Tygodniowy Rozkład Lotów #15

Tydzień bez dzieci.

1. Rodzina – tyle się wydarzyło. A tyle jeszcze przed nami. Planujemy śluby, dwa, jeden cywilny we Francji, jeden uroczysty w Polsce. Ciekawe, czy znajdziemy księdza w Lyonie, który nas poprowadzi (w sensie przygotuje) do ślubu? Dziewczynki się cieszą (po swojemu). Przyjaciele się cieszą. Rodzice i Rodzina to już nie wiem sama, chyba my naprawdę jesteśmy za starzy na takie imprezy z nami w rolach głównych. Ponieważ oceniliśmy, że nie będziemy w stanie dopatrzeć wszystkiego „na odległość”, zadecydowaliśmy, że skorzystamy z usług konsultanta ślubnego. Będzie mi niezmiernie miło jeśli zaproszeni goście zjawią się i spędzą z nami ten wyjątkowy moment.

2. Finanse – jest dobrze i będzie dobrze. Choć to okres podatkowy. Księgowy, który zobowiązał się do zrobienia mojego rozliczenia podatkowego gdzieś się przyczaił, zastanawiam się, czy nie wziąć bezpłatnego doradcy w izbie podatkowej…

3. Czas dla siebie – poniedziałek -środa odpadają, od czwartku sięgam znów po e-booka „Jak osiagac swoje cele” Marcina Kijaka. Bo mi dwa ostatnie tygodnie wprowadziły mętlik, który powoli się rozjaśnia. A do poduszki – prezent od Ani. Poza tym mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić hammam. Przyda mi się zrzucić trochę starego naskórka. 

4. Praca – jestem właśnie w podróży do Amsterdamu. Na pewno będzie super.

5. Czas z Bliskimi, Przyjaciółmi i Nieznajomymi – paradoksalnie (w zestawieniu z powyższym punktem) mam ochotę wejść do łóżka, z moim narzeczonym (jak to fajnie brzmi) i z niego nie wyjsć przez 2 dni. Łóżko mam piękne, wygodne i pachnące, z widokiem na magnolię i pustą ścianę na której niedługo zawiśnie piękny obraz – i zwyczajnie się za nim stęskniłam. Przez ostatni miesiąc spałam w nim z cztery razy. 

6. Sport i Zdrowie – w czwartek i piątek – joga. W sobotę i niedzielę – bieganie. 

7. Lekka i smaczna kuchnia – jak to w podrozy, nie do przewidzenia…

8. Podróże. Poza służbowymi szykuję nam zasłużony weekend prawie tylko we dwoje. Prawie – robi różnicę.

Ale uchylę rąbka tajemnicy 🙂 znalazłam ofertę na wypad tantryczny dla par. Jestem ogromnie ciekawa tego konceptu:)

9)Dom

 A) kompostownik pracuje, choć podczas mojej nieobecności rzadko kto coś do niego wrzuca. Czy to jest higieniczne? Moim zdaniem tak. Kubeł jest zamknięty, nie wydziela zapachów, od czasu do czasu (raz na tydzień, kiedy jestem w domu) upuszczam trochę „soku”, który dolewam kwiatkom do wody. Boże, jak pięknie przyjęła mi się róża ! Zamierzam rownież podlewać tym cudem rachityczne roślinki na wewnętrznym dziedzińcu… 

B) Dalej „odchudzam” szafki, czyli konsumuję w pierwszej kolejności niedobitki ryżu, makarony, kasze bulgur, mąki z rożnych strączków, sosy i inne skarby, które zagnieździły się w mojej spiżarni, a jak już wszystko będzie oczyszczone, odnowię stok według mojej zasady minimalistycznej: dwa rodzaje makaronu (spaghetti i świderki) dwa rodzaje ryżu (jeden do sushi i ryż z francuskiego regionu Camargue), jeden rodzaj mąki (nie pięćset), 3 rodzaje „groszkow” (ciecierzyca, fasola czerwona, fasola biała), 2 rodzaje kasz (jaglana i do taboulé). I to naprawdę wystarczy by przez 15 dni przygotować bardzo zróżnicowane posiłki). Dobrze jest mieć pod ręką sos pomidorowy, „na wszelki wypadek”. Ocet biały który służy mi jako płyn zmiękczający do prania, lub środek czyszczący (wraz z sodą oczyszczoną), ocet balsamiczny do sosów sałatkowych, dobry olej z oliwek (który używam na codzień rownież jako środek do demakijażu). W lodowce plączą się jeszcze musztardy, które lubimy dodawać do śmietany do produkcji tart… I to byłoby na tyle z produktów „suchych”. Cierpliwie czyszczę rownież szafkę z dwudziestu rodzajów herbat, które zgromadziły mi się od czasu poremontowego. A lubię mieć tylko 3: zieloną, earl grey, i oolang, oraz herbatki ziołowe : pokrzywa, skrzyp, mięta i mieszanka „na dobranoc”. 

C) szukamy nowej osoby do pomocy w prowadzniu domu. Bardzo ufam Alizé, to mądra kobietka i bardzo się cieszę, że znalazła dobrze płatny staż. Na pewno będę ja prosić o zajmowanie się Pepperem podczas naszych nieobecności ale myślę, że staż i studia to już nieźle czasochłonne zestawienie, biec z drugiego końca miasta na dwie-trzy godziny sprzątania, powoli przekształca się dla niej w przykry obowiązek, a nie o to przecież chodzi.  

I Życzę Wam przyjemnego tygodnia.

Dodaj komentarz