Bobo

Zainspirowała mnie Ann i chciałabym podzielić się z Wami pewną myślą, która zawitała u mnie po przeczytaniu komentarza pod jej postem Skala Odpowiedzialnosci (polecam)

Otóż uważam (uważałam i będę uważała) że w życiu liczy się każdy gest. W związku. W diecie. W sporcie. W stosunkach z rodziną i znajomymi. W codzienności.

Opowiem Wam dziś o „bobo”.

Przeczytałam artykuł, z którym zgadzam się tylko po części, ale który niezle ilustruje francuskie nastroje : obserwujemy jakas nagonka na „bobo”, bo nagle sa oni wrogiem francuskiej gospodarki, a w szczegolnosci rolnictwa.

Bowiem „Bobo” to dla niektórych mieszkańcy ładnych dzielnic, którzy ubzdurali sobie, że będą przeszkadzać w „normalnym” życiu „normalnym, ciężko pracującym” ludziom.

Jak przeszkadzać? Otóż – Bobo kupują bio i/lub lokalnie, coraz rzadziej chodzą do supermarketów, a jak tam już chodzą to z własnymi torebkami. Albo kupują „w drugim obiegu”, po kooperatywach, biocopach, od producenta. Maja na to czas,  bo często wykonują prace, ktora nie ma normowanych godzin pracy, wiecie, graficy, architekci, tlumacze, artysci, freelancerzy I tak dalej.

Przyczyniają się do upadku małych firm produkujących artykuły „spożywcze” (trudno nazwać mi barkietkę ze zmielonym mięsem końskim, podawanym za wołowinę, sprzedawaną z czymś w rodzaju makaronów jako spagetti bolognaise – żywnością ).
Czy Hipermarkety zaczynają odczuwać odpływ tej klienteli, nazwijmy ją uświadomioną”? Wątpię (niestety).

Ale coś zaczyna się dziać, bo oto pan Sarkozy, polityk mniej lub bardziej szanowany, wygłosił taki oto spicz.

https://www.youtube.com/watch?v=1AYhLesidi8

Otóż, w skrocie: rolnictwo się sypie, ponieważ gospodarstwo to przecież mała firma; firma nie może pozwolić sobie na straty, lub przeciwnie, klęskę urodzaju. A tu bobo przychodzi i żąda od rolnika “agroecologie”, by nie stosował sztucznych nawozów, chce kupić Żywność nieprzetworzoną, dobrej jakości i jeszcze bogatą w minerały!  No i zaczyna zwyczajnie robić burdę, burzy porządek ! Pardon: “detruit notre puissance agricole” (czyli niszczy nasza potege rolnicza)

Czy widzicie to co ja?

Bobo – przeszkadza ! I to na tyle, że mówi o nim człowiek, który będzie ubiegał się znowu o fotel prezydenta Francji !

No ja jestem zachwycona 🙂

Obywatele, którzy takich argumentów słuchają dzielą się na kilka grup.

Na przykład, duża część daje się złapać w pułapkę „Last Place syndrom” To taki koncept w którym nizsze klasy społeczne (czytaj, ci ktorym sie dzisiaj cienko przedzie) bronia interesow wyższych warstw, wbrew swoim interesom, ponieważ aspiruja do przynależności do innej, „lepszej” warstwy.
Tu: no co to za ludzie, Ci bobo, niszczą „nasza potęgę” 🙂 (Jaka nasza ? jaka potęgę ? :))

Inna liczna grupa działa na zasadzie opisanej przez paradoks Abilene : każdy robi cos, na co nie ma ochoty, bo myśli, ze skoro inni to robią, to potencjalnie jest to normalne i dobre dla wszystkich… Tu: biega w sobote do hipermarketu, by kupic 4 pomidrki (bio) z Maroka pakowane w folie i karton, po 2 euro za paczuszke.
A przeciez mozna inaczej 🙂 Lista zakupow, rozowa z domownikami, przeksztalcic zakupy z wycieczki do hipermarketu „zobaczyc co jest nowego” na wycieczke na ryneczek, do kooperatywy, pogadac ze sprzedawcami, no przykladami moge sypac, bo od conajmniej dwoch lat nie robie zakupow w hipermarketach, a czasu tez nie mam az tak duzo…

Niektórzy nazwani „bobo” się oburzyli, jak autorka wspomnianego na wstepie artykulu z Liberation.

Ale mnie najbardziej podobala się reakcja Pierre Rabhi : od lat przecież mówimy Wam, ze nadużywanie pestycydow i monokultura prowadzi do jalowienia gleby, a teraz, kiedy katastrofa puka nam do drzwi chowacie glowe w piasek i szukacie winnego nie tam gdzie trzeba:

„nous connaissons une voie. Capable de régénérer nos écosystèmes, tout en produisant en quantité et en permettant aux paysans de vivre décemment de leur métier : l’agroécologie. Mais qu’entendons-nous par ce mot ? Récemment, Nicolas Sarkozy le tournait en dérision, réduisait sa définition à « une expression bizarre, (…) obsession pour la destruction de notre puissance agricole qui serait remplacée par la possibilité donnée aux bobos d’aller faire leurs courses à la ferme dans le cadre des circuits courts ».

Comme toujours, la manipulation politicienne a quelque chose de désespérant. Alors non, l’agroécologie n’a rien de bizarre. Elle ne prône pas la destruction du monde paysan, elle est exactement l’inverse”

Dlatego zachecam Cie, jesli robisz cos w trosce o swoje zdrowie, z uwagi na srodowisko lub po prostu poniewaz flirtujesz- tak jak ja z minimalizmem –  po prostu rob to, bez wzgledu na to co pomysla inni, bez wzgledu na to ile razy upadniesz, wstan (czego bardzo zycze autorce tego artykulu:  zycie bez plastiku nie jest mozliwe czyli moja przegrana wojna), bo suma naszych wspolnych kroczkow na sile wplywac na polityke 🙂 (czego przykladem jest wypowiedz Pana Sarkozy:))

W tym miejscu chciałabym również nadmienić, że czasem udaje mi się zrobić krok do przodu ale zaraz cofam się o dwa kroki, czasem udaje mi się dojść gdzieś szybciej, czasem wolniej. Czasem wybieram zboczyć, żeby ominąć przeszkodę, czasem się o coś biję. Ale jedno jest ważne. Nauczyłam się t a m (to jest do celu) iść.

Czego i Wam życzę.

Uda nam się, bo jest nas więcej niż myslimy 🙂

PS. Siedzimy wczoraj po kolacji i rozmawiamy o smieciach, o tym dlaczego robie wlasny plyn do prania, dlaczego mam szuflade przeznaczona na opakowania zakupowe, dlaczego mamy kompostownik w domu. Dziewczyny prawie sie zgodzily, zebysmy zaprzestali kupowania Kellogsow Tresor (przez 7 lat nie udalo nam sie ich od tego odwiesc), zeby nie przynosic do domu kolejnych tekturowych pudelek z plastykowymi woreczkami w srodku. Margaux, moja pasierbica, powiedziala cos naprawde fajnego: „Na pewno nie uda nam sie nie kupowac wszystkiego bez opakowan, ale najwazniejsze, zebysmy nie zarzucili tego projektu, co ?”

PS2. Margaux zgodzila sie, zebym zamowila jej podpaske wielokrotnego uzytku, tak na probe, na noc… Bardzo sie ciesze.

Edytowany 02/05

Na blogu Ograniczam sie znalazlam bardzo ciekawe wyzwanie i postanowilam, ze sie dolacze 🙂

Akcja „Mój świadomy wybór” to seria wpisów, które mają Was zmotywować do ujawnienia się jako Wielcy Zmieniacze Świata. Poszukiwane są osoby, które nie boją się mówić i pisać o tym, co robią. Odwaga to pierwsza cecha, dzięki której ktoś nas zauważy. A od uwagi do sukcesu już krótka droga. Wcale nie chodzi mi o sukces w powszechnym tego słowa znaczeniu. Jako sukces poczytuję zmianę, którą chcemy dokonać w świecie dzięki naszym małym lub dużym życiowym wyborom. Szczerze w Was wierzę, drodzy Czytelnicy! Jeszcze możecie się zgłaszać i pisać o ważnych dla Was rzeczach.

zrodlo: Ograniczam sie

wyzwanie_male_link

 

 

8 myśli nt. „Bobo

  1. Ann

    No to puszczam Twój post dalej, na FB. Czy zgadzasz się? Co prawda mam tam mało znajomych (nie lubię tego medium) ale znajomi mają znajomych etc.

    Odpowiedz
  2. Kasz

    Fajnie, że napisałaś też o tych krokach w przód i wstecz, inaczej czułabym się głupio i z tyłu 😉 Ale w ogóle, do czego to doszło, piętnować publicznie ludzi za to, że z własnymi tytkami (torebkami, po śląsku) chodzą. Serio, zaskoczyło mnie to podejście, niespodziewane!

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Bo myslę, że to naprawdę zaczyna mieć impakt na gospodarkę: naprawdę rolnicy nie-bio zaczynają mieć problemy, naprawdę małe firmy produkujące żywność nie do końca spożywczą bankrutują… Idą zmiany i nikt ich nie powstrzyma 😉

      Odpowiedz
  3. Kasia | Ograniczam Się

    Kobieta walcząca o lepsze życie na świecie – brawo! To jest to! Gratuluję tak pięknych świadomych wyborów i propagowania ich szerzej. Z pewnością przyniesie to pozytywny rezultat. Swoją drogą czytałam, że ziemia we Francji jest tak skażona, że ciężko na niej wyhodować coś ekologicznego… Czy to prawda?

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Hej, witam w moich skromnych progach.
      Dziekuje za mile slowa. Bardzo mi sie podoba Twoja akcja i ciesze sie, ze jest nas wiecej.
      To ja napisalam Ci ten komentarz o ziemiach, ktore staja sie nieurodzajne (na fb).
      A slysze o tym dosc duzo, glownie w radio, czasem w TV)
      (jesli znasz francuski, polecam:http://www.francetvinfo.fr/replay-magazine/france-2/13h15/13h15-du-dimanche-31-janvier-2016_1283737.html

      Dostepnych jest bardzo wiele ksiazek na ten temat (na przyklad: Cessons de ruiner nos sols https://www.amazon.fr/Cessons-ruiner-notre-Fr%C3%A9d%C3%A9ric-Denhez/dp/2081342774). Problem jest zawsze ten sam: uswiadomienie spoleczenstwa.
      My zwyczajnie nie mamy czasu, tak na codzien, myslec o tym, skad sie bierze zywnosc, ktora kupujemy …
      Pozdrawiam 🙂

      Odpowiedz
      1. Kasia | Ograniczam Się

        Tak myślałam, że to mogłaś być Ty, choć nie pamiętałam dobrze imienia. Niestety nie znam francuskiego, a szkoda, bo widzę, że sporo w tym temacie się u Was dzieje. Myślę, że gdyby w Polsce ktoś zrobił podobne badania, również nie wyszłoby za wesoło. Edukacja i nagłaśnianie – tyle możemy zrobić. A nuż ktoś się nawróci na ekologiczną stronę mocy?

        Odpowiedz

Dodaj komentarz