Najlepsza Siostra

Soroptimist

Pisałam już wcześniej o Klubie Soroptimist, czyli Najlepszej Siostrze.
Pozwólcie mi napisać o tym raz jeszcze, ponieważ wczoraj miała miejsce bardzo wzruszająca ceremonia. Zostałam mianowicie oficjalnie przyjęta w szeregi tej organizacji.

We Francji pierwszy Klub Soroptimist został założony przez panią Suzanne Noel w 1924. Kim była Suzanne Noel ? Otóż była ona kobieta-chirurgiem plastycznym. Podczas Pierwszej Wojny Światowej operowała zniekształcone wojna twarze żołnierzy lub cywilnych ofiar wojny. Po wojnie straciła w tragicznych okolicznościach drugiego męża i córkę i rzuciła się w wir pracy zawodowej. Skontaktowaly się z nią dwie Amerykanki i zaproponowały założenie organizacji zrzeszającej kobiety czynne zawodowo (pamiętajcie, są to lata 20-te XX wieku). Podczas Drugiej Wojny Światowej przeprowadzała też, między innymi, operacje plastyczne na członkach Ruchu Oporu, zmieniając im rysy twarzy, by nie zostali zatrzymani przez Gestapo.

Statutowo, w działania organizacji wpisane są takie punkty jak : działalność na rzecz poszanowania praw człowieka i faworyzowanie promocji kobiet w społeczeństwie, podtrzymanie wysokich standardów moralności w życiu zawodowym, rozwijanie przyjaznych stosunków między członkami klubów na całym świecie i działanie na rzecz podtrzymania pokoju na świecie.

Te postulaty mogą się wydać pustobrzmiące, ale moim zdaniem są jak najbardziej realne i konkretne.

Podczas ceremonii byłam poproszona o wygłoszenie krótkiej przemowy, o tym kim jestem, jakie są moje kompetencje, co mogę wnieść do klubu.

  • Mówiłam o dzisiejszej mojej pracy zawodowej (wymagającej pokładów optymizmu i samodyscypliny) o moich 10 pracach „imigrantki”, o planach rozwoju własnej firmy.
  • O działalności na rzecz tych, których głosu najczęściej nie słyszymy – zwierząt i o tym, że angażuję się również w ruch obrony praw zwierząt i organizacji L214.
  • Mówiłam o tym, że edukacja potrzebna jest na różnych poziomach w różnych miejscach na Ziemi. W Indiach sponsorujemy pensję nauczyciela języka angielskiego, dzięki czemu dzieci (dziewczynki) ze szkół publicznych, gdzie lekcje odbywają się w języku lokalnym, i z rodzin, które nie mogą pozwolić sobie na kursy ponadprogramowe j. angielskiego mają szansę iść do szkoły średniej (w których lekcje odbywają się po angielsku) .
    W Europie analfabetyzm jest prawie wyrugowany, ale przyda nam się edukacja ekologiczna (mówiłam o bliskim mi ruchu Zero Śmieci – jak bardzo ignorancja w kwestii szkodliwości na przykład palenia plastiku może wpływać na jakość powietrza, którym oddychamy zimą ), finansowa, bo w szkole nikt nie uczy czym jest budżet domowy, jak uniknąć wpadania w długi i pułapki systemu finansowego.
  • Mówiłam o Klubie Polek na Obczyźnie który jest wirtualnym miejscem w sieci, zrzeszającym kobiety (i Piotra :)) porozsiewane po całym świecie, żyjące w różnych środowiskach, religiach, kulturach, miejscem, gdzie te wszystkie silne osobowości mogą znaleźć zrozumienie, pocieszenie i motywacje

***

Kilka miesięcy temu (w okolicy Świat Bożego Narodzenia i przy okazji akcji zbierania funduszy na jeden z projektów – pakowaliśmy w sklepie prezenty świąteczne w błyszczący papier) wyraziłam chęć zorganizowania warsztatów, podczas których mogłybyśmy przez cały rok szyć (ze starych tkanin) fikuśne eleganckie i estetyczne opakowania na prezenty, które mogłybyśmy zaproponować w sklepie zamiast papieru. Powiedziałam, ze chętnie poszukam wzorów, modeli, powycinam tkaniny, zrobię herbatkę i zadbam o dobry nastrój, ale niestety nie potrafię szyć, więc będę się im tylko przyglądać. Jedna z Pan pożyczyła mi maszynę, spędziła kilka wieczorów, przekazując mi wiedzę i… nauczyła mnie szyć na maszynie !

Kiedyś, w odległych czasach, istniały Czerwone Namioty. Później w czasach wielopokoleniowych domów pewna wiedza i umiejętności były przekazywane w sposób naturalny, z Babki na Wnuczkę. Dziś, potrzebujemy Klubów, Kręgów Kobiet, by przekazywać wiedzę. I nie chodzi tu tylko o szycie na maszynie – ale również o przekazywanie tradycji i pamięci o tym, jak kobiety wywalczyły sobie prawo do pracy, do niezależności finansowej, prawo do kultywowania własnych zainteresowań i własnej kreatywności.

Jako prezent z okazji przyjęcia do Klubu otrzymałam piękna drewniana skrzyneczkę – przybornik z materiałami do szycia, które należały do Babci mojej „matki chrzestnej”. To było naprawdę wzruszające.


***

Moim zdaniem, zmiana świata zaczyna się zawsze od zmiany siebie i swojego otoczenia. Jeśli chcemy by „świat się zmienił na lepsze”, po prostu czyńmy to, co za dobro uważamy, na skalę własnych możliwości.

Moje wejście do Klubu zaznaczyłam takim symbolicznym drobiazgiem, jak wegański aperitif, podany na przyniesionych z domu talerzach – okazało się, że można sprawnie brudne talerze umieścić z powrotem w plastikowym pudle i bez trudu umyć w domu, w zmywarce (zamiast popularnych we Francji papierowych lub plastikowych talerzyków i kubeczków).

Działalność na rzecz Praw Człowieka i promowanie kobiet powinno zacząć się u siebie w domu, ucząc się i swoich najbliższych szacunku do innych ludzi.

Ostatnio, przy okazji Dnia Kobiet, Klub Polki na Obczyźnie otrzymał subiektywna ale jakże niemiłą w swej wymowie notkę od pewnej pani, o tym, że nie angażujemy się, jako Klub po konkretnej stronie, jeśli chodzi o „walkę o prawa kobiet”.

Klub Polki na Obczyźnie jest w sieci miejscem a-politycznym, a-religijnym, łączy nas polskie pochodzenie i chęć pielęgnowania i promowania polskiej kultury, w różnych jej formach.
Moim zdaniem plucie na nas jadem, ponieważ staramy się zachować neutralność, jako Klub, jest właśnie typowym przykładem braku szacunku Kobiety do Kobiety.

I prace nad taka postawa uważam za bardzo ważną – a co więcej – tutaj nie mamy żadnych wymówek i tłumaczeń – każda z nas, Kobietki, może pracować nad polepszeniem swoich stosunków z innymi kobietami (Mamy, Siosrty, Teściowe, Szwagierki, pierwsze zony naszych nowych mężów :)) , z mężczyznami, pracować nad własnym pojęciem szacunku i przyjaznej życzliwości. Nad tym, żeby drugiej Kobiecie zwyczajnie, jeśli nie pomóc, to chociaż nie szkodzić.

16 myśli nt. „Najlepsza Siostra

  1. Celt Peadar

    Serdecznie gratuluję wyróżnienia i przynależności do tak zacnego klubu 🙂 Podziwiam Twój zapał i szeroko zakrojoną działalność na tych wszystkich różnych polach. Skojarzyłaś mi się teraz z Ireną Kwiatkowską – kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi 🙂

    Mam pytanie, który to Piotr, o którym wspominasz w nawiasie? 🙂

    Gratuluję raz jeszcze i ściskam mocno!

    Odpowiedz
      1. Celt Peadar

        Przez chwilę myślałem, że masz na myśli mnie, bo sam też kilkanaście lat z przerwami spędziłem za granicą… 🙂

        Dzięki za ten adres. Zajrzę do niego, bo my Piotrki musimy trzymać się razem 😉

        Odpowiedz
  2. Kasz

    Moje gratulacje!
    Dla mnie ciekawe jest to, że my, kobietki, na przekór wszystkiemu (bo dlaczego nie ma już Czerwonych Namiotów albo wielopokoleniowych domów?), niejako podświadomie szukamy swojej obecności zrzeszając się to tu, to tam. Potrzebujemy się nawzajem i biada tym, którym nikt o tym nie powiedział lub same o tym zapomniały. Mit Zosi Samosi, która wszystko sama i na własną rękę pomalutku znowu odchodzi w zapomnienie i to jest bardzo dobrze!
    P.S. Wiesz, że ja swoją maszynę do szycia dostałam w bardzo podobny sposób? 🙂 I w podobny sposób nauczyłam się podstaw szycia :)) Siostro! 😉

    Odpowiedz
    1. BabaJoga Autor wpisu

      Kasz, naprawde więcej nas łączy, niż nam sie wydaje 🙂

      Na szczęście, bo ta Zosia-Samosia to niezle nam naburzyla w glowach.

      I same (niektore) feministki tez zapracowaly sobie na zly obraz (zupelnie jak niektorzy weganie, w ogole, wiesz, jaki mam stosnek do ekstremum…):

      W zwiazku z moja publikacja na osobistym fejsie, otrzymałam sms od jednego z szefów (a ja mam bardzo fajnych szefów)
      – to teraz jestes feministka ?
      – zawsze byłam
      – dobrze sie z tym krylas 🙂
      – no wiesz, jestem pracujaca, powtornie zamężna mama – marzenie feministek, co nie ? 🙂 a tak powaznie, przeciez od zawsze wam truje, ze kobiety maja byc finansowo i spolecznie niezalezne 🙂
      – no ja mam nadzieje, ze nie wyjdziesz na ulice z golymi sutkami jak te feministki na Ukrainie
      – one sa mlode, wiec moga pokazywac sutki. A z drugiej strony, ja nie musze, mam szczescie, bo zawsze zylam w srodowiskach szanujacych kobiece wybory zyciowe… No i ja promuje Kobiecość.

      I tak sobie gawędzimy.

      Odpowiedz
        1. BabaJoga Autor wpisu

          Ale ja naprawde mam bardzo fajnych szefow. I ze tez w ogole che sie im ze mna o tym gadac, to naprawde super pozytywne. My po prostu mamy inne definicje minimalizmu weganizmu, feminizmu, i wielu innych rzeczy 🙂 i ja nawet czesto przyznaje im racje : na przyklad mowi ze ze mnie zadna minimalistka tylko racjonalistka 🙂 bo jesli nie kupuje sobie nowej torebki, bo nie potrzebuje nowej, to znaczy ze raczej przemawia za mnie racjonalizm a nie minimalizm 🙂 bardzo lubie te nasze pogadanki 🙂

          Czytalam, czytalam…. wiesz co ? ja chyba zaczynam naprawde powoli zegnac sie z mysla o drugiej ciąży.

          Odpowiedz
  3. Agata | Okiem Fizjoterapeutki

    Wspaniałą inicjatywa! Oby więcej było takich ruchów, klubów, które będą zrzeszały kobiety na cały świecie. Wierzę w to, że my, kobiety, mamy moc, aby zmieniać świat. Zwłaszcza kiedy połączymy siły 🙂 Tak jak napisałaś, zmianę zawsze warto zaczynać od siebie. Nigdy nie wiadomo do czego może ona doprowadzić. Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
    1. BabaJoga Autor wpisu

      Dziekuje 🙂
      Wiem, ze w Polsce jest kilka Klubów Sorop, wiec jesli masz ochote do takiego dołączyć, to na pewno „cos” sie znajdzie :))
      pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
  4. Dominika

    Gratuluje przyjęcia do Klubu, myślę, że jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu. Naprawdę cieszę się razem z Tobą, a przybornik do szycia cudny !!!
    Ściskam
    Dominika

    Odpowiedz
  5. notatkiniki

    Ach, BaboJogo, cieszę sie, ze miałyśmy okazje sie spotkać. Umiem szyc od nastoletniosci i wiesz, ze do tej pory używam woreczki użyte 25 lat temu. Nawet teraz siedząc na lotnisku mam jeden taki uszyty w 1990 i używam go do trzymania kabla do komputera. Wiele zachowań (jak to z talerzami) to u mnie juz nawyk i nawet w biurze stopniowo przekonałam wszystkich do paru ekologicznych zachowań, choc do twoich wyników jest mi daleko, Dumna jestem z ciebie :))

    Odpowiedz

Dodaj komentarz