Pierwsze Mydło

Pozwólcie mi uczcić moje pierwsze mydło tym krótkim wpisem.
Agatko, dziękuję raz jeszcze za pokazanie mi tej bajkowej ścieżki a Was, drodzy Czytelnicy odsyłam do posta mydlanego na blogu Klubu Polek, w zakładce Styl Polki.

Potraktowałam bardzo uważnie ostrzeżenia o tym, że należy najpierw sie doksztalcic, doczytać to i owo, zanim sie człowiek rzuci z tłuszczami i roztworami na głęboką wodę. Z Chemia u mnie jest jak z Biologia. Scislej mowiac nie przeczytałam niczego poważnego  o reakcjach chemicznych od lat 20, z czego wcale nie jestem dumna.

No i ten jezyk. Juz sie naczytalam, już uzbroiłam w listę, na wszelki wypadek wynotowalam sobie, że na pewno szukam KOH i NaOH. Wchodzę do drogerii i stoje przed ściana  z proszkami i za nic nie moge odnalezc tego po co przyszłam. Pytam sprzedawcę. „Ale czego właściwie pani szuka ?” czy jest na to jakas inna nazwa niż te 3 czy 4 literki? Konsternacja. Po powrocie do domu wypisałam sobie prawdziwa ściągę do tej nieszczęsnej sody,  w trzech językach, plus wyrażenia z języka potocznego.
Oto fragment, moze sie komus przyda :

Carbonate de sodium =cristaux de soude = Na2CO3 =  weglan sodu, czyli soda kalcynowana
Hydroxide de sodium = soude caustique = NaOH = wodorotlenek sodu, czyli ten występujący w przepisach ług sodowy
bicarbonate de sodium = bicarbonate de soude =NaHCO3 = wodorowęglan sodu, nasza soda oczyszczona.

Przecież to takie proste, powie prawie każdy polski licealista. Z pewnością, po odświeżeniu sobie tych kilku podstawowych wiadomosci, sprawy sie rozjaśniają. Z przyjemnoscia moge powiedziec, ze to odkopywanie tej (mojej) dawnej wiedzy można zaliczyć do styczniowych eksperymentów  (#eksperymentujesz).

Zatem przytachałam już do domu te żrące proszki, wypuściłam sie na miasto w poszukiwaniu tłuszczy  1) tanich, 2) na wagę. Na razie nie moga powiedziec, zeby mi sie poszczęściło, ale to dopiero początek. Olej kokosowy jest pieruńsko drogi (w DbD 25euro za Kg, w vie claire 13 euro za kg, ale za to sprzedawany w słoiczkach, nie na wagę). Najtańsza oliwa z oliwek, z najnizszej polki – 4 euro za litr, w plastikowej butelce, najtańsza na wagę : 8 euro za litr, z Portugalii… No dobrze, ale skoro puściłam witki, to jestem pewna, ze z czyms do mnie wrócą (czytaj – ze źródłem tanich, dostępnych „na wagę” tłuszczy pochodzenia roślinnego) .
Przyszla Bea. Zakasalysmy rękawy, ubrałyśmy rękawiczki, mierzylysmy według kalkulatora (przejrzałam dziesiątki blogów, porad i instrukcji, ostatecznie przepis wykalkulowałam „sama”, wymarzyło mi sie mydło typu savon de marseille, o zawartości 72% oliwy z oliwek, reszta – olej kokosowy).


Co z tego wyniknie, czas pokaże. Póki co siedzę sobie w kalkulatorach i w sieci i kombinuje, co zrobić z olejem słonecznikowym, ktorego nie uzywam…


Bardzo sie ciesze, ze odświeżyłam sobie pamięć, wiedzę  i zrobiłam coś pożytecznego z moimi rękami.

PS. Agata uczciwie przestrzegała – to wciąga ! Moge tylko potwierdzic 🙂
PS. Po bardziej wyszukany przepis, na mydło cynamonowe,  odsyłam do Kasi.

No dobrze, przyznam sie. Od kiedy zrobiłam moje Pierwsze Mydło (w poniedziałek) a napisaniem tego bileciku popełniłam jeszcze proszek do prania ze wspomnianego wyzej artykułu Agaty, paste do prania z bluszczem oraz maleńkie (recepta skalkulowana na 100 gram, to prawdziwa medytacja, odmierzać sodę w ilości 13.38 grama…) mydełko w kształcie serduszka, ot, tak na Walentynki powinno być gotowe  😉


Ściskam Was 🙂

10 myśli nt. „Pierwsze Mydło

  1. Dominika

    Jestem pod wrażeniem :)! Zawsze lubiłam chemię, a moim ukochanym przedmiotem na uczelni była nawet biochemia :P, ALE kurcze widać już wszystko uleciało w eter codzienności, bo Twoje mydło jawi mi się jako niezwykle skomplikowany proces magiczny 😀 Na razie będę jedynie obserwować Twoje poczynania, a w przyszłości kto wie 😉

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      No wlasnie, jesli lubilas chemie (ja nie lubilam, bo to zawsze bylo zbyt teoretyczne) to Ci sie spodoba 🙂
      Tak naprawde, jak juz odmierzysz wybrane slkadniki, trzeba tylko je wymieszac w prawidlowej kolejnosci … przelac do formy i juz 🙂

      Odpowiedz
  2. Magdalena | Madou en France

    super 🙂 ja zaś przez studia i pracę chyba nie umiałabym zrobić ze swojej kuchni laboratorium 😛 kiedyś co prawda kręciłam kremy, ale szybko mi przeszło, co niestety skończyło się wywaleniem wielu przeterminowanych składników…

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      ehkm, do laboratorium to wiele mi brakuje… wiem ze te wszystkie sody sa zrace i manipuluje ostroznie, mam nadzieje, ze sobie niczego nie zrobie.

      Do kremow podchodze z duza doza ostroznosci, bo to chyba wyzsza szkola jazdy. na razie zostane sobie grzecznie przy mydlach, a potem sie zobaczy 🙂

      Odpowiedz
  3. Olga Nina

    ojej to z oleju i ze żrącej sody robi się mydełko.. nie do wiary 🙂 Ja coś słyszałam w Hiszpanii (ale to tak półuchem i może źle, ale teraz mi w głowie zostało i taką legendę miejską będę rozpuszczać), że niektórzy robią mydło z oliwy z oliwek, na której smażyli ziemniaki do tortilli de patatas (smaży się te ziemniaki na głębokim oleju, więc na jeden raz prawie 1/3 butelki idzie). Że niby potem trzeba to przez jakieś sita czy inne cedzaki przepuścić (żeby kawałków ziemniaka nie było w mydle!) i potem robią. Ale to tylko tak celem zainspirowania, nie chciałabym potem przeczytać, że zrobiłaś mydło i zostały Ci kawałki ziemniaków 😉

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      Hahaha 🙂 nie da rady bo ja nie smażę na głębokim oleju :)))

      Ale Agata pisała, ze takie mydło do prania to można zrobić z oleju po smażeniu :-))))

      Odpowiedz

Dodaj komentarz