Kakebo Baby Jogi

Pięć miesięcy z Kakebo – prowadzenie budżetu

O Kakebo pisałam już wcześniej, zanim zdecydowalam sie go użyć do prowadzenie budżetu, i po niespełna dwóch miesiącach.

Rozumiecie teraz, ze moim najbliższym celem finansowym jest odłożenie pieniędzy na ślub i wesele, tak, byśmy mogli opłacić te imprezy z własnych pieniędzy, nie ograniczając ani wyjazdów na wakacje, ani innych ważnych przyjemności.

Założyłam sobie, że pierwsze trzy miesiące 2016 roku przeznaczę na obserwacje moich finansowych zachowań, a kolejne 9 przeznaczę na wprowadzanie oszczędności, rubryka po rubryce.
Minął zatem drugi miesiąc wprowadzania oszczędności.
Przyznam się i przed sobą i przed Wami, ze tak bardzo nie zaciskałam sobie pasa a i było kilka niespodzianek…

Po trzech miesiącach obserwacji założenie budżetu wydatków było następujące :

Kakebo Baby Jogi

Koszty stałe

Kredyt za mieszkanie, charges (czyli koszta utrzymania kamienicy), elektryczność, ubezpieczenia kredytu, telefon, Internet, koszty banku, itp…

W kwietniu stanowiły one 40% moich wydatków, zgodnie z założeniem.
W maju – 60% wydatków…
Co z tą różnicą? Ano, podatki…

Maj był ostatnim miesiącem, w którym mogłam pozwolić sobie na „groszowe” (ale zawsze) oszczędności.
Do tej pory płaciłam podatki co trymestr. Co miesiąc odkładałam pewna sumę jako prowizję miesięczną na podatki, na otwarta książeczkę oszczędnościową. Interesy z tego były bardzo małe, kilka euro 🙂 ale zawsze była to suma odłożona na książeczce 🙂 Od czerwca, będę płacić podatki co miesiąc, żeby nie mieć 20% różnicy co 3 miesiące.

Proste życie

Żywność, Chemia i kosmetyki, Ubrania, Dzieci, Koszty związane ze zdrowiem, Pepper, Samochód…

W kwietniu: 9.75% wydatków
W maju: 17%

Co się stało ?

Kupiłam sobie sukienkę ślubną 🙂 według moich kryteriów, jest to ubranie, wiec wchodzi w rubrykę „Ubrania”. Do tego doszły koszty związane z tłumaczeniem dokumentów potrzebnych na ślub (w samym konsulacie było to 110 euro, plus inne wydatki, bez których nie posunęłabym się do przodu)…
Ale tutaj się pochwale, od początku roku budżet „ Zdrowie” jest praktycznie nietknięty (a ponieważ w czerwcu czeka mnie kilka wizyt lekarskich, jestem na nie przygotowana, jeśli zwrot kosztów mialby trwac zbyt długo). Inna pochwala 🙂 O ile w kwietniu przekroczyłam dwukrotnie wyznaczony sobie limit 30 euro na „chemie” – w maju wydalam zaledwie 25 euro. (tak, tak, jak się robi własne płyny do prania, to maleńkie oszczędności same się pojawiają :)) Poza budżetem „żywność”, „Ubrania” oraz „Inne”, zmieściłam się w wyznaczonych przez siebie kwotach.

Piękne życie

W kategorii „ piękne życie” (mój budżet, moje tytuły kategorii :))

Restauracje, Prezenty, Podróże, Wyposażenie domu, Transport (poza benzyna i parkingiem dla mojego Clio prosto z Raju), Masaże, Kosmetyczka, Fryzjer, Przyjemności, Kino, Książki, Sport, Cele charytatywne…
W kwietniu : 11%
W maju: 18%
Zamiast zakładanych 20% Jak to możliwe ?
W kwietniu byłam głownie w podróżach służbowych, nie miałam zatem czasu na masaże, kosmetyczki, restauracje z koleżankami.
A podróże prywatne opłaciłam wcześniej (bilety samolotowe, hotele itp.), dlatego nie pokazały się w grafiku kwietniowym, zreszta w majowym tez nie. Dzięki temu mogłam również przygotować się finansowo na maj, który był miesiącem obfitym w wydarzenia finansowe (Podatki, Podróż z Mama do Londynu, Weekend Tantra.
Zasada jest bardzo prosta – na przykład mój budżet „Uroda/Pielęgnacja” stanowi 3% mojej pensji. Jeśli w jednym miesiacu nie poszlam do fryzjera, to niewydana sume moge przeznaczyc na oszczednosci, lub wykorzystac na inna przyjemnosc, na przyklad na masaz. Ale jesli przekroczyłam w jednym miesiacu wyznaczony budzet, w kolejnym staram sie w tym miejscu szczegolnie uwazac.

Oszczędności

O ile w kwietniu oszczędności (pieniądze, które przelalam z konta powszedniego na ksiazeczke, stanowily az 40% miesięcznej sumy „wydatków”, to w maju były to zaledwie 2%, poza tym te odłożone w kwietniu pieniądze posłużyły mi do zapłacenia niespodziewanych wydatków. Wazne jest – dla mnie – miec do dyspozycji niezablokowana sume, ktora pozwoli mi spokojnie zyc przez 6 miesiecy, jesli stracilabym glowne zrodlo zarobku.

Oczywiście, co miesiąc przelewam automatycznie również pewne sumy (8 % mojej pensji) na książeczki zablokowane. Te pieniądze będą odblokowane dopiero za kilka lat.
Powie ktos 8% to mało, ale nie zapominajmy, ze wynegocjowaliśmy nasz kredyt mieszkaniowy i zamiast przez kolejne 23 lata, zamierzamy go spłacić w 12 lat. Jest to pewna forma „oszczędności”, jeśli się na to inaczej spojrzy.

Bardzo ciekawych rzeczy mozna dowiedziec sie o sobie prowadzac Kakebo.
Ja sie ucze wlasnie nie zwracac uwagi na male potkniecia, zamiast sie obwiniac, gratuluje sobie, ze w innej dziedzinie idzie mi dobrze, i trzymac oczy wpatrzone w glowny cel.

A Wam jak idzie prowadzenie budżetu ?
🙂
Pozdrawiam serdecznie

6 myśli nt. „Pięć miesięcy z Kakebo – prowadzenie budżetu

  1. azkabazkan

    Próbowałem niedawno spisywać wszystkie wydatki i trzymać to w ryzach, ale ZAWSZE pojawiał się nieplanowany wydatek, który to wszystko burzył. Odpuściłem sobie, ale uważam ze warto przeprowadzić u siebie taki plan wydatków i sprawdzić jego realizację, bo to dobrze uświadamia, ile pieniędzy przepuszczamy na rzeczy o co najmniej wątpliwej przydatności.

    Odpowiedz
    1. babajoga Autor wpisu

      Powiem tak: mnie się zawsze trafiają niezaplanowane wydatki 🙂

      Po prostu dorzuciłam je do budżetu.

      Warto, bardzo warto kontynuować i gorąco Cię do tego zachęcam. I potwierdzam : jest to nudne i upierdliwe. Ale przynosi swoje owoce.
      To codziennie 3 minuty z zeszytem, aby wszystko zapisać (możesz sobie ustawić alarm w telefonie i spisywać to na przykład w autobusie, lub w parku na ławce 🙂 plus raz w tygodniu umieszczenie tygodniowych wydatków w kategoriach (5 min) i raz w miesiącu analiza budżetu (15 minut).
      I spokój.
      🙂
      Pozdrawiam serdecznie.

      Odpowiedz
      1. azkabazkan

        Dla mnie najciekawszym wnioskiem z takiego badania budżetu było uświadomienie sobie, że to co wydaje mi się wydatkiem uzasadnionym w chwili zakupu, okazuje się nieprzydatne kiedy na spokojnie analizuję wydatki po miesiącu. Później, kiedy chcę ponownie to samo kupić przypomina mi się, że uznałem to za wydatek zbędny. I nie kupuję 🙂

        Odpowiedz
        1. babajoga Autor wpisu

          A, w ten sposób. Jasne.
          No ale takich zakupów mam bardzo mało, bo pytam siebie z 10 razy po co mi to, zanim kupię:-))

          Dla mnie nieprzewidziane wydatki to raczej zepsuty samochod, dodatkowe badania lekarskie, nieprzewidziana podróż, nieprzewidziane wyjście do restauracji lub czyja wizyta (lub u kogoś:-))

          Odpowiedz

Dodaj komentarz