10# – Wdzięczność (dzień dziesiąty)

Kiedy się budzimy, dziękujmy już za ten piękny dzień, który jest przed nami. I za to, ze żyjemy !

Dziś wracam do domu. Przede mną dwa odloty i dwa lądowania. W świetle ostatnich wydarzeń brukselskich, znów czuję się nieswojo…

Ale przecież żyję. 

Uśmiecham się.

*** 

1. Jestem wdzięczna za prawdziwy długi poranek w łóżku. Wyspałam się za cały tydzień.

2. Jestem wdzięczna za spokojne śniadanie w samotności. I takie mrugnięcia okiem, spod wieczka od konfitury :

  
3. Za deszczową i melancholijną podróż na lotnisko. Czytałam książkę w taksówce, a kolega drzemał. 

 4. Za to, że jednak nie zwiedziłam Edynburga z kolegami z pracy – wrócę tu po prostu z bliskimi;-)

5. Za spokojną podróż – buszowanie po lotniskowych sklepach, miłą prawie wszędzie obsługę, punktualność samolotów i szczęśliwe lądowania.

6. Za miłego mejla od koleżanki z pracy.

7. Za radość Pepper, kiedy mnie zobaczył. 

8. Za to ze mój były mąż wpadł z Irenką podczas mojej nieobecności i „starał” się naprawić uszkodzony od kilku dni kontakt w toalecie.

9. Za kolację w ulubionej przez nas restauracji japońskiej. I za małe „bonusy” którymi nas tym razem uraczono.

10. Za to, że uzupełniam moj dzisiejszy „dziennik wdzięczności” leżąc w moim łóżku, obok śpiącego mężczyzny, ktory mnie kocha. A moje mysli biegną do jutrzejszej podróży do Polski, na Wielkanoc. 

😉

Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

Jedna myśl nt. „10# – Wdzięczność (dzień dziesiąty)

Dodaj komentarz