Wybory prezydenckie we Francji, AD 2017, by BabaJoga

Część z Was pyta mnie czasem, co sądzę o francuskich „presidentielles”, pozwólcie mi zatem się wyrazić, ba, nawet podzielić moim zdaniem.

Przypominam, że mój blog jest blogiem osobistym i wyrażam się tutaj, tak jak chce.

W 2017 roku, w wyborach prezydenckich we Francji ja wciąż nie wybiorę nikogo, bo jestem, wciąż, obywatelka Polski, bez prawa głosu we Francji, chociaż finansowo wspierałam Zielonych, przynajmniej dopóki Yannick Jadot nie oddał swoich głosów na PS (partia socjalistyczna, niby), i tego tam Hamon, Benoit ze swego imienia, który w pierwszej turze zebrał zawrotny wynik 6% poparcia społeczeństwa. Z czego chyba 3% elektoratu to naprawdę byli Zieloni.

Swoja droga, jeszcze 2 miesiące temu rozmawialiśmy ze znajomymi o ideologii (Zieloni, Ekonomia, Rynek Pracy…), wyśmiewano mnie, za wiarę w to, że żaden przyrost ekonomiczny nie uratuje Środowiska, i że Natura i Środowisko powinny być nasza najwyższą preokupacją, ponad tradycyjną prawicą, lewicą czy obrazkiem na paszporcie. Dziś nikt już się ze mnie nie śmieje, śmieje się ja – tak byliście pewni, że wiecie czym jest Polityka, że wybieracie między Postępem, Tradycją i Bóg jeszcze wie czym, to teraz macie, wybór: odrąbać sobie rękę czy wyłupić oko. Niczym „Hilary czy Donald ?” Przed amerykańskimi wyborami zapytałam znajomego – jak, do kurwy nędzy , excuse my French, do takiego wyboru dopuściliście ? Teraz on zadzwonił z dokładnie tym samym pytaniem.

Partia Socjalistyczna we Francji, w 2017 roku, nie istnieje. Podziękujmy za to Panu Hollandowi, jego skuterowym przejażdżkom po Paryżu z aktoreczka Julie, podziękujmy jego byłej żonie, pani Segolene Royale, i jej politycznym doskokom, jego byłej kochance, pani Trierweiler, i książce, w której, no rozwścieczona była, opisywała jak jej kochanek, prezydent Francji, wkłada palec w odbyt. Nie zapomnijmy podziękować tym wszystkim politykom PS, z których jeden po drugim wpadali w jakieś nowe afery, z panem Strauss Kahnem (osławiony DSK) na czele, który dał się w końcu przyłapać z ta pokojówką w nowojorskim hotelu, czym zapoczątkował pięć lat temu upadek PS. (Gdyby był grzeczny, to byłby prezydentem, zamiast Hollanda, i scena wyglądałaby inaczej a moja ciocia miała wąsy i byłaby wujkiem. Google).

Czy jestem zniesmaczona ? Jak mam nie być ?

Mam przyjaciół którzy głosowali, w pierwszej turze, na Marie Le Pen, Męża, który głosował na Macron i sąsiadów, którzy głosowali na François Fillon…

François Fillon, tego niby „republikanina”, złodzieja i kombinatora. W czasie kampanii zrobili mu to co kiedyś ze DSK – okazało się ze od lat płacił zonie (4000 euro miesięcznie) za prace „asystentki parlamentarnej”, choć ta w parlamencie nigdy się nie pojawiała i w każdym wywiadzie utrzymywała, ze do polityki i pracy męża się nie miesza. Penelopa, psia jej mac.

We Francji wymyślili sobie, ze wzorem Amerykanów, zaczną robić przedwybory w partiach, ze to niby polaczy „lud z polityka” . W efekcie, Sarkozy przegrał własne prawybory we własnej partii (a skubany był taki pewny siebie !) i najwięcej głosów padło na Fillon, bo to taki „pater familia”. Ha. Nasz Pater Familia, jak zaczęło się mu grzebać bardziej w dossier, okazało się, że własnej córce i synowi też załatwił pracę asystentów. Jakby tego było, za przeproszeniem, kurwa mać, mało, to córce (starszej i na studiach) płacił mniej niż synowi (bo we Francji mamy równouprawnienie, prawda?) , choć syn to był na stażu jeszcze w Liceum. (Ce n’est pas une sinecure, taki zarcik).

No i poszlo. Okazało się ze zdecydowana większość posłów – prawica, lewica, wszyscyyyyy, robia dokladnie ten sam przewal. Faktycznie nie jest to łamanie prawa, mają „dietę” którą mogą dysponować, jak chcą, tylko naginają to w ten sposób, że płacą członkom rodziny, z państwowych pieniędzy, kieszonkowe. Zaraz też się zabrała większość parlamentarna i głosowała prewencyjnie, ze posła można ścigać prawnie tylko do 12 lat wstecz. Bo większość takich jak Fillon Pater Familia siedzi w sejmie już po 25 lat i ma na sumieniu trochę więcej wyłudzeń.

No ale dlaczego ludzi to tak NAGLE ubodło ? bo pan Fillon się lansował na „czyściciela budżetu”, ze on tu „budżetówkę przytnie” i porobi różne oszczędności, z obcinaniem posad w budżetówce na czele.

Ponieważ interesuje się ekologia i francuskim życiem stowarzyszeniowym widziałam już efekt jeszcze przedwyborczych manewrów faktycznie, poucinali już 6 miesięcy temu jakieś śmieszne pomoce dla małych stowarzyszeń lokalnych , gdzie ludzie naprawdę z tych 1500 euro rocznie kupowali na przykład rękawiczki i worki, robili piknik, organizowali czyszczenie rzeki czy lasu i inne takie, wywozili śmieci do odpowiednich placówek, zatem wszystkie te „małe i nic nie znaczące” stowarzyszenia przestały dostawać dotacje, a mówię o moim regionie. Za to dostały je … lobby. I to jeszcze żeby lobby było ekologiczne, no ale takiego nikt nigdy nie widział, nie, to są za państwowe pieniądze rozwijające się „stowarzyszenia” , na rzecz myśliwych oraz producentów mięsa, znajdź człowieku logikę.

No ale, wróćmy szczebel wyżej.

Fillon, który od początku kampanii rysował się na prezydenta, i który powiedział, że jeśli zarzuty mu przedstawione okażą się prawdziwe, zrezygnuje z kandydatury, lecz, w międzyczasie, tak zwanym, sie uparł, uczepił tego pomysłu o prezydenckim stołku jak ostatniej szansy, jak tonący brzytwy i, kurwa mac, w mojej burżujskiej, tzw. dobrej dzielnicy zebrał prawie 60% głosów! Wstyd !W innych dzielnicach to nie przeszło, i w kraju całym tez, na szczęście nie.

Był jeszcze Melenchon, może o nim słyszeliście? ten komunista-utopista.

Melenchonowi można zarzucać dużo rzeczy, ale głownie ideowo, bo w życiu osobistym, to jakby się nie grzebało, facet był czysty, a wierzcie mi, grzebali mu w śmieciach, oj grzebali. Sam Melenchon kiedyś się uniósł i dowalił jakiemuś rozgoryczonemu fanowi : „ja życie sobie zużywam, żeby walczyć o wasze prawa” i to było takie… niewyreżyserowane i ludzkie, że może bym się wzruszyła, gdybym nie wiedziała czym śmierdzi komunizm.

Melenchon zatem jest, niestety, dobrym oratorem, na granicy z manipulacja, i naprawdę wielu wykształconych ludzi dało się nabrać na jego sposób myślenia. Popełnił jeden błąd : powiedział, ze jak wygra wybory, to odda władze w ręce technokratów, komórek, które się znają na rzeczy. No i powiem Wam, ze to był argument który otworzył oczy wielu , powiedziałabym inteligentnym ludziom, i dlatego Melenchon nie znalazł się ostatecznie na jutrzejszym ringu.

Na temat tej Marie Le Pen powiem tyle: ona wyciera sobie usta słowami, które dziś naprawdę nic nie znaczą we Francji XXI wieku : honor (patrz głosujący na Fillon), praca (popatrz ci wszyscy jej wyborcy, umoczeni w skandale z niepłaceniem podatków), ojczyzna, (patrz : powołuje się na generała de Gaulle, którego jej ojciec i partia jej ojca CALE ZYCIE zwalczali), nagina fakty historyczne do swoich potrzeb i ogólnie mówiąc „pożycza” pieniądze od rosyjskich banków. Nikt w Europie nie chce jej pożyczyć pieniędzy, nie dlatego ze nie znalazłby się jakiś pojebany nacjonalista-rasista, który nie chciałby jej dofinansować kompanii, na pewno by się znalazł, tylko ona i jej tatuś maja takie długi, ze tylko wygrana w wyborach pomogłaby częściowo je spłacić… Jednak ma silny elektorat i po raz pierwszy w Historii, glosujacy na nią ludzie nie wstydzą sie o tym mówić. Kim jest elektorat Marie Le Pen ? Policjanci, Strażacy, Rolnicy, pracownicy średniego i niższego szczebla w fabrykach (w mojej poprzedniej firmie, na 30 osob w moim dziale było to 10 osób, 10 osób, które codziennie mi dopierdalało, że jako Polka z „manager w tytule” zabieram prace porządnym Francuzom, bo przecież powinnam co najwyżej być opiekunka do Starszych Osób, bo „po to was do nas wpuscilismy”. Sic.!).

No i Macron. Mój Boże. Nawet nie wiem co powiedzieć. Kukiełka bez programu, kolejny populista, ale bez jaj i charyzmy, był ministrem ekonomii, wprowadził jakieś „reformy” bez żadnych implikacji. Np – „praca w niedziele”, kurwa, o to się tak bili, ze weź przestań, a wyszło na to, moi bywali we Francji Czytelnicy mogą prawdopodobnie poświadczyć –  że otwarte mogą być tylko sklepy należące do sieci albo naprawdę zdesperowani „Arabowie zza rogu” i to tylko do 12h, wprowadziło to jeszcze większe koszty dla przedsiębiorców i w efekcie w dużym mieście jakim jest Lyon, wciąż nie możesz sobie iść w niedziele wieczorem do małej restauracji, co najwyżej McDonalda. Ale to taki szczególik.

No i Macron to jest taki wór niespełnionych obietnic, zawiedzionych nadziei, ludzie znów myślą ze to jedyna tarcza przeciw tej szalonej Le Pen…

Wiem, patrząc z perspektywy Polski , ze program FN może nęcić, ze jest taki ładnie nacjonalistyczny, Francja First itd., ale przypominam, w Polsce nie ma imigracji postkolonialnej, nie ma emigracji ekonomicznej ze stuletnimi tradycjami i dlatego, kiedy ona pierdoli o odbieraniu obywatelstwa i odsyłanie ludzi „do kraju” to jest jedno wielkie nieporozumienia, bo większość francuskich terrorystów to… Francuzi, z co najmniej 3 pokoleniowym francuskim rodowodem. Pierwsze pokolenie ładnie spało w przedmieściach i chodziło do pracy, której żaden „prawdziwy Francuz” wykonywać nie chciał, ale niestety, nie wychowywało dzieci, bo zapierdalalo w fabrykach na 3 zmiany (ok, upraszczam, z góry przepraszam) i w dodatku nie było zbyt szanowane. Drugie pokolenie – ci wychowani bez rodziców, za to przez starsze rodzeństwo, babcie i sąsiadów, powiedziało sobie, ja chce inaczej – i tu mamy piękne pokolenie intelektualistów, nauczycieli, uczonych, artystów, i prawdziwych biznesmenów. Ci byli zajęci łamaniem barier – społecznych, socjalnych itp., kosztem wychowania swoich dzieci, które wychowały już dziadkowie co na emeryturze z najniższą krajową, po tylu latach ciężkiej pracy, z nostalgia opowiadali im o „tradycjach” i kulturze” ziemi przodków i stad mamy nagle wysyp nastolatek, które hijab noszą bo chcą. Ale żeby to zrozumieć trzeba tu być i to widzieć…

Le Pen tu jest i to widzi i chce siła zmieniać to co się instalowało przez lata, im więcej używa siły i nienawiści, tym ciężej będzie coś konstruktywnego zrobić, bo jak się kogoś źle traktuje, to jak można od niego oczekiwać dobra?

I tu znów wchodzi pan Macron, z ta swoja Francja w pochodzie czy kuźwa nie wiem jak…

No i jeśli w niedzielę wybory wygra Le Pen, w poniedziałek zastanowię się poważnie nad emigracja do Kanady.

Miłego weekendu.

6 myśli nt. „Wybory prezydenckie we Francji, AD 2017, by BabaJoga

  1. Ann

    Posłużę się słowami kultowego utworu Wojciecha Młynarskiego czyli”
    „Róbmy swoje!
    Pewne jest to jedno, że
    Róbmy swoje!
    Póki jeszcze ciut się chce,
    Skromniutko, ot, na własną miarkę
    Zmajstrujmy coś, chociażby arkę! Tatusiu:
    Róbmy swoje! Róbmy swoje!
    Może to coś da- kto wie?”

    Z moim zakończeniem: Póty, póki się jeszcze da.

    Odpowiedz
  2. Celt Peadar

    Rzadko kiedy widuje na blogach ludzi tak wkurzonych jak Ty tutaj… 🙂

    Polityka to idealne narzędzie do masowego prania mózgu. Politycy składają górnolotne obietnice, że właśnie dzięki nim będzie teraz lepiej i że dobiorą się do „tych drugich”, którzy wszystko spartaczyli (bo zrobić z bliźniego wroga publicznego nr 1 to dzisiaj żadna sztuka..). Ludzie naiwnie głosują, wierząc, że te obietnice się spełnią… Bo zawsze chcemy wierzyć, że będzie lepiej, prawda?

    A tymczasem nowo wybrani politycy podlizują się sobie nawzajem i robią, co im się żywnie podoba nie oglądając się na maluczkich ani na rzeczywiste potrzeby państwa.

    Mam zagraniczną przyjaciółkę, która ma chyzia na punkcie „rdzenności”, europejskiej kultury i innych takich rzeczy. Bacznie śledzi wydarzenia na świecie, a Facebook już ją kilka razy blokował za nawoływanie do walki z Islamem oraz obronę „zachodniej cywilizacji”.

    Kiedyś nawet mnie się od niej dostało, że jestem nazbyt tolerancyjny i jako osoba o austriacko-niemieckich korzeniach i niemiecko-szwedzkim nazwisku powinienem być bardziej zainteresowany tamtym rejonem i kulturą. Ona całym sercem była za Le Pen i teraz obawia się „arabskiego potopu”, uważając że Macron jest zbyt spolegliwy i otwarty na świat.

    Można zwariować, co nie?

    Ściskam mocno!

    Odpowiedz
    1. BabaJoga Autor wpisu

      Masz racje, emocje mnie ponoszą 🙂
      No przynajmniej wiem, ze nie bede emigrować do Kanady.
      No wlasnie takich ludzi, jak Twoja zagraniczna przyjaciółka nie rozumiem wcale.
      To znaczy rozumiem, że jest tak nieszczęśliwa i niespełniona w swoim codziennym życiu, ze pozwala sobie na uwagi, takie jakie przytoczyles.
      Z czasów, kiedy zaczytywałam sie w Ani z Zielonego wzgórza zostal ze mna taki fragment, o Jezusie:
      „Jeśli urodziles sie w stajni, wcale nie znaczy to że jesteś koniem”. Amen.

      I w dzisiejszym świecie – kiedy takie problemy jak bezkarność międzynarodowych korporacji, zanieczyszczenie środowiska, czy po prostu zwykła ludzka niewiedza i wynikająca z niej ignorancja i znieczulica nie mają granic – upieranie sie wlasnie przy koncepcie granicy jest bez sensu.

      Zbudujmy sobie mur, to kolejna chmura z toksycznymi pierwiastkami do nas nie przyleci. (Po wybuchu elektrowni w Czarnobylu, we Francji oswiadczono, ze ardioaktywna chmura „zatrzymala sie” na granicy z Niemcami Wschodnimi).
      Grajmy tak dalej, indywidualnie, w obronę własnego poletka, bez szerszej wizji, i tak przecież wszyscy zginiemy w zupie, ale bedzie ona przynajmniej „nasza”, „narodowa”*
      *polska, francuska, amerykańska, angielska…

      Bardzo śmieszą mnie również „potopy”.
      Kiedy patrzy sie na mape swiata, kraj taki jak Kanada przykrywa niezle polacie, prawda ? A żyje tam zaledwie 30 milionow osob. To mniej niz w calym na przyklad stanie Kalifornia (50 milionow). Cale Stany Zjednoczone to 320 milionow osob, a Unia Europejska 500 milionow.
      Zatem, jesli kanadyjski premier zaprasza do siebie ludzi z kregow kulturowych naturalnie innych niz polnocnoamerykanskich, i stosuje silna selekcje imigracyjna (dyplomy, dyplomy, dyplomy…) to i nie dość że przyciąga śmietankę szarych komórek z zainteresowanych emigracja regionow. Przyjmuje również szeroko pojętych „uchodzcow”, ktorzy w zamian za bardzo ludzkie traktowanie odwdzięcza sie po prostu praca.
      Ta emigracja, ten „potop” jest Kanadzie potrzebny, by Panstwo moglo istnieć i sie rozwijać, bo rozwoj panstwa jest możliwy tylko przy dodatnim przyroście naturalnym.
      Tam, gdzie ludzi traktuje sie z szacunkiem, nie ma miejsca na reakcje w postaci nienawiści, chęci zemsty itp.

      Najwięcej nienawiści i strachu wypływa od osob, ktore z jakimś zagrożeniem nie są w ogóle bezpośrednio dotknięte.
      Bardzo polecam lekture opowiadan 7 szczesliwych lat, Etgar Kereta.

      Strzala 🙂

      Odpowiedz
      1. Celt Peadar

        Powiem Ci, że na co jak na co, ale na brak spełnienia to Carolyn akurat nie narzeka. Pisze różne teksty społeczno-historyczne, redaguje dwa pisma internetowe, interesuje się też kulturoznawstwem i antropologią. Podobnie jak Ty uważa, że rozwój Państwa możliwy jest tylko dzięki dodatniemu przyrostowi naturalnemu. Jej zdaniem wszakże, taki przyrost jest możliwy wyłącznie dzięki małżeństwom we własnym kręgu kulturowym.

        Bo własną kulturę trzeba chronić, szanować i rozwijać, a nie z otwartymi ramionami witać obcych, z których większość to dojrzali, silni mężczyźni, którzy powinni walczyć o własną ojczyznę, a nie szukać sobie nowej, zakłócając porządek społeczny w bliższych nam krajach.

        Lubię ją, bo jest sympatyczna i mamy kilka wspólnych tematów, jeśli chodzi o Wyspy i Celtów, ale jej słowa czasami aż śmierdzą mi propagandą III Rzeszy o czystości rasowej i innych bzdetach…

        Jak widzisz, ludzie mają różne podejście 🙂 Ale w jednym rację ma – o swoje trzeba walczyć. Zwłaszcza wobec różnych aktów terroryzmu i gwałtów na przestrzeni kilku ostatnich lat…

        Odpowiedz
        1. BabaJoga Autor wpisu

          No, brak mi argumentów innych niż ten, ze z nienawiści i pogardy do innego człowieka, z braku szacunku do innego życia nie wypływa nic dobrego.
          A takie „Carolyn”, mogą być bardzo porządnie wykształcone, ale wykształcenie nijak sie ma do mądrości.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz