Jak zmiana sposobu myślenia wpływa na jakość naszego życia?

Zamiast odpowiedzi opowiem Wam o mojej wizycie z córką u fryzjera.

Wybrałyśmy się do fryzjera razem po raz pierwszy w jej dwunastoletnia życiu. (Jak dotąd do fryzjera zabierała ją bez mojej zgody i wiedzy jej macocha).

Umówiłam się na wizytę już dwa tygodnie temu. Trąbiłam I. o tym przez cały weekend. Cieszyłam się jak dziecko, że spędzimy razem, tylko ona i ja, miły wieczór.

I oto wraca me dziecię do domu, rzuca plecak i ochoczo wyrywa się wyprowadzić Peppera na spacer, z koleżanką. Akurat rozmawiam z klientami przez telefon, nie mogę jej przypomnieć o umówionym spotkaniu.

Zbliża się godzina wizyty, dziewczyn nie ma. Poczułam się zawiedziona i nawet wpadło mi do głowy kilka brzydkich myśli (na przykład : takiego numeru nie wywinęłaby swojej macosze). No tak, muszę anulować wizytę, bo już i tak miałyśmy być ostatnimi klientkami, a we Francji zamykają salony o wyznaczonej godzinie i kropka. Ale zdałam sobie sprawę z tego, że póki będę myślała, że tak oto, moje dziecko ma mnie w głębokim poszanowaniu, to takie owoce zbiorę, jakie myśli zasiewam.

Postanowiłam zareagować inaczej.

Wciąż lekko wkurzona zadzwoniłam do fryzjerki i powiedziałam, że będziemy miały kwadrans spóźnienia i poprosiłam, żeby na nas poczekała.Żeby odreagować, wyszłam na spacer, bo wiedziałam, że nie będą włóczyć sie po dzielni z Pepperem przez godzinę.

Widzę ją nagle po drugiej stronie chodnika, jak wyciąga swoją komórkę i czyta moje esemesy. (Hej, idziemy do fryzjera. Gdzie jestes? Zadzwoń do mnie). Widzę, że zupełnie o tym zapomniała, dobrze bawiła się z koleżankami a teraz zaczyna przyspieszać kroku, ze zmartwioną miną.

Zgarnęłam ją z chodnika, poszłyśmy do salonu. Wybieraliśmy razem fryzury, opowiadała mi jaka jest różnica między dwoma identycznymi dla mnie wariantami. Fajnie było poznać jej gusta:-) Spędzilyśmy miły wieczór, tylko we dwójkę (przypominam, że zazwyczaj I. i M. są z nami w tym samym czasie i praktycznie nie mam takich momentów sam na sam z moim dzieckiem. I to od siedmiu lat).

Wracając spacerkiem, roześmiane (bo Irka chciała koniecznie mieć kręcone włosy, a kiedy zobaczyła się z kręconymi włosami, oświadczyła że wygląda jak owca Shaun:-)) wstąpiliśmy do lodziarni.
I to wszystko nie miałoby miejsca, gdybym zareagowała „jak zwykle”, rozczarowaniem, złością i żalem.

To jedno z moich małych zwycięstw nad samą sobą na drodze ku Szczęściu.

Dodaj komentarz