Czytam 7,8

7# Irvin Yalom, Problem Spinozy.

Pozytywną stroną tej lektury, jest bez wątpienia fakt poznania życiorysu Spinozy. Przyznam, że sama z siebie nie wpadłabym na pomysł przeczytania jego biografii. Autor jest amerykańskim psychiatra, erudyta i z zaciekawieniem czytałam jego analizę charakteru i postaci Spinozy. Na przykład, za swoje poglądy został objety heremem, czyli żydowską ekskomuniką. Ale i przez chrześcijan uważany był za ateistę. Nie mógł się ożenić, wybrał życie w celibacie i umiłowanie szukania prawdy.
Z prawdziwą przyjemnością odświeżyłam sobie również podstawy jego filozofii. Szczególnie kwestie szukania szczęścia, postawienia znaku równości miedzy Bogiem i Natura.
Ale Baruch Spinoza nie był jedynym bohaterem tej książki. Prawie trzysta lat później odnajdujemy w Estonii Alfreda Rosenberga. W 1910 roku ma on 16 lat i zostaje wezwany do biura dyrektora szkoły ponieważ w szkolnych wyborach wygłosił obrzydliwie rasistowską i antysemicką mowe.
Rosenberg był wyjątkowym (w sensie : szczególnie mocno wierzącym w swoja ideologie) antysemita, współtwórcą NSDAP, ideologiem Rzeszy, jednym z najbardziej wpływowych, w pewnym sensie SS-manow oraz architektem, pośrednio, krematoriów w obozach koncentracyjnych.
Irvin Yalom bardzo interesujaco przeprowadził psychoanalizę Rosenberga.
Jeśli, jak ja, czasem jesteście ciekawi, jak z dziecka może w ciągu lat ewoluować postać, przez która coraz częściej wyrażać się będzie Nienawiść do drugiego Człowieka, jak powoli uciekać z tej osoby będzie człowieczeństwo, jak powoli pogrążać się będzie w mentalnej izolacji, mimo, ze do końca życia będzie ona osobą kluczową w Państwie – to bardzo polecam tę lekturę.

Obok Rozmów z Katem Kazimierza Moczarskiego i jego obrazu psychologicznego Jurgena Stroopa, likwidatora getta warszawskiego, w tym temacie mogę polecić również rewelacyjna książkę Roberta Merle: „Śmierć jest moim rzemiosłem”, o Rudolfie Hessie, komendancie obozu w Oswiecimiu. Nie wiem jak z polskim tłumaczeniem, po francusku jest napisana świetnym, bogatym językiem, z którego słynie Merle).

Wrocmy do „Problemu Spinozy”. Powodem, dla którego Yolam przetkał te dwa życiorysy był pretekst, ze Spinoza, jako Żyd, przeszedł do historii jako jeden z największych filozofów, a Rosenberg, którego płytki umysł żywił się ideologiczna padlina nie był w stanie zrozumieć głębi myśli Spinozy, co tylko spotęgowało jego kompleks niższości i nienawiść do wszystkiego co żydowskie. Ta teoria, za przeproszeniem, trzyma się kupy. Jednak książka wywołała u mnie dysonans. Chętniej pogłębiłabym osobno : zarówno biografie i filozofię Spinozy, jego reintegracje w kulturę żydowską, jak również rozwój kariery Rosenberga (ksiazka urywa się właściwie po tym, jak Rosenberg wychodzi, już w czasie wojny z drugiego załamania nerwowego) – autor wyraźnie daje nam do zrozumienia ze Rosenberg był nienawidzony i pogardzany przez większość wysokich ranga oficerów SS, z Hitlerem na czele, mimo to wciąż był u władzy. A tak? pojawiło się w pewnym momencie lekkie znudzenie wiecznym skakaniem z Amsterdamu do Estonii lub Niemiec, a z drugiej strony niedosyt.

Ogólnie, bardzo ciekawa lektura, z tych, które otwierają kilka nowych ścieżek do przebiegnięcia.

***

8# Audur Ava Olafsdottir, L’embellie (nie znam polskiego tłumaczenia, po angielsku : Butterflies in November). (Być moze znacie autorkę dzięki „Rosa Candida”?)

Wpadłam w nią, jak w studnie. Dlaczego ? Bo rzecz dzieje się w Islandii i na te kilka pierwszych opisów Wyspy nałożyły mi się własne wspomnienia z podroży z Irenka.
Bo zaczyna się od sceny przed-rozwodowej, w której niestety, w Panu Mężu znów doszukałam się wątków związanych z moim własnym życiem. Bo wszystkie postacie traktowane są ciepło z dużą sympatią.

Podobało mi się wszystko: spokojny język, czasem poetyckie dialogi, miłość do Wyspy (kiedy bohaterka zatrzymała się na stacji benzynowej, kupiła pewne przedmioty nie z potrzeby ale z szacunku dla czyjejś pracy), podejście do dziecka, nie tylko do niepełnosprawnego dziecka, ale do dziecka w ogóle (trochę z a Korczakiem, unieść się na poziom dziecka).

Co mi po niej pozostaje ? Uśmiech, buddyjska postawa „pozwól odejść przeszłości, akceptuj teraźniejszość i miej zaufanie w przyszłość”, choć w książce nie było o buddyzmie ani słowa 🙂

Ach, a na końcu książki znajdujemy przepisy na wszystkie wymienione potrawy, nawet na „potrąconą gęś” i „kawę, której nie da się pić”.

Polecam wszystkim szukającym lektury romantycznej inaczej.

5 myśli nt. „Czytam 7,8

  1. 5000lib

    Świetny napis na kubku. A co do książek, to zależy od tego co lubisz czytać? I czym się interesujesz, przy jakich książkach odpoczywasz, ja np jak mam dość czytania książek zawodowych, albo związanych z rozwojem, albo związanych z zainteresowaniami. to podczytuje fantasty,

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Mam ochotę na coś lekkiego, leciutkiego, ale nie bez przesady 😉
      Też chcę dać mózgowi odpocząć 🙂

      Na razie znalazłam dwie : „szczęście jest w nas” (le bonheur est en vous”) i kolejną książkę autorki „embellie”.
      Wiem że omijam kryminały szerokim łukiem, oraz auto- i biografie współczesnych polityków francuskich.
      Szukam inspiracji, i motywacji …

      Odpowiedz
      1. 5000lib

        Z lekkich i przyjemnych kojarzy mi się np to: (jeśli mogą być autobiografie): Richard P. Feynman – Pan raczy żartować, panie Feynman: https://5000lib.wordpress.com/2015/03/01/59-naukowiec-tez-czlowiek/ tutaj wspominam, słuchałam kiedyś książki Dudziak: https://5000lib.wordpress.com/2015/03/22/71-i-dont-remember/ Z niełatwych, ale krótkich: https://5000lib.wordpress.com/2016/02/10/51-252-impresie-w-in-presje-albo-odwrotnie/ Geniusz i obsesja (biografia Skłodowskiej, raczej średnia, jeśli ktoś coś już czytał, ale mam sentyment). „Zapatrzenie” Pollakowny- eseje o sztuce. To tak z pierwszych skojarzeń.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz