Miesięczne archiwum: Sierpień 2016

Pierwsze 101 w 1001 -podsumowanie

Dnia 19 Października 2013 roku, na moim poprzednim blogu napisałam pierwszy bilet:

“Zmiany.

Ma się rozumieć, na lepsze. Wind of Change dmuchnął we Wrześniu. I ciągle wieje. I żeby nie zabrakło mu oddechu, pomogę mu blogiem.

Zatem, co się konkretnie zmienia:

  • Szukam nowej pracy. Z czegoś trzeba spłacić ten kredyt za mieszkanie, nie?
  • Postanowiłam że sport znów będzie dla mnie ważny, a moje ciało w bikini będzie tego wizytówka.
  • Qchnia: staje się… smaczna i zdrowa.
  • Wynajdę magiczny środek, dzięki któremu poprawia się moje relacje:
    • z córka
    • z przyrodnia córka
    • jak również z Księciem z Bajki.
  • I w ogóle sobie poradzę z codziennością, co w tym roku idzie mi jakoś szczególnie pod górkę…

Czego najbardziej sobie życzę.”

Czytaj dalej

„Antispéciste” Aymeric Caron

Czytam a właściwie podczytuję książkę Aymerica Caron, „Antispéciste”

To lektura dla mnie trudna, bo choć większość zawartych w niej informacji jest mi już znajoma, jego bardzo spokojny, prosty, narracyjny styl pióra sprawia, że te wiadomości bombradują mój mózg.

Wysadzają w mnie schrony, do których pochowała się świadomość a później nic już nie może być tak jak przedtem. Aby zagospodarować dziurę po leju potrzebuję przetrawić informacje, dodać kilka nowych elementów, coś jakby pastyleczki z Matrixa, niebieską czy czerwoną? by się zrekonstruować. Czytaj dalej

#15 – Czytając „Lalkę”

Minęło ponad 20 latod kiedy zamknęłam Lalkę i pożegnałam się (z ulgą) z Wokulskim i panną Łęcką.

20 lat lektur przeróżnych. I coś mnie tknęło.
To chyba się nazywa désespoir po francusku, kiedy przechadzając się po polskich i francuskich księgarniach mijam półki obłożone „nowym” Musso, „nową” Nothomb.

Dzisiaj, czytając Prusa, z całym 20-to letnim bagażem lektur post szkolnych, odkrywam te wszystkie detale, które umykają nastolatkom. A dzięki internetowi to czytanie jest … Interaktywne, co rusz to ciekawostka

Na przykład  odkryłam, że marka perfum, tak zachwalanych Izabeli przez Rzeckiego, Atkinson, istnieje do dziś i ma się swietnie ! (Sprawdźcie sami :)) Czytaj dalej

Odliczanka

A, co tam, napiszę i tu, choćby żeby się (wspólnie) pośmiać już po fakcie, w duchu powiedzenia : chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Powiedz mu o swoich planach 🙂

Środa, Dzień-10

Co już mamy ?

+ Moją sukienka na dzień u krawcowej

+ moje 3 pary butów (mało minimalistycznie kruca bomba, tak wyszło)

Untitled design Czytaj dalej

Dziennik pokładowy – moje greckie wakacje

Dzień pierwszy. Wtorek.

Przylecieliśmy wieczorem.

Pokłóciliśmy się już na pokładzie samolotu, o jakąś głupotę oczywiście.

Na lotnisko przyjechał po nas Alex, mąż Izy i wiezie nas na działkę, skąd nazajutrz wyruszamy w dalszą podróż.

Izę znam z fb, wiedziałam  że z mężem organizują żeglowanie, własnym jachtem po greckich morzach i jeszcze zimą zarezerwowaliśmy tydzień na łódce.

Teraz siedzimy na ich tarasie, Benoit wściekły, ja zażenowana, nasi gospodarze też pewnie czują się nieswojo. („zakochani, za miesiąc się żenią” a my tu taki cyrk …)

Z Benoit nie zszedł jeszcze stres związany ze sprzedażą firmy, i dopiero tu w Grecji doszło do niego (sic!), że Iza i Alex mówią po polsku i że czekają go polskie greckie wakacje. Czytaj dalej