Weekend Tantra dla Par

Zastanawiam się od wczoraj, czy para może podarować sobie piękniejszy prezent i dochodzę do wniosku, ze chyba nie.

Po siedmiu latach związku, ten weekend dal nam symboliczne w prezencie piękny notes, który bierzemy ze sobą w nowa podróż, jako dziennik i pamiętnik. 

Przeżyliśmy razem cos niezwykłego i niewysłowionego.

Ponieważ zobowiązani jesteśmy pewnego rodzaju sekretem, nie opisze Wam, co tam się działo (poza jednym ćwiczeniem :)) Pragnę jednak podzielić się z Wami kilkoma refleksjami.

Po pierwsze Tantra jaką dane było nam poznać jest przeznaczona dla par. To ważne. Przyjechaliśmy „nie sami”, tylko każde z nas w trójkącie: „ja-on/ona-nasza para”.

Już od pierwszej minuty przekazano nam, by najpierw zająć się każde sobą, a następnie swoim partnerem i związkiem.

Zdarza nam się często, gdy pojawiamy się jako para, wypowiadać w imieniu partnera, z przyzwyczajenia, „bo wiem, ze on nie lubi mówić”, bo „ona nie ma nic do powiedzenia”… Albo, nie daj Boże, on lub ona ma inne spojrzenie na dany temat i publicznie zaprzeczy lub nie podtrzyma naszej wizji – nic tylko początek kłótni lub wypominajek.

Drugim punktem jest zatem szacunek. Tantra uczy szacunku, tego, ze nawet jeśli jesteśmy w związku, każde z nas ma prawo przeżywać i odczuwać to samo zdarzenie w inny sposób i warto sobie o tym przypominać od czasu do czasu.

Było nas 15 par. W bardzo różnych konfiguracjach wiekowych. Była para sześćdziesięciolatków, którzy poznali się przed kilkoma miesiącami, była para pięćdziesięciolatków z 30 letnim stażem małżeńskim. Były pary kilkumiesięczne, kilkuletnie, kilkunastoletnie.

W różnych etapach związku: przed lub po kryzysie 🙂 dopiero się poznający i ci którzy znają się już jak „łyse konie”. Byliśmy różni: piękni, szczupli, zadbani, starzy, grubi, z nadwagą. Zmęczeni, pełni werwy, obojętni, ciekawi, zrezygnowani.
Przywiodły nas, te trzydzieści osób, różne motywacje. Ciekawość, ostatnia deska ratunku, chęć sprawienia przyjemności partnerowi.
To nie miało najmniejszego znaczenia, ponieważ okazało się, ze najważniejsze stało się ostatecznie spotkanie samego z sobą, pamiętając o poszanowaniu innych.

I nagle pękają róne mury. Czasem te odgradzające nas od drugich ale czasem, bardziej niebezpiecznie – te co przyjmowaliśmy za fundamenty.

Trzecią wskazówką było: być uważnym. Bo jakże łatwo jest zamknąć oczy, uciec w świat fantazji, przeszłości lub przyszłości. Wyobrażac sobie. A jakże trudno jest mieć ciągle oczy otwarte i akceptować to co jest – takim jakie jest. A już w związku – jest to – mowie za siebie – mega trudne.

Czwartym ważnym elementem był: brak porównań. Siebie czy partnera do innych. Tantra nie jest podglądaniem innych. Chronimy swoja intymność, swoja sferę pary.

Czym Tantra jeszcze nie jest ? Nie jest praktyką religijną – przynajmniej nie była mi przekazana jako taka przez naszych instruktorów.
Tantra nie jest pornografią.
To bardzo ważne. Pornografia jest dzisiaj często po prostu elementem naszego życia, jest fantazmem, strefą gdzie upychamy nasze niewypowiedziane pragnienia, wystarczy film, gazeta, opowiadanie erotyczne i już hormony rozpoczynają burze. W naszym mózgu rodzi się podniecenie (o które przecież coraz trudniej w świecie, gdzie jesteśmy nieustannie poddawani stymulantom). Tantra uczy bycia świadomym momentu i miejsca w którym się znajdujemy, szukania i przyjęcia pragnienia, podniecenia i energii seksualnej w nas samych.

Opowiadam farmezony i klepię zdania rodem z New Age ? Zapewniam Was, daleko mi do tego rodzaju filozofii. A i Benoit jest osobą kartezjańsko wręcz racjonalną.

Zdrowy (i Normalny) Związek nie potrzebuje takich „wynalazków” ?
Tu się uśmiecham 🙂
Czym jest „zdrowy związek” ? A juz normalny ? :))

🙂

My po prostu przeżyliśmy coś naturalnie czystego i pięknego.

Osobno i Razem.

I takiego doświadczenia tez Wam życzę.

Miłego tygodnia


PS. Obiecane ćwiczenie : Kiedy zdarzyło się Wam  ostatnio– świadomie, z otwartymi oczami – tańczyć z partnerem, stojąc za jego plecami, przyklejając biodra do jego bioder i po prostu poruszać się w jego rytm? Żadne wyuczone kroki, żadna salsa ani merenge. Po prostu podążać za ruchem jego ciała? warto spróbować już dziś 🙂

PS2. Znalazlam taka strone, na ktora warto zajrzec 🙂

http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/12,88991,18994006.html

 

 

 

4 myśli nt. „Weekend Tantra dla Par

  1. Pastelowa Kropka

    Dla mnie bomba! Chciałabym, choć wiem, że mój M. czułby się dziwnie, to model komputerowy, analogowy, cyfrowy 😉 Człowiek logika i takie tam… A może bym się zdziwiła 😉 Hmmm, żeby się przekonać muszę spróbować 🙂
    Uściski
    Dominika

    Odpowiedz
  2. Pingback: Podsumowanie Roku 2016 | Chatka Baby Jogi

  3. Pingback: #1 -Tantryczny Sylwester | Chatka Baby Jogi

  4. Pingback: Pięć miesięcy z Kakebo - prowadzenie budżetu - Chatka Baby Jogi

Dodaj komentarz