Anne with an „e” – udana adaptacja Ani z Zielonego Wzgórza

Czasem lubię podróże bez ruszania sie z kanapy a Netflix pozwolił mi właśnie przenieść się na Wyspę Księcia Edwarda, do Avonlea, na Zielone Wzgórza.
Znalazłam sie tam razem z Ania (Amybeth McNulty Maryla (Geraldine James) , i Mateuszem (R.H. Thomson) oraz innymi postaciami z książki Lucy Maud Montgomery.
Nie ukrywam – nie znałam żadnego z aktorów. Ale juz po 30 minutach poczułam sie jak w domu.

W tych pierwszych 7 odcinkach podobało mi się… wszystko!

Zaczynając od przepięknej czołówki – te kilkadziesiąt sekund przykuło moją uwagę do tego stopnia, że nie widziałam żadnego nazwiska 🙂
https://www.hypnoseries.tv/liste-series.2.18/anne-1906.html

Zachwyciła mnie dbałość o szczegóły – nawet podkowa, która przytrzymywała bramę w Zielonych Wzgórzach była przypięta piękne plecionym sznurkiem !

Ubrania, wystrój wnętrz, wszelkie dekoracjie – zostały starannie przygotowane. Bez trudu można rozpoznać strukturę społeczną Avonlea, spoglądając tylko na kostiumy poszczególnych postaci. Zresztą, w tym względzie jest to świetnie opracowana lekcja historii!

Aktorzy grają rewelacyjnie, co ułatwia im świetnie zaadoptowany scenariusz. No dobrze, słodka i dziewczęca wersja książkowa jest trochę bardziej urzeczywistniona. Na przykład sceny, gdy Ania przypomina sobie traktowanie, jakie zaznała u poprzednich pracodawców („rodziny zastępczej”), gdzie była bita i wykorzystywana, sa naprawde dość brutalne (jak na film dla dzieci, ale po tym, co dzieci oglądają na codzien w kreskówkach, to moze ja sie myle).

Historia Ani jest w ogóle uniwersalna – Maryla, jako „młoda matka”, już po adopcji Ani, zostaje zaproszona na herbatkę w gronie Postępowych Mam. Mamy oczywiscie aspirują do bardziej wyzwolonych, plotkują o tym, że dziewczynki powinny mieć dostęp do edukacji, ale, dulszczyzna jest ponadczasowa i iscie miedzynorodowa – kiedy Ania z dziecięcą niewinnością opowiada o scenach flirtu nauczyciela i jednej z koleżanek, czy seksu w byłej rodzinie zastępczej, których była świadkiem, rujnuje sobie i Maryli reputacje. Ta scena, kiedy Mateusz uświadamia Marylę, że większym wstydem dla wszystkich powinno być nie to że dziecko opowiada o pewnych sprawach, ale o tym, że nie powinno byc w ogole świadkiem wulgarnych sytuacji jest naprawde swietna. .
Albo przykład kiedy Ania dostaje pierwsza miesiaczke, rozmawia o tym i z Maryla i ze swoimi koleżankami. Wiecie, że nawet dzisiaj, w XXI wieku we Francji, w pewnych rodzinach jest to nadal temat tabu ? A co dopiero 100 lat temu w purytanizmem naznaczonej części Kanady…

No i wisienka na torcie : język.

Na początku musiałam włączyć napisy, ale z czasem nauczyłam się kilku nowych angielskich zwrotów.

Anne with an E to bardzo udana adaptacja Ani z Zielonego Wzgórza ! Polecam serdecznie !

2 myśli nt. „Anne with an „e” – udana adaptacja Ani z Zielonego Wzgórza

  1. Storyland

    Zaczęłam oglądać pod wpływem Twojego komentarza i zakochałam się od pierwszego odcinka, jakże dużo dobrych wspomnień obudził we mnie ten film. Zgadzam się , pięknie i poetycko i marzycielsko, jak sama Ania 🙂 a czołówka rewelacja – czyja jest ta piosenka w czołówce ?

    Odpowiedz
    1. BabaJoga Autor wpisu

      O, cieszę się ze Ci się podoba ! Za pierwszym razem (tak, teraz oglądam go drugi raz z córka :)) ryczałem przez 30 min. Nie wiem dlaczego, może Ania obudziła we mnie dziewczynkę, która kiedyś była jej wierną czytelniczką:-)

      Sprawdzę soundtrack i dam Ci znać 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz