Pomidorek

W projekcie #Eksperymentujesz? będziemy poruszały w tym miesiącu temat marzeń.

Ostatnio dopadł mnie mały kryzysik.

Lubię marzyć. Lubię – i umiem – te marzenia ubierać w plany. I nawet plany często udaje mi się przekuć w czyny i nadać im i ciała i życia.
Tego Przedwiośnia jakos nagle zrobiło sie tak wiele planów (na przykład projekt 101 w 1001, założenie własnej firmy, obok pracy na etacie) a mój dzień, podobnie jak i Wasz,  ma tylko 24 godziny. Mam wrażenie, że czas przecieka mi przez palce, że robię wszystko na raz i to nie przynosi żadnych rezultatów, ja tylko rozmieniam się na drobne… 

(Projekt 101 w 1001 to cudowne – według mnie – narzędzie – spisujesz sobie, Człowieku, co chcesz zrobić, w 101 punktach i dajesz sobie na ich realizację kolejnych 1001 dni. I zaczynasz to robić.  Tak na marginesie dodam, że to niesamowita sprawa, wrócić w czasie do momentu, kiedy spisywalo sie taka liste, i zobaczyc, czy/jak bardzo zmieniły sie nasze cele, spojrzenie na świat… Na przykład w pierwszej edycji pogrupować wszystkie rzeczy, ktore chcialam miec w kategorie – kupuje 🙂 Dziś, w projekcie bis, sa zupelnie inne kategorie.

Wracając do kryzysiku – nie lubię narzekać(choć mój Mąż utrzymuje inaczej, że narzekam jak rasowa Francuzka) a już narzekać , że sie nie ma na nic czasu, siedząc w Internecie caly bozy dzien uwazam za jakiś bezsens.
Lubie za to znajdować rozwiązania.
Jak zatem znaleźć czas na spełnianie marzeń?

Wyliczyłam sobie dzisiaj, ile – w teorii – potrzebuję czasu, by robić to na co mam ochotę, aby moje marzenia wcielić w życie i przeliczyłam to na pomidorki.

Pomidorek to 30 minut. 25 minut na zajęcie i 5 minut na oddech, herbatę lub patrzenie w niebo. Lub drzewa za oknem. (Póki są).

  • Praca – 8 godzin. 16 pomidorków.
  • Joga – 2 pomidorki.
  • Czas z Patchworkami, taki prawdziwie wspólny, kiedy są…2 pomidorki. Kiedy nie ma Patchworków – 2 pomidorki z Przyjaciółmi.
  • Czas, przyjemny, z mężem, kiedy jest, 2 pomidorki tylko dla niego.
  • Brzuszki, przysiady i pompki (wiosna idzie…) 1 pomidorek.
  • Lektura – 2 pomidorki. (101 książek, które mam na oku same się nie przeczytają:-))
  • Działalność w stowarzyszeniach (SI, L214, tłumaczenia ) – 2 pomidorki.
  • Mój nowy projekt sklepu internetowego (w wielkich bólach powstaje, ale powstaje) 2 pomidorki.
  • Wycieczki po Internetach, Waszych blogach, portalach informacyjnych – 3 pomidorki…

Kurka wodna, to są już 32 pomidorki. 16 godzin !!

A gdzie ubranie się i przygotowanie, gotowanie, pranie, ogarnięcie mieszkania, załatwianie spraw administracyjnych, zakupy, nieprzewidziane spotkania, te wszystkie codzienne czynności, które do spelniania marzen sie nie zaliczają ? …

Dlatego postanowiłam w marcu przeprowadzić mały eksperyment i pomidorkami ogarnąć chaos .

Wyrzuciłam już z telefonu aplikację Facebook. Ostatnimi dniami czułam się jak na jakimś odwyku- nerwówka, drażliwość, patrzenie bezmyślne w telefon.

Ale (po ale zwykle następują wymówki) przecież ja lubię być w kontakcie ze znajomymi, z dziewczynami z Klubu, lubię się pośmiać, czegoś dowiedzieć, a kiedy pracuje się w Home Office, czasem brakuje mi komunikacji z kolegami…

Dlatego postanowiłam zorganizować się inaczej (i ciekawa jestem, czy tak się da przez cały miesiąc ? :-)) Włączam stronę z pomidorkiem KLIK i działam.

Na fb wpadnę sobie na jednego pomidorka, koło 8h30. Na lekturę Waszych blogów i wycieczki po innych niż zawodowe stronach internetowych, przyznaję jednego pomidorka koło południa. I może w przerwach, w kolejkach, w metrze, zajrzę do Was ponownie.

Postanowiłam również wrócić do pięknego zwyczaju budzenia się przed rodzinką. Tak koło 6h00. Spacer z psem (bo wciąż nie mogę biegać), rozstawianie w myśli tych pomidorków po całym dniu. Joga przed śniadaniem. Praca nad sklepem po. W przerwie obiadowej krótki trening siłowy, przed jedzeniem. I tak dalej.

Juz wiem, ze czasem trzeba będzie pomidorki przerzucać z dnia na dzień. Nie na co dzien bede przeciez na zebraniach Sorop, albo L214, nie codziennie Maz jest w domu a nawet, w perspektywie kilku miesięcy, szykuje mi sie troche wiecej delegacji niż zwykle. Spotkania z Przyjaciółmi lub tete-a-tete z Mężem będzie musiało poczekać na inny dzień, wtedy inne pomidorki zejdą na plan dalszy.

Sama jestem ciekawa, czy pomidorki będą mi przyjaciółmi, czy dzięki nim moje marzenia nabiorą więcej kształtów…tomato
I z prawdziwa przyjemnością poczytam, jak Wy bierzecie sie za spełnianie marzeń

Zachęcam Was także do lektury postów innych blogerek w temacie eksperymentów z marzeniami : Kasi, z Ograniczam sie,  Julii z Nanowosmieci, Marty z Veganama, Uli – Pani Strzelec, Moniki z Wielki Kufer, Kasi – Innooka

grafika_dziewczyny

 

Pięknego tygodnia

11 myśli nt. „Pomidorek

        1. BabaJoga Autor wpisu

          Zastępuje marzenia ?
          Troszke, powiem Ci, sie tym zasmucilam. Bo nie wiem, czy Ty to poważnie napisałeś, czy tylko dla żartów.
          Chcialabym odpowiedziec, ze marzen nie musi byc zaraz 101 zeby wypelnic jakies listy (ja bez nich bym zginęła) ale chociaz jedno, jakieś nawet male ? …

          Odpowiedz
          1. Paweł W

            Napisałem poważnie. Depresja w moim przypadku skutecznie zabija chęć do stawiania sobie celów i snucia marzeń. Zdarzają się przebłyski, ale zwykle nie trwają długo.

            Odpowiedz
        2. BabaJoga Autor wpisu

          Bardzo mi przykro. Nie wiem, co napisać, bo nie jestem specjalista w cudzych stanach emocjonalnych. Mogę mieć tylko nadzieję, że uda Ci sie trafic na dobrego terapeute, ktory wyciagnie Cie z farmakologii.

          Odpowiedz
  1. Ula Archer

    A może bym skorzystała z tego pomysłu 101? U mnie każde nowe narzędzie czy lista działają… kilkanaście dni. Ale coś mi dają, coś realizuję, dokańczam. A potem mi się nudzi.
    No to teraz spiszę sposobem 101. Dam znać 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz