Miesięczne archiwum: Październik 2016

First World Problem

Wróciłam.

Przez tydzień byłam odcięta od rzeczywistości, podstawa mojej diety był szampan i kawa, a workoutem : tańce w nocnych klubach.

Wracam do mojej rzeczywistości.

Do mojej Chatki, jogi i biegania, chodzenia na zakupy z własnymi torebkami, używania komunikacji miejskiej, gotowania pysznych wege-dan, borykania się z dorastającymi dziećmi i przekonywania moich Patchworkow, ze dobrze jest być uważnym w kwestii ekologii.

Od jutra, 1 listopada, przez miesiąc, zamierzam zapisać ile śmieci produkuje moja Chatka.
Jest to test, nie mam pojęcia jak to wszystko ogarnąć, jak uporządkować dane, po prostu zaczynam. Jak to się ładnie mówi, od pierwszego kroku.

A odwagi doda mi piosenka

„La tristitude”

https://www.youtube.com/watch?v=UQObMEXyhrU

Czytaj dalej

#głosujportfelem – o świadomości

Jako wynagrodzenie mojej pracy otrzymuję pensję. Dzięki inwestycji w Airbnb mam jeszcze inny przychód, ale pokrywa on na razie koszt inwestycji, przyjmijmy zatem, ze 100% mojego dochodu sanowi moja pensja.

Dzięki Kakebo i prowadzeniu budżetu wiem, że dzisiaj moje wydatki stale (kredyt za mieszkanie, podatki, ubezpieczenia, media, niezbędne abonamenty, oszczędności i projekty ) stanowią ponad 70% mojego dochodu. Na „życie” (bieżące wydatki, takie jak żywność, ubranie, transport i podróże, oszczędności, niespodziewane wydatki itp. zostaje mi zatem mniej niz 30% . (powyższe 70% mogę podciągnąć czasem podciągnąć pod kategorie „wolny wybor” jak na przykład przy wyborze firmy dostarczającej nam prąd – ale jestem świadoma tego, ze to żaden „wybór” o rynku energii widzianym moimi oczami też napiszę)

W moim pojęciu „glosowanie portfelem” polega na tym, by codziennymi decyzjami umieszczać to „wolne” X (w moim przypadku ok. 30%)  w takich rękach, które z tymi pieniędzmi zrobią coś, z czego będę dumna, co podniesie mój „indykator szczęścia”.

Warto odpowiedzieć sobie, jaki akt kupna podnosi mój indykator szczęścia? Dla mnie sa to zakupy : bezodpadowe, kupione w jak najkrótszym obiegu, gdzie wszyscy „aktorzy” (producenci, pośrednicy i konsument) znajduja satysfakcje. W sklepach „charity shop”, gdzie używanym przedmiotom daje sie drugie zycie Jesli kupuje nowe przedmioty (ubrania, kosmetyki) – dbam, by byly to przedmioty bio/ethical/ z „vegan label”, lub stworzone przez znajomych, lub w sklepach, w ktorych mozna wejsc, pogadac z ekipa, z wlascicielem, tworca… Czytaj dalej

Ocalić od zapomnienia

Kochany pamiętniczku

Poniedzialek.
Do Chatki Baby Jogi wpadła Popatrz jaka Francja! (zajrzyjcie koniecznie, jak ladnie pisze o Lyonie) i wspólnie  upichciłyśmy „przetwory na zimę” (dodam, że wcześniej, w sobotę wspólnie  robiłyśmy zakupy na Croix Rousse i też było przemiło).
Z nas są takie Panie domu, że czytałyśmy przepis jak Adaś  Miauczyński (Kiedy wjechali na wyniosłość drogi, oczom ich ukazał się las…”
– Przewróć stronę.
– „…oczom ich ukazał się las… krzyży”),
buraczki się nie dokońca  zapasteryzowaly… ale za to wszystko wyszło smaczne (zimy to te moje przetwory nie doczekają) no i spędziłysmy razem bardzo miło czas.


Wtorek.
Wzięłam udział w zebraniu Klubu Soroptimist i jestem przekonana, że to właściwa dla mnie – w tym momencie mojego życia – organizacja, w której mogę spełnić moje potrzeby społecznościowe. Na pewno napiszę o tym więcej, kiedy indziej. Czytaj dalej

Kalendarz

Nie wiem (nie pamiętam) czy w Polsce kalendarze adwentowe są popularne. We Francji tak. Do tej pory, a Irka skończyła już 13 wiosen, nigdy nie zrobiłam jej kalendarza adwentowego. Owszem, kupowaliśmy im takie z Lego czy Playmobil, ale tym razem postanowiłam zrobić cos zupełnie innego.

Przetrząsnęłam Pinterest i znalazłam kilka inspiracji, co by tu ładnie u Irki w pokoju wyglądało ?

Ale później dotarło do mnie,że to 24 dni, 24 niespodzianki.

…że nie powkładam jej do środka samych czekoladek ani figurek z Playmobila, bo to już nie ten czas… (ten czas minął…)

Nie kupuje zazwyczaj prezentów mojej córce, z wyjątkiem urodzin i Bożego Narodzenia.

Ten grudzień będzie inny.

Ułożyłam listę mini-prezentów. Takich drobiazgów, które mogłyby jej sprawić przyjemność, które do czegoś się jej przydadzą. Ale również poszukam w domu tego co już tu jest, zapomniane w którymś pudle. W jedno pudełko włożę Czule Słówka, w inne pieniążek, w jedne niespodziankę do zjedzenia, w inne „inspirujące historyjki”… Czesc chciałabym kupić na pchlim targu, część u sprzedawców, na sklepach których mi zależy, cześć zrobić sama.

Oto lista, niepełna, pomysłów.

Łamigłówka. Czekoladki od jakiegoś mistrza czekolad. Bilety do kina. Mini książeczka z dowcipami. Przepis na łatwy i efektowny deser. Zaproszenie na kręgle. Grzebień. Wegańskie kosmetyki kolorowe (przestanie mi podbierać z kosmetyczki ?) – pomadkę, cień do oczu, maskarę, lakier do paznokci, kostkę musującą do kąpieli – kosmetyczkę na te wszystkie skarby, herbatkę malinową (bo odziwo lubi),  kolczyki, bon do ulubionej księgarni, ozdobę choinkową ….

Może cos innego przyszło Wam do głowy ?
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie i inne pomysły na mini-prezenciki dla nastolatki .

PS. Po cichutku szykuje jeszcze jeden kalendarz adwentowy, dla Benoit. No i bardziej otwarcie pomoge mu szykowac taki kalendarz dla Margaux.

Zakupy Zero Śmieci – środki czystości

Dziś chciałam Wam opowiedzieć o zakupach zero sieci w sklepie Day by Day.

Czekając aż otworzy się sklep A la Source chadzam do Day by Day.

Produkowanie w domku własnych środków czystości pozostaje bez wątpienia najbardziej ekonomicznym rozwiązaniem. Ale przyznam, ze nie zawsze mam na to czas (płyn do prania), nie opracowałam zadowalającej na dłuższą metę recepty (płyn do zmywania) a niektóre produkty u nas nie działają tak jak powinny (sól i ocet w zmywarce).
Szykuję się do wyjazdu służbowego a wiem, ze to w takim momencie zazwyczaj kończy się jakiś zero-odpadowy środek, a po powrocie zastaje chemie kupioną pospiesznie i bez zastanowienia…

Dlatego uzupełniłam domowe zapasy a przy okazji przetestuję pod względem ekonomii i skuteczności kilka produktów „zero waste”.

Jak wyglada kupowanie w sklepie zero smieci ?
Przychodzimy z wlasnymi pojemnikami, które sa ważone, a nastepnie uzupełniamy je produktami, na które mamy zapotrzebowanie.



Bilans ekonomiczny: Czytaj dalej

L214 – francuskie stowarzyszenie chroniące prawa zwierząt hodowlanych

Zainspirowana postem Moniki chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć działalność L214. jest to francuskie stowarzyszenie chroniące prawa zwierząt hodowlanych.

Stowarzyszenie L214 działa od 2008, jest stowarzyszeniem “au but non lucratif”, czyli statutowo jego działalność nie ma na celu zarabiania pieniędzy.
Twórcy stowarzyszenia wpisują się w nurt antyspecyzmu, czyli anty-dyskryminacji gatunkowej, wprowadzają i rozprzestrzeniają te idee we Francji via Cahiers antispécistes.

Skąd się wzięła nazwa ?

L214 odnosi sie do zapisu L214-1 we francuskim Kodeksie Rolnym (code rural), który o zwierzętach hodowlanych stanowi:

Tout animal étant un être sensible doit être placé par son propriétaire dans des conditions compatibles avec les impératifs biologiques de son espèce

Każde zwierzę, jako istota odczuwająca (sensibles), powinna zostać umieszczona przez swoich właścicieli w warunkach odpowiadających biologicznym wymogom swojego gatunku.

Jaki jest cel istnienia stowarzyszenia ?

Czytaj dalej

Pogadanka

Moja Córka przyszła do mojego home-biura jak zbity pies.
Czy mogę ci coś powiedzieć?

Znam to.

Usiadłyśmy przy stole. Wyciągnęła klasówkę z historii. 5,5 na 20. Brwi mi się same uniosły ze zdziwienia. Mamy dopiero październik.

Ale przecież się uczyyyyłaaaam.

Znam to.

Czuję jak wzbiera we mnie złość. Znam i to.  Czytaj dalej

Porządki

…na półce z książkami.

Mam kilka pozycji, które chętnie poślę w świat.

Jeżeli jestescie zainteresowani, to proszę o kontakt.

Będzie mi bardzo miło, jeśli po przeczytaniu poślecie te książki… dalej 😉

Tę („nie bój się życia”) akurat jeszcze czytam, myślę że bedzie do dyspozycji w listopadzie 😉

Rewolucja

Stało się. Wspólny pokój dla dwóch nastolatek jest wspomnieniem.

Dziewczyny dorastają (choćbyśmy chcieli to jakoś zatrzymać), dorośleją i potrzebują więcej intymności. I własnego świata, który coraz bardziej zaczyna się różnic jeden od drugiego.

Irenka wylądowała w naszej sypialni i w ciągu niepełnych 24 godzin zaadoptowała ja na dziecinno-dziewczęcy pokój. Bardziej dziewczęcy niż dziecinny.

Margaux została w ich dawnym pokoju ale stwierdziła ze jest za duży, źle się w takich przestrzeniach czuje . Postanowiliśmy zatem, ze wykroimy z tego pomieszczenia (20m2) pokój nastolatki i biuro. Szukając pomysłów na pinterescie wpadliśmy na pomysł przeszklonej ściany (po więcej szczegółów możecie rzucić okiem tutaj).

https://fr.pinterest.com/agnieszkariv/pokoj-nastolatki-1/

Dziewczyny uruchomiły niesamowite pokłady kreatywności… a jak bardzo są różne niech świadczy tylko sposób w jaki zaczęły dekorować sobie ścianę zdjęciami.
Irenka zaczęła od oswojenia sobie ściany w sposób spontaniczny, tu konik, tam Babcia z Ciocią. Margaux znalazła w internecie pomysł z sercem wykonanym ze zdjęć. Spędziła wieczór rysując na ścianie prostokąty, które razem ułożyły się w kształt serca.


Siedzą obie i drukują zdjęcia z telefonów.

My powróciliśmy do naszego kampingu. Żartuję tylko po części. Lóżko znów schowało się za biblioteczkę, ale za to po przebudzeniu się widzimy drzewa. Moje biuro, a raczej przestrzeń biurowa jest całkowicie niewidzialna, również zakamuflowana za biblioteka. Na razie zbieram sama zbieram różne pomysły, ale jeśli Pastelowa Kropko byś znów cos zasugerowała, to ja chętnie się zainspiruje.

No właśnie. Rozmawialiśmy siebie z Dominika o moich planach przemeblowań, i zobaczcie jakie piękne propozycje mi podsunęła !
Na pewno skorzystam z podpowiedzi o oświetleniu, psyche (czyli pięknym lustrze, gdzie mogłabym się szykować do codzienności), miękkich szarościach na lozko, obrazie na sciane… Dziekuje, Dominiko 🙂

Dajemy sobie 3 miesiące na wykończenie i udekorowanie naszego pokoju. Termin budowy w pokoju Margaux jest już wyznaczony na styczeń. Wtedy na pewno pochwale się moim gniazdkiem.

***

Rewolucja, na innej plaszczyznie.
Czuję się tak zrewoltowana tym, ze w Polsce ludzie musza wychodzić na ulice, żeby bronić wolności !Tak. Bo dla mnie nie chodzi o to, czy ciąża jest z gwałtu, czy z zakrapianej imprezy, z miłości, z nienawiści, czy zagraża życiu, zdrowiu, wygodzie, nie chodzi o to czy kobieta u której podczas badania prenatalnego dowiaduje się ze dziecko przyjdzie na świat upośledzone. Chodzi o wolny wybór.
Po to mamy rozum, po to rozwijamy i pielęgnujemy własną etykę, żeby moc w razie potrzeby dokonać wyboru. I podoba mi sie postawa – to ze w sklepie jest wolno dostepna wodka, nie znaczy ze musze ja pic. Kiedy jade do Amsterdamu moge – ale nikt nie zmusza mnie – zapalic skreta.
I chodzi również o to, by kobieta była w swojej decyzji – niezależnie od tego jaka ta decyzja miałaby być – otoczona opieką.

W tym samym miejscu odcinam się od polskiej polityki, PiS czy PO,  nie popieram ani jednej ani drugiej partii,nie widzę różnicy, zupełnie jak tu we Francji, miedzy partiami głównego nurtu. Podobnie jak we Francji żadna z tych partii nie zajmuje się przyszłościąekologią, długoplanową zmianą sposobu konsumpcji, tak, byśmy oszczędzali jak więcej zasobów naturalnych, abyśmy przekazali naszym dzieciom cos więcej niż „tradycje” (polowanie to tradycja, wódka po mszy świętej to tradycja, zakupy w hipermarkecie w weekend, zamiast zwyklej wspólnej przechadzki po parku, to tez tradycja………). Żebyśmy nauczyli dzieci myśleć a nie wykonywać polecenia…

Mogłabym tak więcej pisać, ale podnosi mi się ciśnienie. Zamiast tego zrobię sobie trening dywanowy, a po nim kolacje dla mojej Rodziny, spędzę milo wieczór i skupie się nad tym, jak wcielać w życie kolejne punkty z mojej listy 101 w 1001, szczególnie te dotyczące prawa głosu w kraju, w którym żyję. (Bo powoli, bardzo powoli, ale jednak, posuwam się do przodu)