Dzwonię tylko… o szczęściu w małżeństwie

Szczęście w małżeństwie. Czy wszyscy możemy być szczęśliwi w małżeństwie ? Nie wiem, czy możliwe jest czuć sie szczęśliwym przez 24 godziny na dobę, ale nawet dla krótkiej chwili warto sie wysilić. Moj maz ma takie romantyczne zapędy – utrzymuje że miłość powinna objawiać sie spontanicznie, jeśli zaczynamy mówić o „pracy nad związkiem” jest to koniec spontanu… Oczywiście nie podzielam tego stanowiska.
Na bycie szczęśliwym (ja akurat) ciężko pracuję, szczególnie kiedy mam gorsze dni i mam ochote widziec wszystko na czarno. Wówczas przypominam sobie o dyscyplinie myślenia w inny sposób. O tym, by pomyśleć, na przykład o małżonku, ktory mnie wpienia, w pozytywnym świetle (to ważne, by pomyśleć tak o nim właśnie w tym momencie). O zrobieniu czegoś, co sprawia mu przyjemność, bez oczekiwania na podobny gest z jego strony. A nawet znalezienie (po „tylu latach”) czegos, co go zaskoczy…

Przez pewien czas B. wychodził z domu o 6h i wracał po 22h. I tak przez 2 tygodnie.

Dzwonię do niego rano.

– I just call, to say, I love you.

– O! – ucieszył się – z jakiej to okazji?

– Bez okazji, wiem że lubisz.



Po południu odbieram telefon.

Zamówiłem ci masaż 

– O! -ucieszyłam się – z jakiej to okazji?

– Bez okazji, wiem że lubisz.

***

Podsumowując lutowe eksperymenty – dobrze jest, będąc w parze, po prostu na co dzień robić sobie przyjemność.

A przyjemność wiele ma imion.


#eksperymentujesz

Jedna myśl nt. „Dzwonię tylko… o szczęściu w małżeństwie

Dodaj komentarz