Miesięczne archiwum: Październik 2017

Randka ze Śmieciami

Jak może wiecie (jeśli zaglądacie na Insta lub stronę FB) od tygodnia ja i moje odpadki kuchenne mamy miejsce w dzielnicowym, sąsiedzkim kompostowniku (wspomniałam o nim tu :

http://chatkababyjogi.pl/2016/04/24/kompost-w-wielkim-miescie/

Kompostownik sąsiedzki został stworzony przez stowarzyszenie, i przez półtora roku byłam zapisana na liście oczekujących na miejsce rodzin.

Brzmi prześmiesznie, teraz, kiedy to czytam po raz drugi, zupełnie jakbym pisała o liście na miejsca do żłobka. NO ale, się doczekałam i teraz raz w tygodniu, we wtorki, między 19h i 20h mam Randkę ze Śmieciami. Czytaj dalej

Nie oglądaj telewizji, mówili

Nie oglądaj telewizji, mówili, co przypomniało mi się wczoraj, a właściwie dziś w nocy, koło 2 nad ranem, kiedy kończyłam oglądać dokument „les enfants de Daesh”.

To było już po tym, kiedy zjadłyśmy z moja córką lekką kolacje (roszponka z sosem vinegrette, kasza jaglana, ciecierzyca, duszona marchewka), po ty jak przy ciepłym świetle lamp w moim salonie oglądaliśmy sobie we dwie Twilight. Oglądałyśmy ten film, w tym samym czasie szydełkowałam Willow Squares, córka odpowiadała na snapy, omawialiśmy urodę Roberta Pattinsona…
Taki słodki wieczór, wypełniony czułością i łagodnością. Rozwiesiłyśmy jeszcze pranie, przeczytałyśmy/obejrzałyśmy album Jirô Taniguchi, wyszłam z jej pokoju i z uśmiechem zgasiłam światło.

***

A później, wpadłam na ten dokument : „Les enfants de Daesh”.
Czytaj dalej

Jak radzę sobie ze stresem

Nie wiem, czy w Waszym życiu jest dużo miejsca na stres. W moim zdecydowanie miejsca nie ma, niestety nie brakuje sytuacji, w których pewne zdarzenia prowokują we mnie negatywne emocje, jak gniew, frustrację czy poczucie bezsilności. Jeśli macie ochotę, to zapraszam do lektury dzisiejszego bileciku, w którym opowiem, jak radzę sobie ze stresem.

Czytam czasem, że kiedy ktoś czuje wzrastającą agresję lub rozczarowanie, idzie na przykład na siłownię, lub pobiegać, wychodzi z aparatem porobić zdjęcia, lub rzeźbi.

„Kotwice” działają w bardzo prosty sposób. Dana czynność przynosi mi określony poziom satysfakcji, poprawia humor. Wykonując ją, tworzę pozytywne wspomnienia i z czasem – podobno – wystarczyłoby, żebym pomyślała o samym procesie, aby w mózgu pojawiły się reakcje, które niwelują negatywne wrażenia.

Ponieważ żaden dzień nie jest ułożony tak samo (choć bardzo dążę do tego by było bardziej rutynowo a może nawet nudno!), i nie mogę wypracować sobie jednej jedynej „kotwicy”, po prostu ułożyłam sobie listę moich antystersantów. Oto one : Czytaj dalej