Home made #2

Domowy Plyn do Prania
Dwa miesiące temu zaczęłam domową produkcję plynu do prania. Jak ten czas szybko mija. Wczoraj zrobiłam płyn po raz trzeci i obliczyłam,  ze w ciągu 2 miesięcy zrobiłam okolo 60 prań. (to dużo, ale jeśli wliczam w to dodatkowe pranie pościeli i ręczników, zwiazane z wynajmowaniem pokoju w Airbnb, to wychodzi że ok).

Pranie jest czyste tylko mankamentem płynu jest … brak t e g o zapachu, do którego byłam przyzwyczajona cale życie. Pranie nie pachnie bowiem niczym.

Drugą niewygodnością jest dwufazowy aspekt tej mieszanki 

płyn do prania : savon de Marseille, soda oczyszczona, węglan sodu.

(dlatego przed użyciem należy słoikiem wstrząsnąć). Przyznam, że już się do tego przyzwyczaiłam 🙂

Ale nie do braku zapachu.

Pachnaca Szafa

Dlatego usiadłam wczoraj z woreczkiem lawendy, starą parą rajstop i kawałkami wstążek i sfabrykowalam takie małe pachnące bombeczki – bez szycia 🙂

Poupychalam je po szufladach i szafach. A kiedy przestaną pachnieć, wystarczy skropić je olejkiem lawendowym.

Płyn do prania z … bluszczu (do ciemnych tkanin)

No dobrze, przyznam sie Wam do jeszcze jednego eksperymentu. Z porannego spaceru z pieskiem, znad rzeki, przytargałam około 50 listkow bluszczu. Takiego zwyklego bluszczu, który pnie się po drzewach i murach (polecam poczytać o tym wątek na forum boungler.pl) Pocięłam je na małe kawałeczki i zagotowałam w 1L wody (przez okolo 15 minut). Zostawiłam na noc a na drugi dzień (po spacerze:)) przecedziłam i przelałam do butelki (na ten cel zbieram na przyklad butelki po occie:)) Plyn lekko sie pieni, ma naturalnie przyjemny, delikatny zapach, … który jednak rownież znika po praniu 🙂


Przetestowałam (2 prania).

Powiem tak: zdecydowanie ubrania sie odświeżyły, zniknęły zapachy (skarpetki:)), nie potrafię powiedziesć, czy coś się odplamłlo, bo akurat nic specjalnie brudnego nie było do prania no i wrzuciłam tylko ciemne ubrania.
Dla mnie jest to miła alternatywa dla kupnych plynów do czerni (ktore sa droższe od tych „zwyklych proszków czy płynów   uniwersalnych), a ponieważnie widzę   różnicy.. (to po co przepłacać, jak głosił niegdyś slogan rekalmowy pewnego proszku do prania:))

Proszek do zmywarek

A na koniec podzielę się z Wami receptą na proszek do zmywarek, zastępujacych tabletki, ktory znalazlam na blogu Save the Green, ktora znów znalazła go w książce napisanej przez Bea Johnson, autorkę bloga Zero Waste.

potrzebujemy:

  • 800 g węglanu sodu (kupuję je w La Vie Claire)
  • 200 g kwasu cytrynowego (w pudrze, do kupienia w drogerii)
  • 300 g soli.

(W wersji testowej zmieszalam 1/4 porcji podanych składników))


Mieszamy wszystko w słoiku.

Gotowe. Wsypuję 3 łyżeczki do pojemnika na kapsułki. Do zbiornika na płyn do płukania wlewam ocet (w ktorym zamaczam teraz moje skórki od cytryny, wiecie, te z porannej szklanki wody-z-miodem-i-cytryną), a do pojemnika na sól do zmywarek wsypuję zwykłą sól gruboziarnistą.

Działa. Naczynia są czyste. 

To by bylo na tyle z nowosci home made.

Mam nadzieję że Wam się podobało, może odważycie się wypróbować  któryś z przepisów? 

A dla siebie:  mam nadzieję, że nie jest to jednorazowy poryw świadomości i ze już nie będę musiała  kupować innych produktów. (Sama jestem ciekawa tego eksperymentu).

Na razie na mojej liscie zakupów „chemia domowa” znajdują się:

  • savon de marseille (mydlo marsylijskie z oliwy z oliwek)(2-5 euro)
  • bicarbonate de soude (soda oczyszczona)(w papierowej torebce)(5euro/kg)
  • cristaux de soude (weglan sodu)(w papierowej torebce) (8 euro /1.80 kg
  • acide citrique (kwas cytrynowy)(w platikowym sloiku) (8euro/kg) (jesli bede miala odwage, zrobie go kiedys z cytryn)
  • sol kuchenna (w plastikowej torebce)(9 euro/5 kg)
  • ocet (w plastikowej butelce)(0.40 euro/1 litr)
  • skorki z cytryny
  • lawenda (kiedy nastepnym razem bedziemy na Prowansji zaopatrze sie w wieksza ilosc)
  • percarbonat de soude  (do prania bialych ubrań)

Poza tym:

  • Barwnik do czarnych ubrań (farbuję czarne spodnie 2 razy do roku)
  • Pasty do butów 

A robię z tego:

  • płyn do prania
  • proszek do zmywania naczyń w zmywarce
  • płyn do zmywania (w trakcie ulepszania recepty:))
  • kostki do czyszczenia toalety ((w trakcie ulepszania recepty:))
  • proszek do czyszczenia wanny i umywalek ((w trakcie ulepszania recepty:))
  • uniwersalny płyn do czyszczenia (podlogi, kafelki, meble) ((w trakcie ulepszania recepty:))

Bilans „zero smieci” – na razie zmniejszyłam  tylko objętość odpadów, ponieważ wszystkie składniki   wystarczają na długo, na przyklad kostka 400 g mydła marsylijskiego wystarczyla mi na 2 miesiace, a do tego robię różne eksperymenty; sody oczyszczonej nie kupię chyba jeszcze przez pół roku. Satysfakcji daje mi fakt, że nie kupiłam produktów w dużych    opakowaniach kartonowych, plastikowych butelek i pudełek (3 opakowań  mojego proszku do prania, 3 opakowań produktów do zmywarki). 
 

 

 

11 myśli nt. „Home made #2

  1. Ann

    To co dla Ciebie jest niedogodnością (brak zapachu po praniu), dla mnie jest zaletą. Chemiczne zapachy są dla mnie nie do przeżycia. Zapach świeżości po praniu uzyskuję susząc na wietrze. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Mam. Ale nie do konca jest to pasta do zębów. Pisałam o tym w Pierwszym bileciku Home Made.
      Mieszamy łyżeczkę wody utlenionej z łyżeczką sody oczyszczonej.
      To jest pasta, ktorą poleciła mi moja dentystka, do używania na przemian z moją pastą do zębów (z fluorem).
      Usuwa kamień nazębny, łagodzi podrażnienie dziąseł (wyleczyłam sobie zapalenie dziąseł, myjąc wyłącznie tą pastą zęby przez tydzień).
      Poza tym jest w sieci mnóstwo przepisów na pasty do zębów, ale ja akurat jestem wierna elmexowi (bo dzięki niemu nie mam próchnicy:-))
      A pasty sodowo-utlenionej używam teraz prewencyjnie 🙂

      Odpowiedz
      1. blotowlosa

        widziałam ostatnio wideo z dziewczyną, która wyrabiał swoją pastę do zebów z oleju kokosowego ( z lodówki, stężałego) z sodą i olejkiem miętowym/eukaliptusowym – który ma działanie bakteriobójcze. bardzo mi się podobał ten sposób, zamierzam wypróbować w niedalekiej przyszłości 🙂

        Odpowiedz
        1. babajoga Autor wpisu

          Ja nie mam nic przeciwko domowym pastom do zębów.
          Jednak każdy ma inną historię zdrowotną i osobiście nie porzucę pasty do zębów z fluorem, ponieważ ta, którą stosuję od lat (Elmex) przyczyniła się do wyleczenia mnie z próchnicy (a będąc nastolatką straciłam przez chroniczną próchnicę kilka stałych zębów).
          Moja dentystka jest osobą, która stosuje jak najmniej środków „niekoniecznych”, nigdy nie robi znieczulenia, odradza mi kupne plyny do pukania jamy ustnej. Prewencyjnie zaleca pastę z fluorem na zmianę z pastą soda oczyszczona-woda utleniona:-)
          Natomiast bardzo negatywnie reaguje na historie „pasta do zębów bez fluoru” i krytykuje nieuczciwość producentów, ktorzy trąbią, że mozna się bez fluoru obejść, ale to dłuższa historia 😉
          Pozdrawiam 🙂

          Odpowiedz
          1. blotowlosa

            Ja też jestem fanką Elmexa, nie tylko pasty ale również takiego małego żelu – jedyny specyfik który pomógł mi na moją nadwrażliwość i odsłanianie szyjek 🙂 (ostatnio porzuciłam go jednak na rzecz Paradontaxu, którego mojemu lubemu polecił jego lekarz tak że mamy półroczny zapas Paradontaxu… ), ale chciałabym wypróbować tą swojską wersję raczej ze względu, że fajnie umieć zrobić coś samemu 😉

            Odpowiedz

Dodaj komentarz