Dzień.

Dziś w Polsce Dzień Matki. Zadzwoniłam do Mamy, podziękowała mi za pudełko czekoladek.

-Jakie pudełko?

-A Tata mi dał pudełko w kształcie serca i powiedział, że to od drugiej córki.

Rozczuliłam się. 

Jako Mama Dzień Matki obchodzę co dwa lata, w ostatnią niedzielę maja. W tym roku Irenki nie bedzie ze mną. Wczoraj wparowała mi do łazienki z torebką na prezenty i wręczyła mi herbatkę.

„Bo niedzielę nie bedziemy razem. Kupiliśmy razem z Benoit, bo jestes na tej diecie…”

W środku była mieszanka „detox”

Kochane to moje dziecko.

To w związku z dzisiejszym świętem napiszę, jak mama i macocha o swoich nastolatkach.

***

Na codzień nie jest to pasmo samych zwycięstw. Dziewczyny mają kilka światów. Dom u nas, dom u swoich drugich rodziców, wspólny pokój, wspólną szkołę, odrębne kolka znajomych. Nie jest im łatwo dojrzewać w tym metliku, a jednak się przystosowały.

W sobotę znalezlismy w końcu czas żeby zrealizować „bony na zakupy z Agnieszką”, które otrzymały jeszcze na gwiazdkę.w ogóle na zakupy ubraniowe chodzimy rzadko, ostatnio razem było to podczas naszej wycieczki do Nowego Yorku i Toronto. Czasem dokupuję tylko bieliznę…

zdjęcie niecodzienny – my z dziecmi na zakupach w centrum handlowym 🙂

Dziewczyny oprowadziły nas po Part Dieu – widać, że są tu częstszymi gośćmi niż my. Miały taaaakie plany. Zaczęliśmy od Beezbee, okazuje się, że to aktualnie modna w szkole firma. Następnie New Yorker. Na Pimkie, H&M, Gap i Jennyfer nie chciały patrzeć – powiedzialy, że to niemodne. I… To koniec .

Miały wolną rękę, mogły wybierać sobie co chciały. A wiecie z czym wróciły? Podkoszulka, krótkie spodenki, piżama. Nic wiecej nie chcesz? Nie, nie potrzebuję nic innego.

***

Pojechaliśmy do Chevalinnes. Potrafiły bawić się z psem cały wieczor, łazić po drzewach, wyciągnęły stare gry planszowe. Kiedy je zostawiłam na godzinkę i pojechałam do Annecy odebrać Benoit z dworca, grzecznie obejrzały film na netflixie. A skończyliśmy grzejąc się we czwórkę przed kominkiem.


Wczoraj wzięłam dzien wolny, żeby pojechać z jej szkolnym kołkiem sportowym na zawody. Jejku, jak się cieszę, że mogłam to zrobić, bo dało mi to okazję zobaczyć, co potrafi. A potrafi wiele !


Wiecie, że ja jej nigdy wcześniej nie widziałam w takiej akcji? Irka jest bardzo dyskretnym dzieckiem. W ostatnich tygodniach świetnie jej idzie w szkole – bardzo się podciągnęła z francuskiego, w wolnych chwilach pisze mini opowiadania na komputerze 🙂 wciąż jest adeptką stricte minimum a szkoła to dla niej miejsce spotkań towarzyskich. Czasem jest uparta i bezczelna, ale najcześciej dobre z niej dziecko i układa nam się o niebo lepiej niż rok temu .

A Margaux? Z moją pasierbicą życie układa nam się, od pewnego czasu, bardzo poprawnie.

Wydaje mi się, że oprócz tego że dojrzewa, uklada jej się w głowie i można z nią porozmawiać na fajne tematy, to zadziałało cos jeszcze :

Przytulanie.

Codziennie rano, kiedy wstaje, całuję ją w oba policzki (po francusku, cmok cmok w powietrze koło policzków) i jeszcze ją ściskam w ranionach. Banalne, co? Ale mozecie mi wierzyć, że ten prosty akt zajął nam kilka lat na wprowadzenie w życie – wcześniej po prostu mnie odpychała. Obowiązkowo cmok cmok przed wyjściem i po przyjściu ze szkoły, jakies małe wzięcie w ramiona w ciagu wieczoru i przytulas na dobranoc.

Margaux jest rownież bardzo skryta, bardzo dobrze się uczy, zaczyna interesować się polityką 🙂 i swietnie idzie jej z angielskim; bardzo rzadko mówi o swoich emocjach, w ogóle nie mówi nie (przytakuje, zgadza się na coś, a pozniej i tak tego nie robi;-)), w przeciwieństwie do Irki, ktora jest konsekwentnie w fazie „nie” od lat.

Dzis jest ostatni wspólny wieczor przed tygodniowym rozstaniem. Podarowałam im książki z okazji zbliżającego się dnia dziecka (którego my raczej nie obchodzimy).

I spieszę się spędzić z nimi czas.

5 myśli nt. „Dzień.

Dodaj komentarz