Podsumowanie postu Dr. Dąbrowskiej (14 dni)

W niedziele zakończyłam mój pierwszy post, oparty na diecie owocowo-warzywnej Dr. Dąbrowskiej.

Bardzo dziękuje mojej koleżance Dorocie za inspiracje, motywacje i wsparcie.

Samopoczucie ?

To było prawdziwe wyzwanie, bo o ile pierwsze 3-4 dni były jeszcze naładowane motywacja, energia itp., pod koniec pierwszego tygodnia pojawiły się kryzysy, bynajmniej ozdrowieńcze – okazało się, ze jestem uzależniona od cukru. W chwilach takich kryzysów drżały mi ręce (objaw głodu, ale głodu cukrzanego, nie „zwykłego”, bo naprawdę można się najeść duszonymi na wodzie porami ze szpinakiem, cebula i czosnkiem) i byłam wowczas bardzo nerwowa.

Zobaczyłam  film, That Suggar Film (o którym ładnie napisała już Ania) i zrozumiałam, ze na codzień dostarczam w moim pożywieniu bardzo dużo cukru.
Pod postacią gotowanych ziemniaków, czy bananów, których czasami jadłam po 4-5 dziennie – a co dopiero reszta ? Winko na apero, tarta na deser itp. I to w takim „normalnym czasie”. A przy częstych wyjazdach do pracy doszło do tego fatalne i nieregularne odżywianie, dużo alkoholu, 5 kg za dużo w miesiąc, zakażenia (moja pani doktor potwierdziła, ze jego źródłem może być właśnie dieta zbyt bogata w cukier)…

Było mi bardzo ciężko przekonać rodzinę, ze to jest dla mojego zdrowia. Towarzysko – było bardzo ciężko w ogole – a to zaledwie dwa tygodnie – mamy wielu znajomych, ale widujemy się z nimi rzadko, i jeśli ich półroczna wizyta wypada podczas tego postnego okresu – toto jest bardzo trudne, podobnie jak gotowanie pysznych kolacji i niemożność spróbowania tego co się przyrządza.. Ale jestem mądrzejsza na przyszłość J

Mój organizm się zmienia (wiek, hormony). Ciężej jest mi trawić niektóre potrawy, przyswoić większa ilość alkoholu. Potrzebuje naprawdę mniej niż sobie serwuje (czasem z łakomstwa).

Uświadomiłam sobie te wszystkie sprawy i to jest bardzo pozytywne.

Bilans?

Podczas postu oczyściłam organizm z toksyn.
Poprawił się stan mojej skory (może dlatego ze piłam 3 litry wody dziennie?:)), paznokci (wciąż się lamia, ale nie w połowie długości płytki),
Niebagatelnie: waga spadla mi do 60 kg a to od poniedziałku wprawiło mnie w dobry humor .

Nauczyłam się, dzięki Dorocie, robić zakwas z buraków i ukisić kapustę:-)


Cukier (który jest substancja uzależniająca) prowadzi do skoków humoru. Detoks od cukru pozwolił mi opanować niektóre negatywne emocje („jest Ci źle? Zjedz czekoladkę, lub chociaż bananka” podpowiada mozg, któremu wyraźnie brakuje dostawy łatwego cukru. A może właśnie nie, nie jeść czekoladki tylko zrobić 5 przysiadów i pozwolić ciału jeść to co już w komórkach siedzi ? ?)

Zmotywowało mnie to również do umówienia się na różne badania u różnych lekarzy – endokrynolog, ginekolog itp. Oczywiście, we Francji nie klasnę w dłonie i nie otrzymam terminu u lekarza za dwa dni. Ale zaczęłam działać, wizyty u lekarzy są już zaplanowane na czerwiec.

Planuje zrobić potrzebne badania i zacząć działać podług wyników.

Dowiedziałam się ze najtrudniejsze jest przygotowanie rodziny na następny post, który , jeśli inne plany nie wypala, planuje zacząć 29 października (27 dni postu, 27 dni wychodzenia i moje 39 urodziny J).

Co teraz ?

Po badaniach, wprowadzam jednodniowe, cotygodniowe glodówki od polowy czerwca (przygotowujace do jesiennego postu)

Natura (moja) nie lubi pustki.

Zaczynam #projekt90 🙂

Może pamiętacie #Operacja Plaża ? i jej porażkę 🙂 ?Otóż nauczona doświadczeniem – w takie projekty wchodzi się w grupie bo raźniej 🙂 (tutaj specjalne podziekowania naleza sie Dee, bo to ona przyczynila sie do jej powstania :))

Celem jest moja wymarzona waga (101 w 1001), utrzymanie rozmiaru ulubionych ubrań (36-38), ładnie zarysowane i smukle mięsnie.

Jest cel, jest motywacja, ładnie pobudzona postem. Jest plan :

  • Sport : joga, bieganie, ćwiczenia siłowe, po 2 x w tygodniu
  • Kuchnia : dążę powoli (po wyjściu z postu) do Low Carb High Fat w wersji wege.

Jestem pełna optymizmu.

Którym się dziele z tymi, którzy potrzebują 🙂
Miłego tygodnia 🙂

 

 

 

 

Dodaj komentarz