Przeczytałam Les langages de l’amour, Gary Chapman

Otrzymaliśmy książkę w prezencie ślubnym i przyznam, ze jest to świetny pomysł na prezent z tej właśnie okazji. Ale lekturę polecam wszystkim parom z ponad dwuletnim stażem.

Gary Chapman ładnie wyminął pułapkę Frederika Beigbedera (miłość trwa trzy lata) i wyszedł z założenia, ze zakochanie nie jest miłością.

Miłość ma szanse rozwinąć się tam, gdzie nie działa już zauroczenie, kiedy ludzie są świadomi swoich wad i swoich wartości. W takiej konfiguracji otrzymujemy s z a n s e na to by wyhodować miłość i najlepiej, żeby odbyło się to w związku (całkowicie pomijamy tu różne inne formy miłości, jak pielęgnowanie sentymentów do kogoś kto już z nami nie żyje, lub nigdy nie żył, itp.).

To takie mało romantyczne, prawda? Wyhodować miłość. A może to właśnie tej toksycznej wizji miłości romantycznej wypadałoby w końcu podziekowac? Przeżyć szal zakochania to jedna z najpiękniejszych głupotek, jaka dane mi było pokosztować (i to tyle razy! ). A jednak to teraz, w pełni świadomości, żyję życie piękne i (w moim odczuciu) dobre i szczęśliwe.

Na świecie istnieją setki języków. Tak i w świecie emocji, sentymentów i odczuć, które są przecież zbliżone dla każdego z nas, niezależnie od miejsca urodzenia i zamieszkania, istnieją różne języki.

Gary Chapman pisze o pięciu głównych językach, z których każdy ma swoje dialekty.

Kształtują się one we wczesnym dzieciństwie i zależą od tego w jaki sposób byliśmy wychowywani.

Jako dorośli wyrażamy swoje uczucia i emocje najczęściej w „języku macierzystym”.

Kiedy jako Polka mowie mojemu Francuzowi „”kocham cię” , to dzisiaj on wie już co to znaczy, i po wielu latach budowania odczuć wokół tej frazy może on zbliżyć się do tego co odczuwa Francuz słysząc „je t’aime”. Ale kiedy jeszcze nie mówił słowa po polsku, moje „kocham cię” mogłoby oznaczać: „lubię kiedy pada deszcz a ja siedzę z herbata przed kominkiem”.

Podstawą udanych relacji w związku będzie zatem nie tylko wyrażanie tego co czujemy, ale wyrażanie tego w języku zrozumianym przez partnera. Oczywiście, polski i francuski są tylko ilustracją.

Pięć języków miłości:

  • Słowa wyrażające miłość
  • Czynności które robimy z miłości
  • Prezenty, którymi wyrażamy miłość
  • Czas i jakość czasu, którymi wyrażamy miłość
  • Dotyk, którym wyrażamy miłość.

A najlepsze jest to, ze można nauczyć się biegle władać wszystkimi (choć najbardziej wskazane sa dwa, wlasny i partnera :))

My tę książkę czytaliśmy razem.

Często tak razem czytamy książki – siedzimy w samochodzie kilka godzin, ja czytam, on prowadzi, dyskutujemy o tym co właśnie przeczytaliśmy.

I zaskakujące jest to, jak wiele można się dowiedzieć o osobie z która żyjemy podczas wspólnych lektur.

Polecam z całego serca, wszystkim parom. Dla zainteresowanych tu jest strona o calej „metodzie”

PS. Napisze więcej o tych językach i dialektach, bo niby są to sprawy oczywiste – ale często je ignorujemy. Ktoś, dla kogo wspólny czas jest najważniejsza forma okazania miłości nie zda sobie sprawy z tego, ze partner robiąc trylion maleńkich „usług” – tu wymieni żarówkę, tam opróżni zmywarkę – w ten właśnie sposób okazuje swoje uczucia…

5 myśli nt. „Przeczytałam Les langages de l’amour, Gary Chapman

  1. Dominika

    Ty to jesteś naprawdę „babą Ja/ogą” 😉 Już drugi raz Twój post wpisuje się idealnie w sceny z mojego życia, w to czego akurat potrzebuję… Dziękuję! i raz jeszcze wszystkiego co delikatne piękne i duchowe na NOWEJ DRODZE ŻYCIA :))))))

    Odpowiedz
  2. Pingback: Podsumowanie Roku 2016 | Chatka Baby Jogi

Dodaj komentarz