#16 – Luty Bez Foliówek

Kochani,
Pozwólcie mi zacząć tydzień od bardzo przyjemnej wiadomości – wraz z kilkoma dziewczynami, którym bliski jest ideał życia bezśmieciowego, zarzadzilysmy „wydarzenie” na fejsie, Luty Bez Foliówek (#LutyBezFoliowek). No dobrze, nie jest sekretem, że Luty Bez Foliówek jest częścią szerszego projektu : Nie znoszę śmieci 🙂 (#NieZnoszeSmieci), ale trzeba od czegoś zacząć, a najłatwiej jest zwyczajnie zacząć od prostego, codziennego gestu, jakim są zakupy:

Luty Bez Foliówek

A gdyby tak przez miesiąc na każde padające w sklepie pytanie „Zapakować?” lub „Podać reklamóweczkę?” odpowiedzieć „Dziękuję, nie potrzebuję”?

Ile toreb przynosisz do domu po codziennych zakupach? W lutym sprawdzamy, z jak wielu foliowych torebek jesteśmy w stanie zrezygnować! Czy uda Ci się zrobić zakupy bez wzięcia ani jednej foliówki? Sprawdź się!

Przez cały miesiąc będziemy dzielić się naszymi sposobami na alternatywne pakowanie sprawunków. Dla osób, które podejmą wyzwanie i podzielą się swoimi doświadczeniami, przygotowaliśmy konkursy z nagrodami!

——————

„Luty bez foliówek” to pierwszy miesiąc akcji „Nie znoszę śmieci”. Jeśli tak jak my wolisz nie przynosić śmieci do domu, aby upychać je potem do kosza, a następnie nosić do kontenera, weź w niej udział i namawiaj innych!

ulica ekologiczna

Jak wziac udzial w akcji ?

Pokazujemy zdjęcia naszych opakowań wielokrotnego użytku, zachęcamy biorące udział w wydarzeniu zupełnie obce osoby, by dzieliły sie pomysłami na to jak pakować : pojedyncze jabłuszka czy marchewki, ale też kilogram szpinaku, rybę czy mięso, podpowiadamy, gdzie kupować „na wagę” cynamon czy galke muszkatalowa.

Wiecie co ? Tak naprawde jest nas zupełnie spora gromada ! I te liczby wciąż rosną ! Okazuje sie, że wiele z nas jest wrażliwymi na kwestie ekologiczne. Jestesmy niezwykle kreatywne, jesli chodzi o wymyślanie wlasnych opakowań, organizacji zakupów…
Nie zawsze jednak mamy odwagę zrobić coś, co przestało być normale 30 lat temu – czasem czytamy, ze ktos nie chce być awangardą w swoim miasteczku i czeka, aż ten ruch stanie sie modny (co potrafię doskonale zrozumieć). Dlatego, jeśli potrzebujesz wsparcia, poczucia, że nie jesteś sam w swojej krucjacie przeciwko śmieciom, zapraszamy 🙂

Facebook

Zachęcam Was do dołączenia do naszej akcji i koniecznie zaproscie znajomych
https://www.facebook.com/events/245627619213934/

Przysyłajcie nam Wasze zdjęcia – zakupów „bezsmieciowych”, opakowań, Wasze relacje – jak reagują sprzedawcy, jak inni ludzie w kolejce czy przy kasie, może przytrafiło sie Wam coś zabawnego ? Może zechcecie podzielić sie z nami adresami sklepów, gdzie można nabyć na wagę jakieś produkty – moze przyprawy? specjalne maki, ryż, lub strączki? W którym sklepie panie i panowie sprzedający są przychylnie nastawieni do własnych woreczków, które marki przyjmują, opakowania wtórne  (moze warto zrobic im reklame ? ).

Na stronie wydarzenia dziewczyny będą przypominały wcześniejsze posty o tym, jak zredukować ilość wytwarzanych śmieci. Jeśli nie macie czasu bawic sie w FB, możecie zajrzeć na blogi tych wspaniałych kobiet bezpośrednio, a #LutyBezFoliowek i tak wdrażać po swojemu w życie :

Magda Madou en France

Kasia : Ograniczam sie

Julia : Na nowo smieci

Dorota : ekoeksperymenty

Aga : afterkorpo.pl

www.ulicaekologiczna.pl

http://oddamodpady.pl/

http://ekologika.edu.pl/

http://zycierzeczy.pl/

Zapraszamy 🙂

PS. Lubie pamiętać, że każdy gest sie liczy. Jeśli dotąd pakowaliśmy każdego banana i marcheweczke w osobna foliówkę, możemy zacząć od grupowania tych artykułów w jedna folie, z czasem może uda nam sie pamiętać, by zabrać z domu bawełniany woreczek… Powodzenia !

lutybezfoliowek_zdjecie-w-tle_kwadrat_1080x1080.png

10 myśli nt. „#16 – Luty Bez Foliówek

  1. Olga Nina

    A ja mam pytanko! Jakiś czas temu zaczęłam chodzić na zakupy z torbą wielorazową, w samochodzie też mamy takich kilka, jak wypadną jakieś niespodziewane zakupy, ALE… jakie masz Agnieszko torby śmieciowe? Tzn. zwykły, domowy śmietnik? Ja właśnie w te torby z supermarketów wrzucam śmieci (różne: plastiki lub odpady zmieszane), i dzięki temu nie muszę kupować rolek worków śmieciowych. No więc po jakimś czasie chodzenia na zakupy z wielorazówkami okazało się, że nie mam w co wyrzucać śmieci w domu 🙂 Jak rozwiązujesz te sprawy? 🙂

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      O, dziękuję Olga za świetne pytanie.
      Po pierwsze w moim domu (w sensie – kamienicy) wspolwlasciciele tworza copropriete i sami wyznaczaja reguly w sprawie zarządzania odpadami, w oparciu na lokalne prawa.
      Nasz regulamin, niestety, nie zmienil sie w tym punkcie od lat (przynajmniej od 2013 roku, kiedy tu mieszkamy) – wszyscy mieszkańcy zobowiązani są do wyrzucania tzw śmieci gospodarczych do czarnych plastikowych toreb. Nie do plastikowych siatkowek-foliówek, ale właśnie do czarnych toreb, kupowanych w sklepie. Ma to na celu najprawdopodobniej ulatwic sprawe Pani Gospodyni, ktora zajmuje sie czystoscia kamienicy, ale również zapobiegać pojawianiu sie szczurów w tym kuble na śmieci, przyciąganych resztkami jedzenia (a to od czasu do czasu nasz lyoński problem)…
      Wyjatkiem sa dwie starsze osoby, które nie ruszają sie z domu i dla nich nie zmodyfikowaliśmy pozwolenie używania zsypu (prosimy, by nie wrzucaly smieci „luzem” do zsypu, ale by ladowaly je chociaż do tych nieszczęsnych foliówek).
      Poza tym mamy dwa dość duże kubły na śmieci „recykling” – papier, plastik i puszki metalowe, ktore mialy byc wrzucane luzem, niestety, tu znajduja sie cale poematy – zużyte pieluszki jednorazowe i inne takie „drobiazgi”.

      Wracając do pytania – jak to rozwiązuje ? po pierwsze zmieniłam rozmiar kosza na śmieci, na dużo mniejszy. Odpady typu obierki warzyw czy owoców, ktore zajmuja u nas bardzo dużo miejsca, tranzytuja przez mój „kompostownik” na balkonie (ktory okazalo sie nie jest do końca kompostownikiem, niestety, ale przynajmniej redukuje objętość tych odpadów). Niestety, wciaz czekam na miejsce w „ulicznym kompostowniku” (przykre to…), więc na końcu cała ta zredukowana materia i tak ląduje w czarnym worku na smieci i jest palona 🙁

      Poza tym, mamy przed kamienica dwie puszki – jedna na szklo, druga na tkaniny i ubrania, i bardzo często z nich korzystamy. Poza tym, jesli kupuje produkty w sloikach, zbieram je i zanosze prawie hurtem, do sklepu z produktami na wagę.
      De facto, niestety, do mojego kosza na śmieci lądują w większości odpady, które mogłyby być kompostowane (i wciaz nie mam pomysłu, co z tym zrobić). Dzisiaj (i tak od kilku miesięcy) zużywamy 2 worki na śmieci w tygodniu. Choć jestem przekonana, ze moglibyśmy zejść do 1-2 w miesiącu, gdybyśmy znaleźli pomysł na kompost…

      Odpowiedz
      1. Baba Joga Autor wpisu

        Odpowiedziałam 🙂 U mnie w kamienicy obowiązuje (co wyjaśniłem powyżej) nakaz wyrzucania śmieci gospodarczych do czarnych plastikowych worków.
        Pozostaje nam chyba modlić sie o prawdziwy kompostownik, no i jak najlepiej segregować inne odpady – szkło, tekstylia.

        Raz w miesiącu jeździmy na miejskie wysypisko, jeśli mamy jakieś stare przedmioty, ktore nie nadaja sie do kosza z „gospodarczymi” (na przyklad zabawki, które nie przeszły przez crash-testy, ktore nie nadaja sie do wydania, albo stare farby, itp. Do tego w Lyonie co tydzień organizowane są zbiórki różnej elektroniki, więc można zawsze oddać niepotrzebne sprzęty, typu kamera VHS. Stowarzyszenie, które zbiera te przedmioty http://www.eco-systemes.fr/charte-d-engagement albo je naprawia i sprzedaje albo rozkłada na części, by odzyskać surowce wtórne a dochód z tych manipulacji przeznaczony jest na wsparcie działalności stowarzyszeń Notre-Dame des Sans-Abris lub Envie.

        Także u mnie, niestety, największa objętościowo grupę śmieci stanowią te, ktore moglyby byc kompostowalne…

        Odpowiedz
  2. Olga Nina

    Dzięki za odpowiedź! Jak widać dużo zależy od lokalnych rozwiązań. U nas (w ogóle w Hiszpanii – nie wiem czy całej, ale czytałam ostatnio artykuł o jednym regionie) jest ponoć nadmiar kompostu – firmy chcą płacić za to, aby znaleźć chętnego do odbioru kompostu (serio? Trudno mi w to uwierzyć! A rynek nawozów i innych monsanto świetnie działa), co skutkuje, że odpady kompostowe nie są jakoś szczególnie chciane, wszystko do jednego wora.
    Ja nie jestem fanatyczką recyklingowania, w żadnym sensie, ani dobrym ani złym 😉 ale muszę przyznać, że czuję się dobrze, kiedy segreguję śmieci, ubrania i olej (nie wiem jak w innych krajach, ale z racji częstego smażenia na głębokim oleju Hiszpanie mają potem dużo zużytego oleju w domach! Np. na jedną tortillę de patatas ok 1/3 butelki oliwy z oliwek – taką co prawda można zachować na kolejne smażenie – uwaga, tylko ziemniaków! czystych, niczego więcej, tak robią wszyscy Hiszpanie, uprzedzam na wypadek gdyby ktoś się zbulwersował), po kilku tortillach pozostaje cała patelnia oleju. Dlatego w Hiszpanii przynajmniej na ten olej mają dobre rozwiązanie – pojemniki na ulicy, olej trzeba wrzucać w plastikowych butelkach. No nic, ważne, że próbujemy odgracić nieco Ziemię i pomóc jej oddychać 🙂 Czyli nadal muszę brać te foliówki – żeby mieć torebki na śmieci w domu 😉 Ale mam to naprawdę dobrze skontrolowane – tylko tyle, ile potrzebuję 😉

    Odpowiedz
    1. Baba Joga Autor wpisu

      A jak sie uśmiechniesz ladnie do Agaty Ewy, naszej klubowej koleżanki, to ona może zdradzi Ci przepis na mydło do prania z takiego zużytego oleju 🙂 (u nas właściwie nie smażymy).
      Bardzo ciekawa ta sprawa nadprodukcji kompostu, faktycznie, w Hiszpanii, która jest właściwie sadem i ogrodem Europy 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz