Ćwiczenia szczęścia #4

Ćwiczenie #5 : Moje wady – co z nimi zrobić ?

To chyba jedno z moich ulubionych ćwiczeń programu.

Prawdopodobnie przeszliśmy już przez taki okres w życiu, kiedy widzieliśmy w sobie same wady, w stylu : „jestem gruba, brzydka, głupia, nic nie umiem i nikt mnie nie kocha”.

Laurence, specjalistka od Mindfulness, o której pisałam już przy okazji ćwiczenia “Rodzynek” poprosiła uczestników programu o napisanie takich właśnie wad, czarnych i destrukcyjnych myśli, którymi siebie karmimy.

Okazuje się, ze brak wiary w siebie, brak poczucia własnej wartości jest tym, co sprawia, ze czujemy się wszyscy szczególnie nieszczęśliwi.

Mam wrażenie, ze nie jestem zbyt fun, mówi Pierre, ze żyję zamknięty w jakiejś skorupie. Chciałbym być inny. W swoim zeszycie napisał: jestem sztywny, oziębły i zawsze na dystans.

Jestem mała. Jestem niezdolna. Jestem słaba. Jestem pusta. Jestem niewykształcona. I jeszcze dorzuciłam: Jestem nieistniejąca (nieistotna), mówi jedna uczestniczka. Oto co myślą o sobie pozostali:

Jestem do niczego i jestem leniem. To są słowa, które towarzysza mi od dziecka. To zostało zakotwiczone we mnie i rozbrzmiewa echem w mojej glowie.

Jestem taka … rozproszona i wiecznie niezadowolona.

Jestem mniej warta niż inni, brzydka i niekompetentna.

A Ty? Jakieś czarne myśli ? To teraz masz okazje je wypisac…

I co z tym zrobić?

Ano, teraz trzeba wziąć balonik.

Koniecznie napełniony helem.
Zobaczcie sami. Nawet, jesli jest to po francusku  🙂

 

J’ai décidé d’être heureux 2 – Psychologie Positive et Bonheur

Efekt jest komiczny.

 

I o to chodziło w tym ćwiczeniu : powiedzieć głośno, komuś i sobie, te wszystkie niedobre słowa pod swoim adresem. Głos pod wpływem helium transformuje się… a kompleksy, które żywią się naszymi myślami wypowiedziane w ten sposób staja się absurdalnie smieszne.

Kiedy Pierre jako pierwszy w grupie przeczytał o swojej oziębłości, jego koledzy po prostu wypchnęli śmiechem. A co na to niedopuszczający do siebie emocji Pierre? „Fakt, ze inni się ze mnie nabijali, pozwolił mnie również śmiać się samemu z siebie.”

Laurence podsumowała to zadanie następująco:

negatywne myśli mogą się pojawić. Możemy je zaobserwować. I możemy je przepuścić dalej. Nie musimy w nie wierzyć. Nie musimy w nie wierzyć!

Mnie się to ćwiczenie bardzo podoba. Jeśli kiedykolwiek będę miała znów czarne myśli o sobie (lub wielkie zarzuty do kogoś, na przykład do Benoit) to na pewno je wykonam 😉

Ćwiczenie #6 –Zdjęcie : dla osób, które nie potrafią się wyluzować i przestać się kontrolować.

Pierre otrzymał aparat fotograficzny. Ale „jednorazowy”. Nie można zobaczyć zdjęć, które się robi.
Zadanie ? Codziennie pstryknąć jedno zdjęcie… sobie ale na ulicy, koniecznie uśmiechnięte i koniecznie prosić nieznajomych, żeby to zrobili.

Zapewne znacie to uczucie, kiedy jesteśmy szczęśliwi, bo oto zwiedzamy jakieś miejsce, chcemy być na fotce z cala grupa i prosimy przechodniów, aby przycisnęli „w tym miejscu”. Czujemy się wyluzowani, naturalnie uśmiechnięci, szczęśliwi. Wyobraźcie sobie, ze to co dla przeciętnego turysty jest prawie norma, dla wielu osób, które doświadczają problemów z akceptacja samego siebie i z reakcja środowiska na każdy gest, to jest prawdziwe wyzwanie ?
Jak Uczeń Życia Szczęśliwego podsumował to zadanie ? „Jestem przekonany, ze uśmiech wniósł do mojego życia dużo dobrego, czyje się mniej spięty. Jestem zadowolony z siebie, ze potrafiłem przekroczyć limity, które mnie ograniczały.

Ćwiczenie #7 – o optymizmie i jego wpływie na nasze preformacje.

Uczestnicy programu zostali wysłani na kręgle i podzieleni na dwie grupy (oddalone od siebie o szerokość Sali). W jednej grupie otrzymali zadanie : skupić sie na tym, co wyszło źle ? (jeśli nie udało się im zrobić strike, powinni ocenić swoja kolej: źle, bardzo źle, bardzo, bardzo źle). Druga oczywiście: skoncentrować się na samych pozytywnych stronach, nawet nieudanej kolejki. Ekipy naturalnie nie wiedza, ze maja różne polecenia. Nikt nie potrafił naprawdę grać w kręgle.

https://youtu.be/TeHjv07TrOA?t=18m10s

Czy zdziwi was rezultat ?

300 punktów dla optymistów w stosunku do 221 punktów dla pesymistów. Plus fajnie spędzony wieczór kontra wieczór wypełniony frustracjami.

***

Zdaje sobie sprawę z tego, ze ćwiczenia które opisuję mogą zachęcić do refleksji, ale przynieść rezultaty mogą tylko, kiedy zaczniemy je wykonywać.

🙂

***

Ćwiczenie #1 : Okazuje szczodrość (Bo dawanie przynosi więcej szczęścia niż branie J

Ćwiczenie #2: Rodzynek (czyli o życiu w chwili obecnej)

Ćwiczenie #3: Gimnastyka zwierząt (czyli o spojrzeniu otoczenia).

Ćwiczenie #4: List na 85 urodziny (czyli o tym, co jest w życiu ważne)

6 myśli nt. „Ćwiczenia szczęścia #4

  1. la fourchettee

    Jak zwykle bardzo ciekawe ćwiczenia. Ja przez długi czas miałam problem właśnie z wyluzowaniem się… za dużo kontroli było w moim życiu. Pomogło mi robienie sobie głupich zdjęć, a konkretniej – głupich min. Nabrałam do siebie dystansu i odkryłam, że niekoniecznie wyłącznie to, co kontrolowane i przemyślane musi być najlepsze. Niektóre „głupie” zdjęcia to teraz moje ulubione pamiątki 🙂

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      A pokazesz ? 🙂
      Fajnie, ze znalazlas wlasny sposob na nabranie dystansu.
      W Zdjeciach podoba mi sie, ze maja moc przywolania wspomnienia uczucia lub emocji.
      Bardziej niz zapachy i dzwieki (przynajmniej dla mnie:))

      Odpowiedz
      1. la fourchettee

        W sieci raczej ich nie opublikuję, ale pokazałam mężowi i później przy nim pstrykałam ciąg dalszy 🙂 Niesamowite uczucie, takiej wewnętrznej wolności – nie muszę udawać idealnej, bo nie jestem i dobrze mi z tym. Ach! Takie tam odkrywanie oczywistości 😉

        Odpowiedz
        1. babajoga Autor wpisu

          Super 🙂 Moze na tym to polega, byc szczesliwym, trzymac glowe w chmurach marzen, ale zyc i cieszyc sie rzeczywistymi oczywistosicami? 🙂
          Pozdrawiam 🙂

          Odpowiedz
  2. Kasz

    Gdzieś to ostatnio czytałam, że postanawiać zmiany i je planować, to lubimy wszyscy, ale „wychodzić spod koca strefy komfortu” to już niebardzo. Pod kocem jest ciepło i miło, ale koc ogranicza ruchy!
    …Ja jestem jak Królik z Kubusia Puchatka. Wiecznie zrzędzę, ostatnio zdałam sobie z tego sprawę… a miałam się za optymistkę 😛

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Może masz taki przejściowy okres w życiu, że marudzisz ?

      I jeśli zdajesz sobie z tego sprawę, to pewnie będziesz potrafiła „powstrzymać” myśli, które powodują, że oczekujesz czegoś, to nie przychodzi, z pustki rodzi się frustracja a z frustracji zrzędzenie:-)

      (Łatwo mówić, nie? Ale takie myślenie, żeby unikać frustracji, się ćwiczy, zupełnie jak abdo, ja wciąż mam zimową oponkę wokół brzuszka ;-))

      Odpowiedz

Dodaj komentarz