15# – Wdzięczność (dzień piętnasty)

Wybieramy cześć ciała, która chcielibyśmy w sobie poprawić, ulepszyć.

Podziękujmy za rezultat, jakby był już osiągnięty (dzięki wizualizacji).

***

Jak wspomniałam wczoraj – sport w ogóle wraca do mojej codzienności, bo przeszły wszystkie odciągające mnie od niego pokusy.

A koncentruję się na … moich ramionach 😉

  1. Jestem wdzieczna na wspolne sniadanie przy stole. W czworke.
  2. Za zakupy, ktore moglam zrobic w sklepie „dla bobo” (czyli dla ludzi, ktorym sie w glowach poprzewracalo, wedlug Sarkozego, bo chcemy kupowac warzywa i owoce sezonowe lub chcociaz produkowane w zasiegu 250 km od miejsca zamieszkania.
  3. Za to, ze udalo mi sie wyprac (w plynie domowej produkcji) wszystkie brudne ubrania, reczniki i posciel. Jednego dnia. (z drugiej strony, wrzucam rzeczy do pralki, po dwoch godzinach robie przerwe w tym co robie, rozwiedzam pranie, laduje pralke i tak caly dzien. W sumie te przerwy byly mi potrzebne ;))
  4. Za rozmowe z Ania.
  5. Za udany dzien w pracy
  6. Za to, ze Irenka zaprosila kolezanki do domu i ze wspolnie, w szostke, siedzialy przy stole w jadalni i mowily po angielsku (z tym rozkosznym akcentem i „h”, ktorego nie wymawiaja w slowie „have” lub „hungry” a przyklejaja w „I Ham” 🙂
  7. Za wspolne z Margaux przygotowanie tiramisu na srode
  8. Za wspolne przygotowanie pizzy
  9. I teraz bedzie hardcore: za awanture z Benoit, taka nocna. Bo pozwolila nam obu powiedziec rzeczy, ktore nosimy w sobie od miesiecy, a „nie bylo okazji”
  10. I za to, ze jednak noc spedzilismy w jednym lozku.

Ćwiczenie pochodzi z książki „Ho’oponopono” napisanej przez Laurence Dujardin i wpisuje sie w moje aktualne zainteresowanie szeroko pojetetym „Rozwojem osobistym

Dodaj komentarz