jestem, jestem, dbałam o finanse

Dzieje się dużo i o prawie wszystkim chciałabym Wam opowiedzieć. Zacznę od tematu finansów osobistych.

W naszym budżecie domowym największy wydatek stanowi bezsprzecznie kredyt mieszkaniowy.

Mam taki cel, cel nie tylko marzenie – pozbyć się tego kredytu zanim skończę 50 lat. I powoli, krok po kroku go realizuję. Chciałabym wejść do banku z kwotą, która została nam do spłacenia i uregulować sprawę „od ręki”. Póki co robię jednak to co mogę (a nie to co bym chciała) czyli uważnie obserwuję rynek kredytów nieruchomości. Oprocentowanie kredytów ciagle spada. 

Kiedy kupiliśmy nasze mieszkanie w 2013 oprocentowanie stałe wynosiło 3.55% .

Pierwsza negocjacja dotycząca reorganizacji spłaty kredytu przyniosła nam oprocentowanie 2.4% pozostałej sumy i skrócenie trwania kredytu do 12 lat, zamiast początkowych 23.

W tym miesiącu negocjowaliśmy ponownie. Gdybyśmy chcieli przenieść nasz kredyt (to znaczy wykupić kredyt przez inny bank) , najlepszą ofertą, którą udało nam się znaleźć było 0.90% (!).

Z różnych przyczyn (o czym też napiszę) postanowiliśmy zatrzymać t e n kredyt w t y m banku i najlepsze zaproponowane nam oprocentowanie wynosi 1.25%.

Jest to bardzo korzystne, ponieważ dzięki samej renegocjacji oprocentowania zaoszczędziliśmy tym razem ponad 25K€ odsetek, a dodatkowo, nie zmieniając wysokości naszych rat, skróciliśmy kredyt o 9 miesięcy.

Tutaj przypominam – ważne jest, kiedy się negocjuje, pamiętać o własnych celach. Moim (naszym) jest, przypominam, jak najszybsze pozbycie się kredytu.

Celem naszego banku jest zatrzymanie nas jako klienta oraz zabezpieczenie transakcji z nami na jak najdłuższy okres. Kiedy słyszysz z ust eksperta (osoba która jest „opiekunem” naszego konta to naprawdę ekspert), że przy takim oprocentowaniu dobrze jest zostawić sobie „odrobinę luzu”, „pieniądze przy takim oprocentowaniu prawie nic nie kosztują”.., to nawet mnie przez chwilę przemknęło, że pan ma racje. (Na pewno ma, ale jego racja stoi w sprzeczności z moją racją).

Ponowię apel z postu, który już popełniłam – jeżeli mieszkasz we Francji i jesteś szczęśliwym posiadaczem kredytu na nieruchomości – warto jest zajrzeć do dokumentów, poświecić trochę czasu poszukiwaniom, przygotowaniu się do rozmowy, 30 minut rzeczowego spotkania z bankierem i znów posuniesz się o kilka pól na planszy gry, gdzie na finiszu czeka wolność finansowa*.

*ścieżek ku wolności finansowej jest wiele i nie każda przechodzi przez kredyt mieszkaniowy.

To jest akurat moja ścieżka.

***

Kolejnym krokiem jest ogarnięcie oszczędności.

Ci, którzy znają mnie osobiście mogą zaobserwować, że razem z Mężem od lat nie oszczędzamy na dwóch pozycjach naszego budżetu – na jedzeniu i możliwości spędzenia czasu z rodziną i przyjaciółmi.

Ubrania dla siebie kupuję najczęściej na Rodeo Drive (sklep z używanymi ciuchami) i od lat chodzę w tych samych spodniach, koszulkach czy sukienkach (dlatego dbam o to by za bardzo nie przytyć 🙂 :-)) Minimalizm i koncept kochania i dbania o to co się już posiada sprawił, że nie kupuję nowych torebek, kurtek, płaszczy i innych „drobiazgów”.

Kosmetyki i chemia to kolejny punkt wydatków, który nieźle ograniczyłam, już dzięki samemu „projektowi denko” czyli kupowaniu nowych artykułów, kiedy stare naprawdę się skończą. Nie korzystam z wyprzedaży (mam już chyba wszystko, a to czego naprawdę potrzebuję wybieram z rozwagą i kupuję kiedy potrzebuję, a nie na „zaś”). Te wszystkie niekupiony „drobiazgi” przekształciły się w pewną sumę, nazwijmy ją „poduszką bezpieczeństwa”. Wszystko co jest ponad granicą „sumy bezpieczeństwa” mogę nareszcie, na razie w mojej głowie i wirtualnie 🙂 przelać do portfela „inwestycje”.

Oprocentowanie kont oszczędnościowych we Francji podąża, logicznie, tą samą ścieżką, co oprocentowanie kredytów. Od czasu do czasu zdarzają się promocje ale trwają może ze 3 miesiące.

Livret A, czyli najbardziej popularne konto oszczędnościowe, na którym pieniądze dostępne są cały czas ogłasza oprocentowanie 0.75% w skali roku.

Konkretniej, nie przeżyłam szoku widząc że od 2.5K€ na jednym z takich kont wpłacono mi w początkach stycznia …70€ odsetek z tytułu trzymania tam pieniędzy przez cały rok, po prostu mnie to rozbawiło.

Sprawiło również, że zaczęłam szukać sposobów na to w jaki sposób zainwestować pieniądze tak, by nadać im więcej wartości. Ale nie tylko wartości nominalnej.

Idea #głosujportfelem jest bliska moim wartościom. Dlatego postanowiłam zainwestować w sklep internetowy sprzedający wegańskie produkty.

W biznes planie nad którym pracowałam przez kilka(naście) nocy, po roku działalności, finansowo bilans jest pozytywny. Filozofia artykułów wegańskich – czyli takich, przy produkcji której nie wykorzystuje się produktów pochodzenia zwierzęcego, nie są one również testowane na zwierzętach – bliska jest mojej etyce. Na pewno dam Wam znać, kiedy wszystko się zorganizuje 🙂

Tym optymistycznym akcentem życzę Wam miłej niedzieli.

3 myśli nt. „jestem, jestem, dbałam o finanse

Dodaj komentarz