Zakupy Zero Śmieci – środki czystości

Dziś chciałam Wam opowiedzieć o zakupach zero sieci w sklepie Day by Day.

Czekając aż otworzy się sklep A la Source chadzam do Day by Day.

Produkowanie w domku własnych środków czystości pozostaje bez wątpienia najbardziej ekonomicznym rozwiązaniem. Ale przyznam, ze nie zawsze mam na to czas (płyn do prania), nie opracowałam zadowalającej na dłuższą metę recepty (płyn do zmywania) a niektóre produkty u nas nie działają tak jak powinny (sól i ocet w zmywarce).
Szykuję się do wyjazdu służbowego a wiem, ze to w takim momencie zazwyczaj kończy się jakiś zero-odpadowy środek, a po powrocie zastaje chemie kupioną pospiesznie i bez zastanowienia…

Dlatego uzupełniłam domowe zapasy a przy okazji przetestuję pod względem ekonomii i skuteczności kilka produktów „zero waste”.

Jak wyglada kupowanie w sklepie zero smieci ?
Przychodzimy z wlasnymi pojemnikami, które sa ważone, a nastepnie uzupełniamy je produktami, na które mamy zapotrzebowanie.



Bilans ekonomiczny:

 Produkt  Firma Day by Day Referencja (ze starej butelki) Zwykle sklepy
zel WC Bulle verte 4.45 bez marki 2.99
Plyn do prania Bulle verte 6.44 Auchan 3.59
plyn zmiekczajacy Bulle verte 2.5 l’arbre vert 3.49
Srodek do czyszczenia szyb Bulle verte 2.36 Starwax 6.95
sol do zmywarki Bulle verte 3.55 vie claire 4.95
plyn do zmywarki Bulle verte 4.03 finish calgonit 6.1
23.33 28.07

(Ceny podane w Euro)

Jakby nie porownywac – ceny sa zbliżone (w butelki wlałam nieco mniej produktu niż gdybym kupiła „gotowe” w sklepie).

Różnica ?
Bulle Verte jest marka firmy COSMETIQUE DETERGENT SAVON, CDS. CDS jest mala, rodzinna firma (otworzyli ja rodzice a teraz prowadza ja ze swoimi dorosłymi dziecmi)  która ma swoja siedzibe 160 km od Lyonu – jak wiecie #głosujęportfelem i lubię wspierac lokalne przedsiebiorstwa.

Częsc produktow marki Bulle Verte posiada label Ecocert, (cokolwiek to znaczy 🙂 po prostu w porownaniu z wymienionymi w referencjach produktami, producent wykazuje chec udowodnienia, ze jego detergenty bardziej „szanują srodowisko”. A jak wiecie, jesli mam do wyboru produkty „bio/organic” i w podobnej cenie „zwykle”, to wybieram bio i organic.

A jesli wiemy, ze produkty Bio i Organic sa z reguly drozsze o 15-20 % to fakt, ze ceny tych produktow kupionych bez opakowan (luzem:)) sa po prostu duzo nizsze (niz produktow nie bio i kupionych w hipermarkecie) Co oznacza to, ze ktos (korporacje typu Unilever) sie niezle oblawia na naszym braku czasu i przyzwyczajeniu do chodzenia do supermarketow…

No i last but not least – do zakupu tych moich detergentow uzylam opakowan, ktore juz mialam, czyli o 6 opakowan plastikowych mniej w moim koszu na smieci. 6 takich opakowan wypelnia objetosc mojego kosza na smieci 🙂
(Bo od Listopada ruszam z takim osobistym wyzwaniem – policzyc i udokumentowac, ile smieci produkuje moje gospodarstwo domowe :))

Oczywiscie nadal bede szykowac sobie, jak tylko czas pozwoli wlasne plyny do prania, ocet z cytryna do plukania lub czyszczenia kuchni, proszek do czyszczenia toalety i inne… A te tutaj zostana sobie w obwodzie, na czarna godzine, ktora wybija zwykle podczas moich nieobecnosci 🙂

Czy Wy szukacie tez takich rozwiazan ?
Milego weekendu !

 

19 myśli nt. „Zakupy Zero Śmieci – środki czystości

    1. Baba Joga Autor wpisu

      Z domowych sposobow znam jedynie Savon Noir (rozcienczone czarne mydlo) ktorym ja myje i parkiety i meble, w ktorym piore, rowniez dywany…

      Moze po prostu sprobujesz mydlem ?

      Odpowiedz
  1. Kasia | Ograniczam Się

    Można zrobić płyn do prania z gotowanych orzechów piorących i gliceryny. Słyszałam, że gliceryna działa fajnie zmiękczająco, może do wełny też się nada. Piszę „słyszałam”, bo sama tego nie testowałam.
    Ja piorę w domowym proszku do prania albo w samych orzechach i jestem póki co zadowolona.

    Odpowiedz
  2. blotowlosa

    Ostatnio dużo się w tym temacie dzieje, u nas ( na Słowacji) mają wprowadzić całkowity zakaz używania plastikowych toreb w sklepach (tylko kiedy to będzie?). W ostatnim czasie otworzył się pierwszy sklepik który sprzedaje żywność do własnych toreb (lub oferuje papierowe), min. kasze, rośliny strączkowe, zioła, herbaty, orzechy, na hipster targu działa również eko drogeria, w której możemy sobie odlać płyny i proszki (przyznam się, że jeszcze zniego nie korzystałam, ale bardzo mnie ciągnie :)) może wybiorę się tam w przyszłym tygodniu…

    Ja bardzo nie lubię jak sklepy „narzucają” korzystanie z plastikowych toreb. W Tesco np. kasjerka waży warzywa przy kasie (nigdy ich więc nie pakuję), w kaufladndzie natomiast trzeba sobie ważyć samemu (więc zawsze nalepiam te nalepki [które btw bez sensu trzeba drukować po to zeby zaraz skończyły w koszu] na jakiś jeden kartonik, a warzywa i owoce i tak wrzucam razem do ukradzionego kartonu po makaronu czy czymś innym, oczywiście kasjerka przewraca potem oczami…

    Mam plan również zainwestować w swój własny keep cup (kubek na kawę), żeby nie brać plastikowych take awayów.

    Ilość śmieci które produkujemy jest ogromna, ale np. wystarczy się przejechać do Indii, żebby zobaczyć co naprawde się dzieje na świecie… my tu zamartwiamy się jednym kubeczkiem, skrzetnie segregujemy i wyrzucamy wszystko, a tam na ulicach walają się tony śmieci (bo nie ma koszy przy drogach, ludzie są przyzwyczajeni do rzucania wszystkiego pod nogi), o segregacji nikt nigdy nie słyszał, a ogromn śmieciska przy rzekach i przy miastach są zawalane tonami odpadów, które po prostu się pali… koszmar :/

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      Tak. Masz rację, że w Indiach jest źle. I że mozna miec takie mysli-konkluzje, a co ja się bede przejmowała jednym kubkiem. Ja jednak wierzę, że suma maleńkich akcji w kierunku budzenia świadomości „ekologicznej” kiedyś – w niedalekiej przyszłości – na pewno zaowocuje globalnym przebudzeniem.

      Mysle, że zacząć, zainicjować takie gesty jest relatywnie łatwo, trudniej jest – z mojego doswiadczenia w tym trwać 🙂 bo czasem jest tomwalka z wiatrakami. Wtedy „przypominam sobie, dlaczego zaczęłam” i idę do przodu 🙂

      Zachęcam Cię gorąco do przesyłania uśmiechów Paniom sprzedawczyniom i kasjerkom, na pewno trafisz na taką, ktora jest zwolenniczką „zero waste”:-)

      No i zawsze mozesz wypróbować ten sowy sklep.
      Byc moze, skoro jest pierwszy, to ceny nie bedą jeszcze najbardziej przyjazne dla konsumenta, ale warto robić tam zakupy, bo im
      Lepiej taki sklep
      Bedzie działał, tym wiecej osob skusi się na ponowienie takiego modelu, im większa konkurencja, tym spadają szybciej ceny …
      Wiesz jak jest:-)

      A czasem, żeby kupować w tej samej cenie wystarczy… wziąć mniej i wykorzystać wszystko do ostatniego grama 🙂

      Pozdrawiam serdecznie i dziekuję za komentarz

      Odpowiedz
  3. Pingback: #głosuj portfelem – o świadomości – chatka baby jogi

  4. Magdalena | Madou en France

    W Stras ceny mają się chyba zupełnie inaczej 🙁
    ekologiczny żel WC – leclerc „univert” 1.28€/l – Day by Day 5.40€/kg – Bocal (inny sklep ZW) – 5.90€/kg
    ekologiczny płyn do naczyń – leclerc „univert” 2.32€/l – DbD 3.70€/kg – Bocal 3.80€/kg
    mydło w płynie – leclerc 1.52-2.72€/l – DbD 11.90€/kg – Bocal 7.80€/kg
    i hit, ocet spirytusowy – leclerc 0.33€/l – DbD 3.90€/l – Bocal 1.40€/l
    ceny leclercowe ze strony internetowej.

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      normalnie szok 🙂
      Wrocilam z Zen Weekendu u Ani, nie robilam wprawdzie zadnych zakupow (procz benzyny) ale wybralam sie z Irka na koniki. Przejazdzka, za ktora pod Lyonem placi sie 70 euro za osobe, tam kosztowala 15 :)juz myslalam, ze macie jakis specjalny ekonomiczny mikroklimat, a tu okazuje sie ze nie 🙂

      Odpowiedz
        1. Baba Joga Autor wpisu

          Tak, mowila mi Ania 🙂
          Czyli nastepnym razem witajac w Alzacji, zapakuje do samochodu sloiki, torebki i butelki i pojade na podboj niemieckich sklepow zerosmieciowych 🙂

          Odpowiedz
    2. Baba Joga Autor wpisu

      PS. Juz wiem o co chodzi.
      Niektore ceny podawane sa jako ceny za litr a niektore jako ceny za kg.
      Chyba nie mozemy tego porownac. Na przyklad ten „nieszczesny” zel WC, faktycznie, cena z kg : 5.40 euro, ale objetosciowo w przecietne opakowanie „zelu WC” wchodzi 824 gr a nie kg.
      Jak widac, ekonomicznie nie jest to najlepsze rozwiazanie, ale jesli porownamy objetosciowo „plysn zmiekczajacy” to sie okaze, ze kupiony „na wage” jest duzo tanszy”.
      🙂

      Odpowiedz
      1. Magdalena | Madou en France

        jest wręcz przeciwnie, przejrzenie kilku kart charakterystyki różnych żeli WC czy płynów do płukania potwierdziło moje przypuszczenia, że ich gęstość jest większa od gęstości wody, co oznacza, że jeden litr waży więcej niż kg, czyli litr jest droższy od kg (choć nie jest to jakaś mega różnica).

        Odpowiedz

Dodaj komentarz