Tygodniowy Rozkład Lotów #13

Spędziłam Wielkanoc jedyną w swoim rodzaju.
Obyło się bez niesnasek, kłótni, żalów. Obyło się bez spiny, że musi coś być takie a nie inne, bez namawiania mnie do jedzenia mięsa, prawie bez alkoholu (a to już prawdziwa nowość). Było za to dużo bliskości i śmiechu, była piękna święconka, był długi spacer, wspólne gotowanie i sprzątanie, normalność.

Może nie powinnam tego napisać, ale co tam. Znalazł się skądś Rozweselający Papieros a widok mojego Ojca zaciągającego się zielem oraz spacer z dymkiem z Mamą – bezcenny.

🙂 

moja rodzina, po wyprowadzeniu się z Łodzi odżywa w stylu Flower Power. 

Wracam do Francji i jest mi trochę przykro, bo tak krótko. A jednocześnie z głową pełną samych miłych wspomnień, więc miło
No ale. 

Tydzień z dziećmi. 

1. Rodzina – tak. Jest dla mnie najważniejsza. Patchworkowa, posklejana, ale taką ją stworzyliśmy i taką ją kocham. Plany na ten tydzień? Spędzić ze wszystkimi jak najwiecej czasu, przytulać te moje naburmuszone nastolatki jak najcześciej, i szukać powodów do wspólnego śmiechu.

2. Finanse. Wow, wow, wow. Proszę państwa, jak pisałam w ubiegłym tygodniu : bank zgodził się na nowe warunki kredytowe, jesteśmy zatem zadłużeni już „tylko” na najbliższe 12 lat, płacimy miesięcznie trochę więcej, ale w sumie kredyt będzie nas kosztował duuuużo mniej, niż to było początkowo założone. I o tym napiszę kolejny odcinek serii „jak kupować mieszkanie we Francji” 🙂

3. Czas dla siebie. Przeczytałam L’exception. Czytam „le Bonheur est en vous” oraz „Życie na pełnej petardzie”, o której myślałam już od grudnia. Kupiłam dzisiaj na lotnisku a pózniej dowiedziałam się że ksiądz Kaczkowski nie żyje. 

Umówiłam się na seans masażu (ktory jest jednocześnie seansem terapeutycznym, z kobietą która jest rownież trenerką od rozwoju osobistego). 

A w piątek znów wizyta u Ethiopaty.

Poza tym mam zamiar uszyć sobie saszetkę na kobiece comiesięczne akcesoria. W teorii mogłabym ją sobie kupić, i czas bym zaoszczędziła (materiały mam, wszystko z odzysku) i byłoby bardziej estetyczne (bo szyję ręcznie). Ale mam ochotę oddać sie zajęciu kreatywnemu a zarazem upierdliwemu na tyle, by poćwiczyć cierpliwość. 

Podobają się Wam ćwiczenia Wdzięczności? Bo zostało zaledwie 7 lekcji do odrobienia :*

4. Sport i Zdrowie – ponieważ (niestety) znów nie jestem w ciąży, Święta minęły, a z Polski przywiozłam sobie jeszcze jedną książkę z ćwiczeniami cierpliwości 🙂 czas się rozluźnić i skupić na sporcie. Zaczynam od wtorku program 180 dni z Natalią Gacką. 
W sobotę jedziemy na narty.

5. Praca – odpoczęłam w święta, nabrałam energii i znow jestem pełna entuzjazmu 🙂

6. Kuchnia – ułożyłam menu, od wtorku do piątku.(w sobotę jadę na narty, a w niedziele jadę do pracy na kolejny tydzień).

7. Inni – nie bedzie mnie w Lyonie przez kolejne 2 tygodnie. Najpierw Rodzina. Jesli starczy czasu – inni. 

8. Podróże – z tych prywatnych szykuję się do majowego weekendu z Mamą w Londynie.

9. Dom – podlewam kwiatki, sprzątam, piorę, ogarniam… W tym tygodniu wystarczy 🙂

Miłego tygodnia !

19 myśli nt. „Tygodniowy Rozkład Lotów #13

  1. 5000lib

    Mam taakie zaległości na Twoim blogu, w sensie komentowania, że… Muszę sobie to poukładać. Masaż to super sprawa, jeśli możesz — korzystaj. Dzisiaj smutno mi się zrobiło, bo dowiedziałam się, że zmarł ks. Jan Kaczkowski, piszę o tym, skoro wspomniałaś o książce…

    Odpowiedz
      1. 5000lib

        Dzisiaj mam taki refleksyjny dzień, a zaczęło się od Twojego wpisu rano. I jeśli można tutaj, napisać, komentując go równocześnie, że rodzaj ćwiczenia mnie autentycznie ucieszył, i nie było ono dla mnie trudne, a właśnie radosne, bo z innej perspektywy pozwoliło mi spojrzeć na moją drogę, na porządki etc. A wracając do tego wpisu. Chciałabym coś napisać, ale generalnie jakoś mi się nie składa. I trochę mi smutno. Jednocześnie, bardzo wnoszące było dla mnie to, że mogłam posłuchać to, co i w jaki sposób głosi. To ad vocem relacji.

        Odpowiedz
        1. babajoga Autor wpisu

          Miałaś naprawdę szczęście, że mogłaś go posłuchać.

          A ja bardzo się cieszę, że praktykujesz te ćwiczenia z książki o ho’oponopono.
          Mam wrażenie, że w moje spojrzenie na życie zmienia się powolutku i kręci się w tę dobrą stronę a jestem ciekawa Twoich spostrzeżeń.

          Odpowiedz
          1. 5000lib

            Ksiądz Kaczkowski i moje podejście do Wiary to temat rzeka i w pewnym wymiarze bardzo osobisty. Uważam, że pytanie o Wiarę, bądź Wiarę i Religię, to pytania należące do najintymniejszych. Dlatego np nie poruszam ich u siebie na blogu. Nie,żeby nie były ważne.
            Generalnie nigdy nie udało mi się dostać na spotkanie, a szkoda, ale wiele jest rekolekcji, wykładów dostępnych na YT. i można posłuchać. Dla mnie dzień po dniu, to trochę za szybko, dobra o wiele za szybko, odpowiednim dla mnie tempem było by np co drugi dzień, ale to ja tak mam, i nie jest to kwestia racji. Powiem Ci, a raczej napiszę, na temat wdzięczności przeczytałam po raz pierwszy (jeśli chodzi o stricte rozwojowe kwestie) dziesięć lat temu, szmat czasu… Myślę, że wdzięczność to rodzaj przyprawy, którą można stosować w życiu, i za pomocą, której nadajemy mu smak… Oczywiście we właściwych proporcjach, i z uważnośćią, a nie z byciem wdzięczn_ym/ą „na siłę” bo wypada…

            Odpowiedz
              1. 5000lib

                Ja także o tych pomyślałam. Jeśli mówimy o Odejściach, to jest dla mnie bardzo trudne ćwiczenie. A może, to po prostu mnie zaskoczyło, bo przecież — to zależy od przepracowania relacji… Czytałaś „Rok magicznego myślenia”?

                Odpowiedz
                1. babajoga Autor wpisu

                  Nie. Jeszcze nie;-)
                  Na razie wkraczam na bardzo niebezpieczny grunt czytelniczy.
                  Po pierwsze czytam tę książkę „szczęście jest w każdym z nas” – autorka zaleca czytać jeden rozdział dziennie – lektura na 120 dni.(mam ochotę uszanować jej wolę)
                  Po drugie zabieram się za Natalię Gacką – nie jest to może literatura w ścisłym sensie 🙂 ale jest to zobowiązanie na 180 dni 🙂
                  No i e-book Marcina Kijaka. To też lektora bardzo szybka, ale wymagająca wiele czasu dla wykonywania zadań.

                  Ale mogę powiedzieć, że dzięki codziennemu wypełnianiu Kakebo udało mi się tę dyscyplinę „codziennie w małej porcji” w sobie rozwinąć …

                  Odpowiedz
                  1. 5000lib

                    Myślę, żeby się pochopnie nie zabierać za tę lekturę, choć „Rok…” może zmylić rozmiarami. Myślę też, że kształtowanie (samo)dyscypliny jest mnie np bardzo potrzebne (żeby nie obiegać do ogółu). Niewiele jest pozycji, które w sposób skuteczny potrafią tę funkcję wykształcić (bo tu przede wszystkim wchodzi w grę „czynnik ludzki” ale gra ta jest warta świeczki :-)).
                    Ciekawa jestem w jaki sposób definiujesz „niebezpieczny grunt czytelniczy”? Przecież tak samo można spojrzeć na ćw. wdzięczności, bo tutaj np można wiele rzeczy zobaczyć, a np niewiele umieć nazwać… (Chociaż oczywiście nie zawsze, a może i nie często, albo: „w ogóle”). Możesz mi zdradzić dlaczego zdecydowałaś się sięgnąć po Kaczkowskiego?
                    Myślę o tych ćw. że nie do końca adekwatne wydaje się mieszanie porządków: kończenia relacji, gdzie np mamy taki wpływ, albo go nie mamy (ktoś decyduje się odejść), a ktoś umiera. Po dłuższym zastanowieniu, oddzieliłabym te dwie kwestie, choć mogą, i zapewne zawierają, części wspólne (np możemy zobaczyć jakość danej relacji).

                    Odpowiedz
                    1. babajoga Autor wpisu

                      Niebezpieczny grunt czytelniczy ? Kojarzy mi sie troche z ta ksiazka, Problem Spinozy, w ktorej „bohater”, ten Rosenberg, natknal sie w mlodosci na jakies antysemickie szmatlastwo i to zatrulo mu sposob myslenia. Ale nie wiem. A Co Ty masz na mysli ?

                      Widzialam kilka wywiadow na YouTube, czytalam o nim, ze jest osoba ktora zajmowala sie hospicjum a nastepnie sama zachorowala na raka. Za kazdym razem obiecywalam sobie, ze dowiem sie czegos wiecej. i dzisiaj zobaczylam jego ksiazke na polce w ksiegarni gdanskiego lotniska. A kilka minut, kiedy siedzialam z ksiazka w reku, przeczytalam, ze wlasnie zmarl…

                    2. 5000lib

                      Złapałam się, że siedzę i zamyśliłam się nad tym co napisałaś. Nie miałam ustalonej trajektorii myśli, czy_ tam teorii, jeśli chodzi o wyrażenie „niebezpieczny grunt czytelniczy” a ponieważ można na to spojrzeć co najmniej z dwóch perspektyw (odnośnie np własnego doświadczenia: zmienię się, a to wiążę się z porzuceniem znanego) albo to, o czym piszesz. Przy jednoczesnym braku narzędzi weryfikacji. Przypomina mi się książeczka „Adresat nieznany”(ad vocem tego co piszesz).
                      Kaczkowskiego (nie czytałam jego książek, jeszcze, ale czytałam wiele wywiadów, widziałam rekolekcje i wywiady, albo spotkania autorskie). Najpierw chorował na nowotwór nerki, potem na glejaka (IV stopień) od dzieciństwa jego doświadczeniem była wada wzroku i niedowład jednej ze stron ciała. Tak mi jakoś smutnawo, co dziwne, bo przecież nie znałam tego Człowieka. I myślę sobie, że wiele możemy wziąć nie tyle z książek, czy filmów, obrazów, wystaw, rozmów. Bo to i owszem. Siedzę i myślę w jak przeciwny sposób ten czas dzisiejszego dnia się zaczyna i kończy myśleniem o relacjach, ich jakości, w różnych wymiarach…Jak jeśli chcemy potrafimy się różnić, o tym jednak zdecydowałam się dziś napisać, a ponieważ, wiem, że czytasz mój blog, to nie będę się powtarzać. Jeśli jest zbyt patetycznie, to trudno.

    1. babajoga Autor wpisu

      Hej, wybieram sie tam od 13 do 15 maja.
      Chetnie zlozylabym Ci wizyte, ale przy innej okazji, i z przyjemnoscia bede chciala sie do Ciebie wprosic 🙂 Na przyklad jesli wybiore sie na Farnborough Air show, to zostalabym dzien dluzej lub przyjechalabym dzien wczesniej 🙂
      bo ta majowka to moj jedyny taki weekend tylko z moja Mama 🙂

      Odpowiedz
          1. dee4di

            Haha i dobrze, tylko daty zgramy i będzie super. U mnie co prawda z łóżkami jeszcze problem, ale wygodny materac się znajdzie. Pasuje?

            Odpowiedz

Dodaj komentarz