wdzięczna, że znalazłam tę „klinikę torebek” i odebrałam moją ulubioną zreperowaną torebkę, i że za 15€ i odrobinę cierpliwości uniknęłam większego wydatku.

2. Jestem wdzięczna, za szcześliwą podróż. Całą. Fajnie się podróżuje z Irenką. Obejrzałyśmy Hotel Transylwania (2 części), odrobiła zadanie z matmy. 

3. Jestem wdzięczna, że mogłyśmy pozwolić sobie na szybką wizytę w „barze paznokciowym” na lotnisku, obie wyszłyśmy z ładnym manicure 😉

4. Jestem wdzięczna, ze pomimo opoźnienia drugiego samolotu, zachowaliśmy dobry humor 🙂

5. Jestem wdzięczna Szwagrom, że przyjechali po mnie taki kawał na lotnisko do Gdańska. 

6. Jestem wdzięczna, że dojechaliśmy szcześliwie do nowego miejsca, w które moja polska rodzina zapuszcza od lutego korzenie.

7. Jestem wdzięczna, że jestem zdrowa

8. Jestem wdzięczna, że mam szczęście zobaczyc moich Rodziców i rodzinę Siostry

9. Jestem wdzięczna, że spełniają się im marzenia (o domu na wsi i spokojnym życiu) 

10. Jestem wdzięczna za Święta bez spiny – przynajmniej tak się zapowiadają.
Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

10# – Wdzięczność (dzień dziesiąty)

Kiedy się budzimy, dziękujmy już za ten piękny dzień, który jest przed nami. I za to, ze żyjemy !

Dziś wracam do domu. Przede mną dwa odloty i dwa lądowania. W świetle ostatnich wydarzeń brukselskich, znów czuję się nieswojo…

Ale przecież żyję. 

Uśmiecham się.

*** 

1. Jestem wdzięczna za prawdziwy długi poranek w łóżku. Wyspałam się za cały tydzień.

2. Jestem wdzięczna za spokojne śniadanie w samotności. I takie mrugnięcia okiem, spod wieczka od konfitury :

  
3. Za deszczową i melancholijną podróż na lotnisko. Czytałam książkę w taksówce, a kolega drzemał. 

 4. Za to, że jednak nie zwiedziłam Edynburga z kolegami z pracy – wrócę tu po prostu z bliskimi;-)

5. Za spokojną podróż – buszowanie po lotniskowych sklepach, miłą prawie wszędzie obsługę, punktualność samolotów i szczęśliwe lądowania.

6. Za miłego mejla od koleżanki z pracy.

7. Za radość Pepper, kiedy mnie zobaczył. 

8. Za to ze mój były mąż wpadł z Irenką podczas mojej nieobecności i „starał” się naprawić uszkodzony od kilku dni kontakt w toalecie.

9. Za kolację w ulubionej przez nas restauracji japońskiej. I za małe „bonusy” którymi nas tym razem uraczono.

10. Za to, że uzupełniam moj dzisiejszy „dziennik wdzięczności” leżąc w moim łóżku, obok śpiącego mężczyzny, ktory mnie kocha. A moje mysli biegną do jutrzejszej podróży do Polski, na Wielkanoc. 

😉

Czytaj dalej

O kobiecości – rozmyślania przy okazji miesiączki

To będzie bilecik o kobiecości, kobiecych protekcjach i rozmyślaniach przy okazji miesiączki.

O kobiecych protekcjach.

Od kiedy zaczęłam miesiączkować, używałam podpasek higienicznych.

Nie pamiętam, ale prawdopodobnie były to podpaski firmy Bella, pewnie tylko takie wówczas były dostępne na polskim rynku. Czytaj dalej

#9 – Wdzięczność (dzień dziewiąty)

Dziś będzie nieco lżej i z humorem 🙂

Wyobrażamy sobie magiczny proszek, którym posypujemy co najmniej dziesięć osób, które nam pośpieszyły z pomocą lub po prostu przysłużyły się naszemu poczuciu szczęścia.
Powtarzamy to ćwiczenie tyle razy, ile nam się zechce 🙂

  1. Irenka
  2. Benoit
  3. Margaux. 
  4. Bea i Piotrek
  5. Cécile, Isabelle, Małgosia, Kurczak, 
  6. Rodzice i Tesciowie
  7. Siostra i Szwagier z dziećmi
  8. Babcia
  9. Denise. Dorota. Andrzej 
  10. Nikhil. Za najcudowniejszy w moim życiu dzień w muzeum.
  11. Koledzy i przełożeni z aktualnej pracy.
  12. I wiele, wiele innych osob.

  

 

1. Jestem wdzięczna za poranny, półgodzinny spacer z hotelu na spotkanie z klientem.

2. Jestem wdzięczna, że wzięłam z Lyonu tylko buty bez obcasów 

3. Jestem wdzięczna za wczorajsze szczęśliwe rozwiazanie sprawy z bankiem i kredytem mieszkaniowym (wciąż mnie trzyma;-))

4. Jestem wdzięczna za to, że potrafię cieszyć się swoją kobiecością. Że akceptuję moje kształty, zmarszczki i włosy trochę z przymusu farbowane na blond.

5. W sumie z wdzięcznością przyjmuję kolejną miesiączkę. To świadczy o tym, że nie dosięga mnie jeszcze menopauza ;-)(Wiem, wcześnie o tum myślę, ale w związku z bieganiem po różnych medykach od płodności, czasem pojawiają mi się watpliwości. Zatem je rozmywam).

6. Jestem wdzięczna mojemu szefowi że potrafił zapanować nad niezłą burdą którą mimowolnie rozpętałam.

7. Jestem wdzięczna moim kolegom za wspólną kolację w indyjskiej restauracji.

8. Jestem wdzięczna za spacer „na trawienie” i dużo śmiechu.

9. Jestem wdzięczna za aktualną lekturę (l’exception)

10. Jestem wdzięczna za czas, który mi się przytrafił – mogłam spokojnie opracować Rodzinne Menu (którym się podzielę, jak tylko przetłumaczę je na polski)
Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

8# – Wdzięczność (dzień ósmy )

Znów dzień zadedykowany finansom.

Teraz dziękujemy za pieniądze, których jeszcze nie mamy… które posłużą nam do zrobienia opłat i spłacenia rachunków.
Na fakturach i rachunkach piszemy „DZIEKUJE za pieniądze”. Koncentrujemy się raczej na tym, ze mamy wystarczająco pieniędzy, nie na ich braku.
Myślimy o rachunkach aby uruchomić „matematykę dostatku”. Dziękujemy za pieniądze, które pozwalają nam płacić rachunki, „Dziękuję za pieniądze” oraz dziękujemy za te, które już zostały zapłacone „Dziękuję , zapłacone”

Przestajemy skupiać się na rachunku i płaceniu za niego, jako czynniku ograniczającym, jako przyszłym braku, ale skoncentrujmy się na tym, co nam te rachunki przynoszą – różnica jest ogromna !
Poczujmy te wdzięczność !

Czytaj dalej

Tygodniowy Rozkład Lotów #12

Tydzien bez dzieci.

  1. Rodzina – w Piatek lece do Polski na Wielkanoc. Na 3 dni…
  2. Finanse – przyznam, ze troche pojechalam z budzetem „prezenty” kobieto, ogarnij sie… Ale na szcęście udało mi się uniknąć dużego wydatku : popsuła mi się moja kochana mała czarna torebka (ścisłej mówiąc : zamknięcie). Już miałam się z nią rozstać, ale czego to się nie znajdzie w internecie? Znalazłam Klinikę Torebek, i to w Lyonie 2. Zamiast 150€ kosztuje mnie ta zabawa 15€, a torebka, mimo ze nosiłam ją prawie codziennie przez rok, wciąż się trzyma jak nowa (z wyjątkiem chusteczkowego zapięcia). Powiedzmy, że zachowałam równowagę, co? I a ze schowka wyciągnęłam moją poprzednią torebkę, wciąż się trzyma 😉
  3. Czas dla siebie – czytam świetną książkę – Bonheur est en vous – ale to taka lektura-projekt, bo z zalozenia bedzie ze mna jeszcze przez 120 dni 🙂 Poza tym wracam, tadam, do ksiazki „Jak osiagac swoje cele” Marcina Kijaka.
  4. Praca – cóż, wciąż lubię to co robię 🙂
  5. Czas z Bliskimi, Przyjaciółmi i Nieznajomymi – z kolegami z pracy 🙂
  6. Sport i Zdrowie – na wszelki wypadek wzielam buty i outfit do biegania 🙂
  7. Lekka i smaczna kuchnia – jak to w podrozy, nie do przewidzenia
  8. Podroze (uwielbiam:))
  9. Dom – podczas mojej nieobecnosci w kompostowniku kuchennym dojrzewa kompost. Na balkonie z daleka od oczu rosną sobie hiacynty, żonkile, bratki i prymulki, mięta się  przyjęła, i tymianek, pomidorki kiełkują, róża i magnolia pączkują.Szafke z zywnoscia zostawilam dzis rano odchudzona, lazienke posprzatana. Zobaczymy sie z domem i Pepperem w czwartek, na jedna noc.

  Życzę Wam przyjemnego tygodnia.

5# – Wdzięczność (dzień piąty)

Dzień Pracy.

Mamy pracę : podziękujmy za nią.
Ktoś nam w pracy pomaga: podziękujmy za tę pomoc.

Zróbmy inwentarz tego wszystkiego, co w naszej pracy jest dobre.
To nie zawsze jest proste, ponieważ mamy tendencje do zapamiętywania szczególnie negatywnych wydarzeń.

Wiecie, ze średnio jedna osoba niezadowolona ze swojej pracy, mówi o tym aż siedmiu osobom, a osoba zadowolona dzieli się swoim szczęściem zawodowym tylko z trzema osobami ?

Czemu nie odwrócić tej tendencji ?

Czytaj dalej

Jak się kupuje mieszkanie we Francji – część trzecia : Razem czy Osobno?

Właściwie pytanie powinno brzmieć nadrzędnikowo: Z kim? Z czym?

Jeśli jesteś w związku małżeńskim, bez specjalnych umów przedmałżeńskich, albo jeśli jesteś osobą aktualnie żyjącą samotnie i decydujesz się na zakup nieruchomosci –  nie mam w tych konfiguracjach doswiadczenia.

Ale, jeśli żyjesz w związku partnerskim, bardzo się kochacie i chcecie już teraz wziąć kredyt i zacząć wić sobie gniazdko – zapraszam do lektury.

Gorąco zachęcam, szczegolnie Panie, by uregulować prawnie zaangażowanie finansowe na wiele,  wiele lat. Dzis jesteśmy piękni i młodzi, ale kredyt mieszkaniowy bierze sie na lat od pietnastu do dwudziestu pięciu. To szmat czasu. Wszystko się może zdarzyć. Oł je.

Po kilku miesiącach dyskusji, szukaniu rozwiązań oraz wizycie u adwokata (300€ za godzinę), przyjmijcie w prezencie poradę najbardziej interesującej opcji – jeśli żyjecie bez papierka i macie każde z was, dzieci z poprzednich związków.

(Tak się zastanawiam, ilu z moich czytelników jest w takiej sytuacji i dochodzę do wniosku, że niewielu 🙂 ale żarty na bok: zabezpieczyć się warto, i warto wiedzieć, że istnieją rozwiązania prawne na najbardziej fantazyjne układy:-))

La SCI et le démembrement croisé des parts sociales.

Czyli :

Po pierwsze założyliśmy rodzinne SCI, czyli société civile immobilière. Akt sporządzony notarialnie, obowiązkowe ogłoszenie w gazetce ekonomicznej o utworzeniu spółki, inne opłaty skarbowe – to wydatek miedzy 800 a 1500 €.

Do tego doliczyć należy roczne koszta utrzymania konta bankowego – ktore nie jest „prywatne” tylko „profesjonalne”, w zależności od banków, od 100 do 300 euro rocznie.

Ale warto.

W prawie francuskim członkowie rodziny mogą założyć spółkę, zarządzającą jedną lub wiecej nieruchomościami. Członkowie spółki mają ustalone wartości „akcji” spółki, na przykład 30% i 70% lub 50%i 50% (jesli jest ich dwoje) lub inne wartości, na przykład jesli jest ich więcej.

W naszym przypadku jest to 50%-50%.

Po drugie – démembrement croisé des parts sociales – czyli coś w rodzaju „podziału ze skrzyżowaniem akcji”.

Mieszkanie „podzielone jest” na 100 akcji. Jedno z nas jest właścicielem 1-50, drugie 51-100. Każde wyznaczyło, jako dziedzica 🙂 swojej części swoją córkę.

Ale co się dzieje, jesli jedno z nas umiera? Część przypada więc spadkobiercom, a tu też wszystko się może zdarzyć.

Zatem w prawie francuskim istnieje opcja „usurfrutier” – „użytkownika”. Czyli każde z nas jest właścicielem 50% mieszkania i „dożywotnim użytkownikiem” pozostałych 50%. Prawa użytkownika, w przeciwieństwie do akcji, się nie dziedziczy.

Co chroni obie strony : spadkobiercę i żyjącego członka spółki  : po śmierci właściciela akcji spadek oczywiscie się należy, ale spadkobierca nie może zmusić żyjącego członka spółki do sprzedaży mieszkania,  lub wyprowadzenia się z niego, by wyegzekwować spadek. 

Po śmierci obu akcjonariuszy nieruchomosci są po prostu najcześciej sprzedawane.

W mniej odległej przyszlosci – jeslibysmy się rozstali, w naszej umówie mamy prawo wykupić akcje drugiej osoby, rozwiązać spółkę i pozbyć się prawa dożywotniego użytkownika. Albo sprzedać. Of course.

***

Tak jak pisałam we wstępie – jest to, naszym zdaniem, najlepsza opcja dla osób w sytuacji z naszymi parametrami : dla NieŚlubnych Patchworków z dziećmi z poprzednich związkow.

Chętnie poczytam o innych rozwiązaniach i jak one wyglądają w praktyce.

***

Gdzie szacunek i zaufanie, ktoś zapyta? Czy zawsze trzeba tak nieromantycznie kombinować?  

Na to odpowiedzieć mogą jedynie osoby poszkodowane przy niechronionym prawnie wspólnym kupnie nieruchomosci. 

Pozdrawiam.

4# – Wdzięczność (dzień czwarty)

„Dzisiejszy dzień dotyczy pieniędzy, które mieliśmy dotychczas w naszym życiu.
Unikamy myślenia o chwilach, w których pieniędzy nam brakowało ale skupiamy się i dziękujemy za te momenty, w których pieniądze otrzymywaliśmy.

Możemy zapisać jedno zdanie, lub kilka, wracać do tego fragmentu, lub pisać je, w rożnej formie przez cały dzień.

Czytaj dalej

Jak zmiana sposobu myślenia wpływa na jakość naszego życia?

Zamiast odpowiedzi opowiem Wam o mojej wizycie z córką u fryzjera.

Wybrałyśmy się do fryzjera razem po raz pierwszy w jej dwunastoletnia życiu. (Jak dotąd do fryzjera zabierała ją bez mojej zgody i wiedzy jej macocha).

Umówiłam się na wizytę już dwa tygodnie temu. Trąbiłam I. o tym przez cały weekend. Cieszyłam się jak dziecko, że spędzimy razem, tylko ona i ja, miły wieczór.

I oto wraca me dziecię do domu, rzuca plecak i ochoczo wyrywa się wyprowadzić Peppera na spacer, z koleżanką. Czytaj dalej

2# – Wdzięczność (dzień drugi)

„Dziś szczególnie dziękujemy za trzy osoby, kimkolwiek one są, za to ze pomogły Wam w danym momencie życia.

Znajdujemy ich zdjęcie i czas, by podziękować im, w myślach. Wyjaśniamy im, dlaczego im dziękujemy”

Dziś dziękuję, w myślach i na piśmie, trzem Kobietom.

Dwie z nich znajdują się na tym zdjęciu : Czytaj dalej

Home Made

Kochany Pamiętniku.

Wezmę z dzisiejszego dnia kilka minut aby sobie wypisać, co udaje mi się robić sposobami domowymi.

Pasta do zębów. 

Właściwie nie jest to pasta do zębów (bo wierna jestem i pozostanę pomarańczowym tubkom od Elmexa) tylko środek na pozbywanie się kamienia nazębnego. Przepis otrzymałam od mojej dentystki (która nie daje mi żadnych „super produktów” ani lekarstw – profilaktyka i profilaktyczne wizyty dwa razy do roku). Trafiłam do niej z ostrym zapaleniem dziąseł spowodowanym właśnie kamieniem nazębnym. (W nawiasie napiszę, że jak się pije alkohol, to naraża się na ryzyko podniesienia poziomu PH śliny, i szybszego powstawania kamienia, a kawa i herbata powodują, że on ciemnieje:)).

Składniki:

  • Woda utleniona .
  • Bicarbonate De sodium (czyli wodorowęglan sodu, czy też soda oczyszczona).

Mieszamy małe ilości, tak by powstała papką, ktorą myjemy sobie zęby 2 razy w tygodniu (lub cześciej, gdy jest taka potrzeba), na przemian z pastą do zębów. Zastepuje z powodzeniem płyn do płukania jamy ustnej, ktory kupujemy w aptekach. Oszczędność rzędu kilku euro. Ale wżniejszy od kilku euro jest fakt, że nie kupujesz kolejnej plastikowej butelki, kolejnego opakowania (a i soda i woda utleniona mają masę innych zastosowań w domu i przy pielęgnacji urody).

Płyn do prania.

Skladniki:

  • 100 g Mydła „do prania”  (ja kupiłam kostkę 400 g savon de Marseille, za 3 euro). Ważne jest, by mydło, którego używamy, nie zawierało gliceryny (bo ona sprawia, ze ubrania staja sie nieco “wodoodporne”)
  • 3 łyżki stołowe albo Bicarbonate de Sodium (sody oczyszczonej) albo Cristaux de Soude (Węglan Sodu) (okolo 2-3 euro)
  • 3 litry wody.
  • Olejek eteryczny (ktory sie placze po mieszkaniu od kilku miesiecy)

Sposób wykonania?

Ścieramy mydło na tarce warzywnej.
Gotujemy 2 litry wody I rozpuszczamy w niej mydło. Mieszamy. Kiedy mydło jest rozpuszczone, dodajemy bicarbonate de sodium lub cristaux de soude. Mieszamy, mieszamy co pewien czas, do wystudzenia, ponieważ mieszanka gęstnieje. Kiedy całość się przestudzi dodajemy pozostały litr wody (może być zimna) i dodajemy kilka kropli olejku eterycznego (ponoć skuteczny sposób, zapobiec pleśnieniu mieszanki) .

Do tej pory stosowałam kapsułki z mydłem z Marsylii J firmy Persil. Akurat skończyły mi się kapsułki do prania, kosztują takie okolo 11 euro/26 kapsulek. 3 Litry (okolo 100 ml plynu na pranie, czyli 30 pran) to wydatek mniejszy niz 1 euro.

Poza niewątpliwie interesującym aspektem finansowym jest jeszcze opakowanie . Sodę i kryształy sodu sprzedaje się w papierowych torebkach, kosztują grosze i starczają na długie miesiące. Mydło nie ma opakowania w ogóle, sprzedaje sie je w kostkach. 

Piorę tak już drugi tydzień. Najpierw oczywiscie testowalam posciel, reczniki, koszule Bena, pozniej ubrania dzieci (od jazdy konnej) – swietnie sie dopraly – i dopiero na koncu pozostale rzeczy 🙂

Zamiast płynu zmiękczającego, wlewam biały ocet. (Którego naturalnie po praniu nie czuć)

Makrame

Która wykonaliśmy wczoraj wieczorem z dziećmi. 

   

 Instrukcja znajduje się tutaj:

Potrzebujemy sznurka i doniczki do zawieszenia kwiatka. Sznurek kosztuje 1,80€ w pobliskim sklepiku, doniczki i koraliki są z odzysku.

W następnym razem zajmę sie sadzeniem groszku i zielonej fasolki : szybko rosną, ładnie pachną, moze dadzą jakies owoce ale przede wszystkim zazielenią nam loggię 🙂

#1 – Wdzięczność (dzień pierwszy)

Skończyłam pierwszy cykl „ćwiczeń wdzięczności”, które znalazłam w książce  o”Ho’oponopono„.

Przez 21 dni wykonujemy proste zadania, mające na celu zwrócić nasze myśli w kierunku poczucia wdzięczności. Dziękujemy za coś szczególnego w ciągu dnia, a wieczorem dodatkowo przypominamy sobie te elementy, które karmią wdzięczność.

Zachęcona pozytywnym rezultatem postanowiłam, powtórzyć te ćwiczenia. Czytaj dalej

Tygodniowy Rozkład Lotów #11

Tydzień z dziećmi

  1. Rodzina.

Zapowiada się taki typowy, piękny tydzień w rytmie Patchworkowym.
Nigdzie nie wyjeżdżam, jestem w domu i mogę szybko upichcić jakiś obiadek, jeśli dzieci wpadną do domu w związku z niezapowiedziana nieobecnością nauczyciela, mogę pomoc w lekcjach, jeśli wyrażą taka ochotę.
We wtorek idę z Irenką do fryzjera, pierwszy raz (wierni Czytelnicy wiedza dla czego).

  
W środę Benoit kończy 40 lat i szykujemy mu niespodziankę.

Poza tym: sadzimy kwiatki, chodzimy na rolki. Takie proste, fajne zycie. Czytaj dalej

Czytam 7,8

7# Irvin Yalom, Problem Spinozy.

Pozytywną stroną tej lektury, jest bez wątpienia fakt poznania życiorysu Spinozy. Przyznam, że sama z siebie nie wpadłabym na pomysł przeczytania jego biografii. Autor jest amerykańskim psychiatra, erudyta i z zaciekawieniem czytałam jego analizę charakteru i postaci Spinozy. Na przykład, za swoje poglądy został objety heremem, czyli żydowską ekskomuniką. Ale i przez chrześcijan uważany był za ateistę. Nie mógł się ożenić, wybrał życie w celibacie i umiłowanie szukania prawdy. Czytaj dalej

Ćwiczenia szczęścia #4

Ćwiczenie #5 : Moje wady – co z nimi zrobić ?

To chyba jedno z moich ulubionych ćwiczeń programu.

Prawdopodobnie przeszliśmy już przez taki okres w życiu, kiedy widzieliśmy w sobie same wady, w stylu : „jestem gruba, brzydka, głupia, nic nie umiem i nikt mnie nie kocha”.

Laurence, specjalistka od Mindfulness, o której pisałam już przy okazji ćwiczenia “Rodzynek” poprosiła uczestników programu o napisanie takich właśnie wad, czarnych i destrukcyjnych myśli, którymi siebie karmimy.

Okazuje się, ze brak wiary w siebie, brak poczucia własnej wartości jest tym, co sprawia, ze czujemy się wszyscy szczególnie nieszczęśliwi. Czytaj dalej

Tygodniowy Rozkład Lotów #10

Tydzień bez dzieci.

  1. Obudziłam się dziś rano wyspana jak nigdy (to zapewne efekt działania “surmatelas” maty na materac, która sobie w sobotę ofiarowaliśmy. Nie wiem jakie licho podkusiło nas, żebyśmy kupując po remoncie sobie nowe lóżko wybrali taki twardy materac… No ale teraz śpi się bosko). Benoit zrobił mi kawę, ja z Pepperem odprowadziliśmy go na “przystanek rowerowy”.
    Kto by powiedział, ze sobotnia noc spędziłam – wpieniona – u przyjaciółki?

Czytaj dalej

Żegnajcie, francuscy taksówkarze !

Wtorek, 1 marca 2016.  Godzina 23h. Dworzec Part Dieu. Wysiadam z tramwaju, który przywiózł mnie z lotniska. Zazwyczaj te 30 minut do domu pokonuje piechota. Ale dziś jestem zmęczona i do tego pada.
Tłamszę grymas niechęci i idę na postój taksówek.
– Chce zapłacić karta, informuje uprzejmie i z uśmiechem taksówkarza.
– Kartę bierzemy dopiero od 20 euro. Mademoiselle. Czytaj dalej

Tygodniowy Rozkład Lotów #9

Tydzien z dziećmi.

Ale znów nietypowy.

1. Rodzina. 

Dzieci są prawie same w poniedziałek i wtorek. W środę idziemy na koniki, w czwartek wieczorem robimy noc tv-żerców. 

  
W piatek dzieci wracajądo „drugich rodziców”.

 W weekend za to nie wychodzimy z łóżka. 

2. Finanse. 

Pożarło mi jedną kartę (dystrybutor), bo zapomniałam kodu (jak się nie używa, to sie zapomina). Wyciągam wciąż peniądze raz w tygodniu i płacę gotówką.

Czeka mnie kolejna wizyta w banku. 

3. Czas dla siebie.

Wciąż czytam „Problem Spinoza”

Interesuje mnie projekt „zero śmieci” i mam ochotę „od czegoś zacząć”. I będą to… (wrażliwe dusze, które żyją świeżym powietrzem i miłością mogą przeskoczyć ten temat) podpaski higieniczne. 

4. Praca. 

Lubię to co robię i jestem w tym dobra.  Fajnie było 🙂

  
5. Czas z Bliskimi i Przyjaciółmi

Organizuję 40 urodziny Bena. (Za 2 tygodnie).

Planuję zorganizować kolację, ktorą przygotujemy sami pod okiem profesjonalnych kucharzy w  atelier. 🙂

6. Sport i zdrowe ciało. 

Joga. Bieganie. Ćwiczenia z obciążeniem.

7. Lekka, smaczna i zdrowa kuchnia.

…Hm. Fatalnie sie zaczęło, od poniedziałku. Alkohol, słodkie przekąski… 

Planuje kupic wagę kuchenna i zaczynam używać FitnesPal.

8. Podróże.

Szykuję sie na Wielkanoc w Polsce.

9. Dom. Czyste, estetyczne i spokojne miejsce. U mnie.

Na balkonie posadziłam lawendę i pietruszkę.zabieram sie za pomidory

Miłego tygodnia:-)